Zmarł Cormac McCarthy, jeden z najwybitniejszych amerykańskich pisarzy

14 czerwca 2023

Cormac McCarthy, jeden z największych powieściopisarzy amerykańskich wielokrotnie typowany do Nagrody Nobla, zmarł we wtorek w swoim domu w Santa Fe w stanie Nowy Meksyk (USA). W lipcu skończyłby 90 lat. Śmierć nastąpiła z przyczyn naturalnych.

Charles McCarthy – tak bowiem w rzeczywistości się nazywał – rzadko udzielał wywiadów, a o szczegółach z jego życia przez długi czas niewiele wiedziano. Urodził się 20 lipca 1933 roku w Providence w stanie Rhode Island jako trzecie z sześciorga dzieci. Kiedy miał cztery lata, rodzina przeniosła się na południe do Knoxville w stanie Tennessee, gdzie jego ojciec pracował jako prawnik. Jak wspominał po latach, McCarthowie byli uważani za bogatych, ponieważ mieli dość duży, nieforemny dom, a wszyscy wokół żyli w jedno- lub dwupokojowych chatach. Do jego przyjaciół w dzieciństwie zaliczał się niejaki Jim Long, którego później opisał w powieści „Suttree” jako J-Bone’a.

McCarthy uczęszczał do katolickiego liceum i był ministrantem w kościele. Jako dziecko nie znajdował żadnej wartości w nauce w szkole. „Nienawidziłem szkoły od dnia, w którym postawiłem w niej stopę” – przyznał. Zamiast tego wolał realizować własne zainteresowania. Kiedyś nauczyciel zapytał uczniów w jego klasie o hobby. Jak się okazało, McCarthy był nie tylko jedynym, który miał jakiekolwiek hobby, ale miał ich tyle, że nie starczyłoby osób w sali do obdzielenia tymi wszystkimi pasjami.

Po ukończeniu liceum McCarthy spędził dwa lata na Uniwersytecie Tennessee, gdzie studiował fizykę i inżynierię, czyli dziedziny, którymi miał się interesować przez całe swoje życie. Miał tylko jeden problem z obranym kierunkiem studiów. „Byłem w tym dobry, ale nie aż tak dobry. Nie chciałem robić niczego, jeśli nie mogłem być w tym najlepszy” – przyznał w wywiadzie dla magazynu „Rolling Stone”.

Po rzuceniu studiów wstąpił do Sił Powietrznych i stacjonował przez dwa lata na Alasce. Tam zaczął czytać książki w koszarach i stał się zapalonym czytelnikiem. Chociaż wysoko oceniał kilka współczesnych pozycji, jak chociażby książkę „Lęk i odrazę w Las Vegas” Huntera S. Thompsona, którą nazwał „klasykiem naszych czasów”, to lista jego ulubionych dzieł zamykała się na czterech tytułach i ich autorach. Chodzi o „Ulissesa” Jamesa Joyce’a, „Braci Karamazow” Fiodora Dostojewskiego, „Wściekłość i wrzask” Williama Faulknera oraz „Moby Dicka” Hermana Melville’a. Z kolei za Marcelem Proustem i Henrym Jamesem nie przepadał. „Nie rozumiem ich. Dla mnie to nie jest literatura. Wielu pisarzy, którzy są uważani za dobrych, ja uważam za osobliwych” – powiedział.

Po odejściu z Sił Powietrznych wrócił na uniwersytet i zaczął pisać. Opublikował dwa opowiadania w studenckim czasopiśmie literackim. Ale w 1959 roku ponownie rzucił studia i przeniósł się do Chicago, gdzie pracował w magazynie części samochodowych, pisząc swoją debiutancką powieść. Ukończenie i opublikowanie „Strażnika sadu” zajęło mu kilka lat. Książka ukazała się w 1965 roku pod imieniem Cormac McCarthy. Na potrzeby kariery pisarskiej zmienił imię, ponieważ chciał uniknąć porównań z lalką brzuchomówcy Edgara Bergena, która nazywała się Charlie McCarthy. Cormac było przezwiskiem, które używały wobec jego ojca irlandzkie ciotki.

Powieść „Strażnik sadu” opowiadała o relacji młodego chłopaka z zapadłej wioski z mordercą jego ojca. Następne dzieło, „W ciemność” z 1968 roku, traktowało o kazirodztwie i tragicznej nieuchronności losu. Głównym bohaterem „Dziecięcia bożego” z 1973 roku był seryjny morderca zamieszkujący góry we wschodnim Tennessee. Opublikowana w 1979 roku powieść „Suttree” uchodzi za najzabawniejszą i jednocześnie najsmutniejszą w jego dorobku – to na wpół autobiograficzna historia o rybaku żyjącym w slamsach Knoxville – miasta, w którym McCarthy się wychowywał.

W 1981 roku McCarthy otrzymał stypendium MacArthur Fellowship, które pozwoliło mu spędzić kilka lat na badaniach i pisaniu kolejnej książki. Tak powstał „Krwawy południk” z 1985 roku. Książka przyniosła mu uznanie krytyków. Historia oparta została na prawdziwych wydarzeniach, które rozegrały się na granicy Teksasu i Meksyku w latach 50. XIX wieku, i opowiada o 14-latku udającym się do prawdziwego piekła na Ziemi, czyli na amerykańskie Południe, gdzie dochodziło do bezlitosnej masakry Indian.

Powieść z dosadnością pokazywała świat naznaczony przemocą i bezprawiem. „Nie ma czegoś takiego jak życie bez rozlewu krwi” – wyjaśniał McCarthy. „Sądzę, że pogląd, iż gatunek można w jakiś sposób ulepszyć, że wszyscy mogliby żyć w harmonii, jest naprawdę niebezpieczny. Ci, którzy są dotknięci tym pomysłem, jako pierwsi wyrzekają się swojej duszy, swojej wolności. Wasze pragnienie, aby tak się stało, zniewoli was i uczyni wasze życie próżnym” – dodał.

W 1992 roku ukazała się powieść „Rącze konie”, która stanowiła pierwszą część słynnej „Trylogii pogranicza”, rozgrywającej się na pograniczu amerykańsko-meksykańskim. Powieść zdobyła nagrodę National Book Award. Dużym uznaniem cieszyły się również kolejne części, „Przeprawa” oraz „Sodoma i gomora”.

Szczyt popularności McCarthy’ego i międzynarodowe uznanie przyszły w kolejnej dekadzie, wraz z powieściami „To nie jest kraj dla starych ludzi” i „Droga”. Obie doczekały się ekranizacji – pierwszą zrealizowali bracia Coen i otrzymali za nią zasłużone Oskary m.in. za reżyserię i najlepszy film, drugą nakręcił John Hillcoat.

W 2009 roku uniwersytet w Teksasie nabył 98 pudeł, w których zgromadzone było archiwum McCarthy’ego. Wśród dokumentów znajdowały się materiały do książki „The Passenger”, nad którą autor pracował. Na efekt prac trzeba było czekać kilkanaście lat. Ostatecznie projekt przyjął formę dwóch, powiązanych ze sobą powieści, które ukażą się w Polsce jeszcze w tym miesiącu pod tytułami „Pasażer” i „Stella Maris”.

„Z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o odejściu Cormaca McCarthy’ego, wybitnego prozaika, scenarzysty i dramaturga, laureata wielu prestiżowych wyróżnień, w tym Nagrody Pulitzera i Nagrody im. Williama Faulknera. Pisarza zmuszającego nas do zadawania pytań, od których wolelibyśmy uciec. Pisarza kultowego, choć jak ognia unikał sławy, autopromocji, blasku fleszy. Z tą chwilą zamyka się ważny rozdział w historii literatury amerykańskiej i światowej” – napisało Wydawnictwo Literackie.

„Od 2008 roku Wydawnictwo Literackie – wyłączny polski wydawca dzieł McCarthy’ego – miało zaszczyt przybliżać polskim czytelnikom tę piękną, ale też trudną i wymagającą literaturę w przekładach Roberta Sudóła, Macieja Świerkockiego, Jędrzeja Polaka, Michała Kłobukowskiego i Anny Kołyszko. Nakładem naszej oficyny ukazało się 10 powieści oraz jedna sztuka amerykańskiego autora: 'Droga’, 'Dziecię boże’, 'Strażnik sadu’, 'Krwawy południk’, 'W ciemność’, 'Suttree’, 'Rącze konie’, 'Przeprawa’, 'Sodoma i Gomora’, 'To nie jest kraj dla starych ludzi’ i 'Sunset Limited’. Najnowsze, długo oczekiwane książki – 'Pasażer’ i 'Stella Maris’ – ukażą się 28 czerwca, już pośmiertnie, jako ostatnie w dorobku Cormaca McCarthy’ego, swoisty literacki testament wielkiego mistrza. 'Jeśli to nie dotyczy życia i śmierci, nie jest interesujące’, powiedział kiedyś. Dziś te słowa zyskują nowy wymiar. R.I.P.” – dodano.

[am]
fot. The Origins Podcast

Tematy: , , , ,

Kategoria: newsy