Kradzież podobna jak w Warszawie? Z biblioteki w Paryżu zniknęły dzieła Puszkina

29 listopada 2023

W Paryżu postawiono w stan oskarżenia trzy osoby mające obywatelstwo gruzińskie. Sprawa dotyczy kradzieży z miejscowej biblioteki cennych rosyjskich książek, szczególnie dzieł Aleksandra Puszkina. Francuskie media zwracają uwagę, że podobne przestępstwa zdarzyły się wcześniej w Polsce, a także we wszystkich trzech tzw. krajach bałtyckich.

W nocy z 9 na 10 października dwie osoby włamały się do biblioteki uniwersyteckiej Narodowego Instytutu Języków i Kultur Orientalnych (Inalco) w 13. dzielnicy Paryża, wybijając żelaznym prętem szybę w wejściu. Sprawcy wynieśli z książnicy około 10 książek. Wcześniej tego samego dnia dwie osoby pojawiły się w bibliotece i poprosiły o pokazanie dzieł Aleksandra Puszkina w oryginalnych wydaniach.

W związku z włamaniem paryska prokuratura zleciła Brygadzie do zwalczania bandytyzmu przeprowadzenie śledztwa. Funkcjonariusze ustalili, że podobne zdarzenia miały miejsce w lipcu w położonym 450 kilometrów na południe mieście Lyon. Dochodzenie powierzono więc Centralnemu Biuru ds. Zwalczania Przestępczości Przeciwko Dobrom Kultury. Doprowadziło to do aresztowania w poniedziałek 20 listopada trzech osób – jednego mężczyzny i dwóch kobiet pochodzących z tej samej rodziny. W piątek 24 listopada cała trójka została oskarżona o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i zorganizowaną kradzież. Mężczyzna trafił tymczasowo do aresztu, obie kobiety znajdują się pod dozorem policyjnym.

Skradzionych książek nie odnaleziono. Ostateczny cel tych kradzieży nie został jeszcze oficjalnie ujawniony, ale źródło bliskie sprawie wskazało, że dzieła klasycznych rosyjskich autorów znacznie zyskały na wartości w Rosji na fali nacjonalizmu rosnącego od początku wojny na Ukrainie. Tymczasem obiekty te najwyraźniej nie były dostatecznie chronione w europejskich instytucjach, co przestępcy musieli wykryć.

AKTUALIZACJA, 29.11.2023, godz. 22:00: Początkowo podawano, że straty są znaczne, bo książki były bardzo cenne. Wartość tylko jednej z nich szacowano na 60 tysięcy euro. Portal ActuaLitté otrzymał jednak oświadczenie biblioteki uniwersyteckiej Narodowego Instytutu Języków i Kultur Orientalnych (Inalco), która stwierdza, że skradzione woluminy nie były wyjątkowo rzadkie i mają niską wartość. Zbiory specjalne są zaś objęte szczególnymi środkami bezpieczeństwa i nikt się do nich nie dostał.

Kradzieże w bibliotekach z Łotwy, Estonii i Litwy 

Francuskie media piszą, że sprawa przypomina podobne kradzieże, które w ciągu ostatnich dwóch lat miały miejsce w Polsce i wszystkich trzech tzw. krajach bałtyckich.

Pierwszy przypadek wykryto w kwietniu 2022 roku w Łotewskiej Bibliotece Narodowej. Złodziej wyniósł trzy woluminy o łącznej wartości 15 tysięcy euro: poemat „Połtawa” Aleksandra Puszkina, wydany jeszcze za życia autora, oraz dwie książki futurysty Aleksieja Kruczonycha. Winnym kradzieży uznano obywatela Gruzji, który został skazany na sześć miesięcy więzienia. W tym samym miesiącu do biblioteki Uniwersytetu w Tartu w Estonii przyszło dwóch mężczyzn, którzy twierdzili, że zajmują się naukowo cenzurą i polityką redakcyjną w Rosji na początku XIX wieku. Poprosili o udostępnienie do badań oryginałów książek Puszkina i Gogola pochodzących z tamtej epoki. Pracownicy biblioteki dopiero cztery miesiące później zorientowali się, że osiem dzieł, które zwrócono, to w rzeczywistości kopie, a wartość strat wyceniono na 158 tysięcy euro. Z kolei w maju na Litwie, w bibliotece Uniwersytetu Wileńskiego, zaginęło 17 książek o wartości około 440 tysięcy euro. Większość z nich również została zastąpiona kopiami.

Ogromne straty w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego

Największe kradzieże miały jednak miejsce w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie zniknęło ok. 80 ksiąg rosyjskich z XIX wieku o szacunkowej wartości nawet miliona euro. Co więcej, przez wiele miesięcy pracownicy nie zdawali sobie sprawy ze skali zjawiska – i w tym przypadku przestępcy bowiem zamiast oryginałów oddawali kopie. Cytowany przez AFP Hieronim Grala, były dyplomata, historyk, badacz dziejów Rusi i profesor UW, porównuje to do kradzieży klejnotów koronnych. „Tutaj złodzieje działali na skalę przemysłową” – wyjaśnia.

„Jest dla mnie jasne, że cała operacja została zorganizowana z Rosji” – stwierdził Grala. Trop w sprawie prowadzi do Moskwy. Jak wyjawił, istnieje notatka z dnia 22 grudnia 2022 roku potwierdzająca, że ​​księgi znajdują się na swoim miejscu. Tego samego dnia na licytacji w domu aukcyjnym Litfond w Moskwie jedną z nich sprzedano za 30,5 tysiąca euro. Dyrektor tej instytucji udzielił dość wymijającej odpowiedzi, zapewniając jedynie, że dom aukcyjny „działa w ramach obowiązującego w Federacji Rosyjskiej ustawodawstwa i nie przyjmuje do sprzedaży (…) książek opatrzonych pieczęciami istniejących bibliotek państwowych”. Tymczasem dziennikarz AFP potwierdza, że widział zrzuty ekranu z licytacji w Litfondzie, na których były książki opatrzone pieczątkami i numerami katalogowymi Uniwersytetu Warszawskiego.

Hieronim Grala przyznał, że jest „zdruzgotany” ogromnymi stratami warszawskiej biblioteki. Książki rosyjskie z jej zbiorów przetrwały na ziemiach polskich dwa powstania narodowe i dwie wojny światowe. Nie udało się ich jednak uchronić przed kradzieżą.

[am]
fot. Guilhem Vellut/Wikimedia Commons

Tematy: , , , ,

Kategoria: newsy