banner ad

2015 rokiem zmarłych pisarzy. Wydają coraz więcej i zarabiają coraz lepiej

18 grudnia 2015

zmarli-pisarze-zarabiaja-1
Wyniki sprzedaży i oferta tytułów dostępnych w księgarniach dowodzą, że 2015 rok zdecydowanie należał do autorów nieżyjących. Wszystko wskazuje, że w przyszłym roku będzie podobnie, czego dowodzą pierwsze zapowiedzi wydawców.

Jak wynika z najnowszego rankingu najlepiej zarabiających zmarłych sław, twórca „Fistaszków”, Charles M. Schulz, zarobił od 1 października 2014 roku do 1 października 2015 jakieś 40 milionów dolarów. Warto przypomnieć, że jeszcze trzy lata temu dochody nieżyjącego autora komiksowych pasków były o 3 miliony mniejsze, tendencja jest więc wciąż rosnąca. Schulza wyprzedził w tym roku jedynie Michael Jackson i Elvis Presley.

Całkiem dobrze radzi sobie również zmarły przed 24 laty autor literatury dziecięcej, Dr. Seuss. Dzięki premierowej książce poskładanej z dawno zapomnianych archiwów pisarza oraz licznym wznowieniom konto jego spadkobierców wzbogaciło się w tym roku o 9,5 miliona dolarów, co zapewniło Dr. Seussowi 11 miejsce w zestawieniu.

Na liście „Forbesa” jednak się nie kończy. Jeśli przypomnimy sobie premiery ostatnich dwunastu miesięcy, okaże się, że „nowe”, nieznane dotąd czytelnikom książki opublikowali J.R.R. Tolkien, Truman Capote, Terry Pratchett czy chociażby Marek Hłasko. W tym roku polscy czytelnicy mieli też okazję zapoznać się z odnalezionym po latach dziełem Jamesa Joyce?a i kontynuacją „Folwarku zwierzęcego”. Co więcej, półki księgarń okupują też liczne pozycje sygnowane nazwiskami zmarłych autorów, którzy nawet nie przyłożyli ręki do ich napisania. Z okładek książek biły po oczach nazwiska Roberta Ludluma (aż trzy nowe powieści), Roberta B. Parkera czy ? najświeższy przykład, z grudnia ? Toma Clancy?ego (nowy Jack Ryan), choć wszystkie te książki napisali mało znani rzemieślnicy. Nieco więcej klasy pokazali spadkobiercy Stiega Larssona, którzy autora kontynuacji „Millennium”, Davida Lagerctantza, wysunęli na pierwszy plan. Podobnie czynią od lat potomkowie Iana Fleminga, umieszczając na okładkach kolejnych tomów przygód Jamesa Bonda co najwyżej adnotację o pomysłodawcy serii.

Na powyższych przykładach się nie kończy. Zgodę na napisanie drugiego nowego tomu przygód Herkulesa Poirot wydał już wnuk Agathy Christie. Potwierdzono też, że otrzymamy dwa kolejny tomy „Millennium”. Niedawno polskich czytelników zelektryzowała wieść o odkryciu prawie 50 utworów Rafała Wojaczka, które również mają ukazać się drukiem. Wciąż nieznany jest jeszcze los pięciu niewydajnych dotąd książek J.D. Salingera, które zgodnie z biografią Shane?a Salerno i Davida Shieldsa miały być publikowane od 2015 roku. Być może z uwagi na odnalezienie powieści Harper Lee zdecydowano się opóźnić cykl wydawniczy. Całkiem możliwe też, że była to jedynie plotka, nie znaczy to jednak, że na ich miejsce nie pojawi się wiele innych odnalezionych po latach dzieł waszych ulubionych autorów lub ich oficjalnych sequeli.

Gazeta „Boston Globe” upatruje powodzenia zmarłych pisarzy i ich pomysłów w nieciekawej kondycji rynku książki. W obliczu słabej sprzedaży wydawcy szukają pewniaków, których opublikowanie będzie się wiązało ze stosunkowo niewielkim ryzykiem. Osobnym powodem może być również wzrost popularności Internetu i mediów społecznościowych, które dają wydawnictwom możliwość bezpośredniego kontaktu z czytelnikami, dzięki czemu nie spoczywają na łasce krytyków i strażników literackiej moralności, którzy często z pewnym niesmakiem spoglądają na tego typu metody sięgania do portfeli czytelników.

Wiceprezes domu wydawniczego Knopf żartuje, że amerykańscy wydawcy mają teraz zatrudnione całe zespoły ludzi zajętych przekopywaniem archiwów pisarzy ze swojego katalogu celem odnalezienia czegokolwiek, co nadawałoby się do opublikowania. A już zupełnie na poważnie dodaje, że w beletrystyce najważniejszym bohaterem jest stan gotówki na koncie w banku. Skoro więc czytelnicy wzorem inżyniera Mamonia z „Rejsu” lubią czytać tych pisarzy, których już znają, wydawcy zawsze są w gotowości, żeby spełnić ich zachcianki. Ważne tylko, żeby spadkobiercy się zgodzili.

[am]
źródło: Boston Globe, Forbes

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Kategoria: newsy