banner ad

Lubię zaskakiwać ? wywiad ze scenarzystą komiksowym Sylvainem Runbergiem

27 kwietnia 2019


Sylvain Runberg to komiksowy scenarzysta, który w równym stopniu ceni opowieści historyczne, jak i fantastykę. Wyraz fascynacji różnymi gatunkami widać w napisanych przez niego komiksowych seriach, które ukazały się w Polsce, jak „Podboje”, „Konungowie”, „Władza” czy „Millennium” na podstawie trylogii Stiega Larssona. Na temat tych właśnie tytułów porozmawialiśmy z belgijskim autorem.

Marcin Waincetel: Całkiem śmiało poczynasz sobie na polskim rynku komiksowym. Nazwa jednej z twoich komiksowych serii, mam tutaj na myśli „Podboje”, może nie być przypadkowa! Jak to się właściwie stało, że zacząłeś pisać scenariusze?

Sylvain Runberg: Ha. A to akurat właśnie stało się… przez przypadek. Cóż, przez kilka lat studiowałem nauki polityczne i sztuki plastyczne, jako redaktor pracowałem też w komiksowym wydawnictwie Humanoides Associes, współtworząc publikacje dzieł Moebiusa czy Enkiego Bilala. Podglądałem najlepszych. Potem nastąpił czas, który z powodu choroby spędziłem w rodzinnym domu. Byłem uziemiony. I wtedy właśnie, w wieku 33 lat, zacząłem snuć opowieści ? na początku w głowie, aby potem kreślić je w zeszycie. Szkice, pierwsze przymiarki, a potem pełnoprawne scenariusze. Postanowiłem, że spróbuję swoich sił i wyślę swoje prace do wydawnictw. I tak to właściwie się zaczęło.

Interesujesz się historią, szczególnie antyczną, co da się zauważyć choćby w cyklu „Podboje”. Opowiadasz ją jednak na swój sposób. Co sprawia, że chcesz rekonstruować podania z dawnych dziejów?

To po prostu fascynujące, gdy możemy dowiadywać się o dawnych, nieznanych nam czasach. Historia jest niesłychanie ważna, aby wyciągać wnioski na przyszłość ? na przykład w sferze polityki ? ale również zwyczajnie ciekawa. Za sprawą podań czy kronik mamy przecież szansę poznać inne obyczaje, zachowania ludzi w zależności od różnych kultur. Uważam, że to ważne. W swoich komiksach staram się jednak łączyć historie z pewnymi wyobrażeniami, na przykład ze świata mitologii. Dlatego też w moich komiksach pojawiają się przodkowie Atlantydów, obecna jest również magia, mistycyzm, rytuały Amazonek. Fantastyka, bo z elementów nadprzyrodzonych również korzystam, potrafi być bardzo użytecznym i inspirującym narzędziem.

Do mitologii, tyle że nordyckiej, nawiązujesz z kolei w serii „Konungowie”.

To prawda. Jak wspomniałem wcześniej, bardzo lubię poznawać historię. Opowieści z mitologii nordyckiej wydawały mi się od początku interesujące. Już samo to, że w kosmogonii ludów z północy Europy rzeczywistość była przedstawiona w dziewięciu różnych wymiarach. Jest Asgard, siedziba Asów, swoje królestwa mają również elfy, ogniste i lodowe olbrzymy… no i ludzie. W „Konungach” wyszedłem od przedstawienia wojny domowej pomiędzy dwójką braci ? Rildrigiem a Sigvaldem. Przyszłość ich państwa jest zależna nie tylko od asgardzkich bogów. U wybrzeży królestwa pojawiają się bowiem obce wojska ? celtycki lud Mog Ruith. To historia traktująca między innymi o walce i przeznaczeniu.

W twoich komiksach za wielką polityką stoją wielkie emocje. Jest tak właśnie w „Podbojach”. Skąd bierze się w tobie takie przekonanie?

Emocje to ludzie, a ja prawie zawsze swoje opowieści zaczynam od tworzenia bohaterów, wokół których rozpisana będzie akcja. To oni stanowią dla mnie jądro historii. Dla mnie najważniejsze jest też to, aby pobudzić w czytelnikach konkretne ? no właśnie ? emocje. Skłonić do rozważań. Uważam, że piękny, nawet najbardziej fascynujący świat nie zastąpi postaci. Dlatego też staram się wniknąć do ludzkiej psychiki, odpowiednio umotywować bohaterów. Opisać pragnienie zemsty, walkę o honor, dumę, troskę o wspólnotę czy miłość.

Nieco podobnie jest w jednej z twoich nowszych serii, we „Władzy”. Swoją drogą zdaje się, że to kolejny symboliczny tytuł.

„Władza” to historia, w której jednym z najważniejszych motywów jest droga. Wędrówka przez nieznany, niebezpieczny świat. Celem jest sanktuarium, miejsce schronienia przed nastaniem tak zwanej pory demonów, czyli czasu, w którym uaktywniają się naturalne katastrofy wywołane niestabilnym klimatem. Opisałem rzeczywistość, w której ludzie stracili… władzę i panowanie nad Ziemią. Naszą planetą rządzą już inne rasy, antropomorficzne zwierzęta. Chciałem, aby była to historia łącząca w sobie postapokalipsę i upiorną baśń.

Specjalizujesz się w konwencjach fantastycznych, ale nie tylko, czego dowodem może być seria „Millennium”, będąca komiksową adaptacją, ale i rozwinięciem trylogii Stiega Larssona. Co wydaje ci się najciekawsze w tej kryminalnej opowieści?

Przede wszystkim charaktery poszczególnych postaci. Zwłaszcza Lisbeth Salander, niesłychanie charakternej kobiety, ofiary przemocy, która dysponuje jednak wielką siłą ? tak ciała, jak i ducha. Przedstawienie losów takiej postaci jest interesujące. To był temat, który naprawdę mnie zainteresował. No i oczywiście Mikael Blomkvist ? dociekliwy dziennikarz starający się odkryć nie tylko zbrodnie czy przestępstwa, ale też naturę zła. Jego postać stawia pytania, bardzo ważne zresztą, na temat tego, jak obecnie wygląda praca dziennikarza, jaką rolę nad naszym życiem sprawują media. Przez pewien czas chciałem zresztą zostać dziennikarzem, nic z tego nie wyszło, ale moje doświadczenie wyniesione z politologii również jest cenne. Bo przecież „Millennium” to nie tylko rasowy kryminał, ale również historia o korupcji, politycznych skandalach, dziwnych układach biznesowych… Poza tym wszystkim sprawa niezwykle ważna ? moja żona jest Szwedką. Właściwie od piętnastu lat żyję pomiędzy Francją a Szwecją. Mam zatem świadomość tego, jak wygląda życie i polityka w Skandynawii.

Za co przede wszystkim cenisz komiks jako medium?

Za możliwość do eksperymentowania. Wielką przestrzeń, twórczą swobodę. W komiksie nie ograniczają nas fundusze, jak dzieje się to w kinie. Mamy szansę na to, aby tworzyć własne, unikatowe opowieści osadzone w różnych miejscach i czasach. Wielką wartością jest też łączenie literatury i sztuk plastycznych, ścieranie się odmiennych, artystycznych wizji rysownika i scenarzysty. Efekty potrafią być zaskakujące. A ja lubię zaskakiwać.

Rozmawiał: Marcin Waincetel
Tłumaczyła: Inga Januszek

Tematy: , , , , , , , , ,

Kategoria: wywiady