50 twarzy Boba Dylana. Premiera biografii „Ciągle w drodze” Howarda Sounesa

25 lipca 2023

Bob Dylan to nie tylko symbol kontrkultury oraz jedyny muzyk uhonorowany literacką Nagrodą Nobla, ale też artysta, który potrafi trzymać swoje życie osobiste z dala od blasku fleszy. Nie znaczy to jednak, że dziennikarzom nie udało się wkraść za szczelnie zasłoniętą kurtynę. Benedyktyńską pracę w tym zakresie wykonał Howard Sounes. Nowe, zaktualizowane wydanie jego biografii zatytułowane „Ciągle w drodze. Życie Boba Dylana” ukazało się właśnie nakładem oficyny Kosmos Kosmos w przekładzie Filipa Łobodzińskiego.

Dylan to fascynujący materiał na książkę. Człowiek zmienny i pełen sprzeczności. Na zdjęciach praktycznie się nie uśmiecha, zawsze pełen powagi, a jednocześnie słynie z poczucia humoru. Posiada wielomilionową fortunę i kilkanaście posiadłości, ale wiedzie cygańskie życie w drodze, grając co roku dziesiątki, jeśli nie setki koncertów. A na dodatek od ponad sześciu dekad nagrywa znakomite albumy, doceniane nie tylko za warstwę muzyczną, ale też literacką. Dowodem tego może być przyznana artyście w 2016 roku Nagroda Nobla w dziedzinie literatury.

Nic więc dziwnego, że o Dylanie napisano wiele książek. Najważniejszą, albo jedną z najważniejszych, jest biografia „Ciągle w drodze. Życie Boba Dylana” Howarda Sounesa. Czym wyróżnia się ta publikacja na tle innych? Wprawdzie autor ceni twórczość Dylana, to jednak nie określa siebie jego fanem. I to – jak sam podkreśla – jest ważny atut.

„Jestem biografem, a wcześniej byłem dziennikarzem. A wielu ludzi, którzy napisali książki o Dylanie, nie są dziennikarzami ani nie są też prawdziwymi biografami, na przykład Clinton Heylin nie jest biografem, tylko fanem, a fani piszą książki o tym, jak to jest być fanami i jakie są ich fanowskie opinie na temat twórczości kogoś, kogo uwielbiają. Moja metoda pisania polega na prowadzeniu badań na temat ludzi, o których piszę, i odsłanianiu ich życia. Biografia to życie jednostek, a nie krytyczne opracowanie ich twórczości. Ono może być częścią tego, ale głównie chodzi o życie. A życie obejmuje dzieciństwo, małżeństwo, kochanki, pieniądze, biznesy i wszystkie te rzeczy. Trzeba intensywnie drążyć we wszystkich tych obszarach” – wyjaśnił autor w jednym z wywiadów. „Żadna z poprzednich książek nie opowiadała historii tego człowieka, a jest to niesamowita historia” – dodał przy innej okazji.

Sounes, który wcześniej napisał m.in. głośną biografię Charlesa Bukowskiego „W ramionach szalonego życia”, rzeczywiście drążył i kopał. Przesiedział w piwnicach urzędów wiele godzin, by przeanalizować zgromadzone w archiwach akty stanu cywilnego, dokumenty sądowe czy wyciągi z rejestrów nieruchomości. Przez trzy lata przeprowadził ponad 250 wywiadów z ludźmi z otoczenia Dylana. Odwiedzał miejsca z nim związane. Dzięki temu mógł zawrzeć w swojej książce takie szczegóły, jak opis wnętrza domu, w którym dorastał młody Robert Zimmerman (tak w rzeczywistości nazywał się artysta), czy anegdoty pokroju tej o ukradzionych przez niego płytach, a także dokonać dużych odkryć, jak to dotyczące małżeństwa z Carolyn Dennis, którego owocem była nieznana światu córka Desiree. O sprawie zrobiło się zresztą głośno w mediach tuż przed premierą książki.

„To niesamowite, kiedy się o tym pomyśli, że ktoś tak znany, w zasadzie jeden z najbardziej znanych ludzi na świecie, ożenił się, rozwiódł, miał dziecko i nikt o tym nie wiedział. To w zasadzie niespotykane. Jeśli Jack Nicholson się ożenił i miał dzieci, to wszyscy o tym wiemy. Jeśli Madonna wyszła za mąż i miała dzieci, to o tym wiemy. Bob Dylan przeszedł przez cały ten proces, poznał tę kobietę, wzięli ślub, mieli dziecko, rozwiedli się, i nikt nic nie wiedział” – zauważył Sounes.

Ale „Ciągle w drodze…” nie skupia się jedynie na życiu uczuciowym Dylana. Poznajemy niezliczone ciekawostki na temat powstania jego największych utworów, dowiadujemy się o jego zainteresowaniach literackich, poglądach, cechach charakteru czy rozwoju kariery muzycznej. Sounes nie unika tematów trudnych, ale też nie próbuje na siłę zmieszać swojego bohatera z błotem. Jak zresztą sam przyznaje, książka nie świadczy źle o Bobie Dylanie.

Jedyną osobą, z którą nie udało się Sounesowi porozmawiać, choć bardzo mu na tym zależało, był sam Bob Dylan. Przystępując do pracy, poinformował jego przedstawicieli o zamiarze napisania książki. Otrzymał jedynie od prawników Dylana list, że ich klient nie chce, żeby to była autoryzowana biografia. Główny zainteresowany nigdy jednak nie utrudniał powstawania książki.

„Mówiąc najogólniej, ludzie otaczający Boba Dylana mają podobny do niego charakter. To luzaccy intelektualiści, wolnomyśliciele, którzy nie lubią, by im mówić, co mają robić. Dlatego jeśli kontaktujesz się z kimś z Greenwich Village z lat 60., kto kumplował się wtedy z Bobem, i prosisz o wywiad, to nie zamilknie i się nie zdenerwuje. Raczej zgodzi się, jeśli chce rozmawiać, albo nie zgodzi, jeśli nie chce. Nie będzie pytać (Dylana – przyp.red.) o pozwolenie, ponieważ wszyscy oni są niezależnymi, inteligentnymi, myślącymi ludźmi. Różni się to od pisania biografii większości sław, ponieważ sławy chcą wszystko bardzo ściśle kontrolować, na przykład Paul McCartney” – wyjaśnił Sounes.

„Podczas tych trzech lat pracy zacząłem odnosić wrażenie, że Bob Dylan, który od początku wiedział o tym projekcie, ponieważ próbowałem się z nim skontaktować, był zupełnie tej biografii obojętny. Miał to gdzieś, nie był zaniepokojony, nie zamierzał mi pomagać, ale też nie zamierzał mnie powstrzymywać. Zdumiewająca sytuacja zdarzyła się, kiedy byłem w Beverly Hills, siedząc w pokoju z jego dziećmi i rozmawiając o ich tacie. Pomyślałem, że Bob musiał o tym wiedzieć, musiał zdawać sobie sprawę, że jestem tam z jego dziećmi, spodziewałem się wręcz, że w każdej chwili może wejść do środka, ponieważ wszyscy byli bardzo szczerzy i otwarci. Z perspektywy czasu myślę, że nawet jeśli dzieci spytały go o zgodę na rozmowę, a musiały go zapytać, sądzę, że odpowiedział: 'to wasza sprawa, decyzja należy do was’, co daje bardzo duże poczucie swobody pisarzowi, jest bardzo dobrym doświadczeniem dla biografa” – zauważył.

Sounes podkreśla, że zależało mu, by pokazać, kim jest ten „fascynujący, a nieuchwytny człowiek”, którego świat zna jako Boba Dylana. Czy mu się udało? Warto sięgnąć po książkę i się przekonać. Pierwsze wydanie biografii ukazało się w Polsce w 2008 roku pod tytułem „Bob Dylan. Autostradą do sławy”. Wznowienie, które trafiło teraz księgarń jako „Ciągle w drodze. Życie Boba Dylana”, jest dużo obszerniejsze i zostało zaktualizowane do wydarzeń z 2021 roku.

[am]
Wypowiedzi Howarda Sounesa pochodzą z wywiadów dla „Play That Rock n’ Roll” i „Pittsburgh Post-Gazette”.


Tematy: , , , , , ,

Kategoria: premiery i zapowiedzi