banner ad

Tytuł serii mówi całkiem wyraźnie, co widzowie otrzymają ? wywiad z Karin Slaughter o jej udziale w serialu dokumentalnym „Spisane krwią”

4 grudnia 2018


Karin Slaughter to dobrze znana polskim czytelnikom pisarka, której kryminały i thrillery wyróżniają się miejscem akcji ? osadzonej na amerykańskim Południu, bardzo ostro zarysowanym tłem obyczajowym i dużą dawką przemocy. Autorka wystąpiła w jednym z odcinków 2. sezonu serialu dokumentalnego stacji CBS Reality „Spisane krwią”, w którym czołowi twórcy kryminałów opowiadają o prawdziwych zbrodniach mających wpływ na nich samych, bądź też znajdujących odbicie w ich książkach. Karin Slaughter zabiera widzów w swoje rodzinne strony, do Atlanty w stanie Georgia, gdzie przedstawia historię „Casanovy” ? seryjnego mordercy, który terroryzował całe Stany Zjednoczone. W trakcie podróży widzowie dowiedzą się, jak ta prawdziwa sprawa odbiła się na twórczości Slaughter i sprowokowała ją do zgłębienia motywów zabójców, którzy nienawidzą kobiet. Premiera odcinka z Karin Slaughter odbędzie się we wtorek 11 grudnia o godz. 21:00 na kanale CBS Reality Polska. Powtórki można obejrzeć w piątek 14 grudnia o 22:00 lub w niedzielę 16 grudnia o 21:00.

Marcin Waincetel: Wzięłaś udział w 2. sezonie serialu dokumentalnego stacji CBS Reality „Spisane krwią”. Jak się czułaś w charakterze przewodnika po świecie prawdziwych zbrodni?

Karin Slaughter: Jestem bardzo zaszczycona, mogąc być częścią tego projektu. Byłam podekscytowana, że zabieram widzów do Atlanty i pokazuję im okolicę. Aczkolwiek było cholernie ciepło i wszyscy czuliśmy się, jakbyśmy zaraz mieli stanąć w płomieniach.

Jak dowiedziałaś się o Paulo Johnie Knowlesie? Co sprawiło, że poświęciłaś mu swoją uwagę?

Dostałam cynk na temat Knowlesa od jednego z moich przyjaciół, który współpracuje z GBI (Biurem Śledczym stanu Georgia). Zainteresowała mnie mitologia wokół jego przydomku „Casanova”. W naszych czasach Casanovą określamy romantycznego kobieciarza, ale w rzeczywistości prawdziwy Giacomo Casanova był porywaczem, gwałcicielem, chełpiącym się tym, że dosypywał kobietom narkotyki, gwałcił je zbiorowo i w zasadzie robił z nimi wszystko, co tylko chciał. To nie była romantyczna postać, ale kryminalista i drapieżnik, który żył z kontrolowania i przemocy, kosztem swoich ofiar.

Z kolei XX-wieczny Casanova, czyli Knowles, był chłodną uczuciowo, morderczą i ? co być może najbardziej przerażające ? jasno myślącą osobą, która nie miała skrupułów, żeby zabić jedenasto- czy siedmioletnią dziewczynkę tylko dlatego, że były świadkami jego zbrodni. Czy zbierając informacje na temat mordercy, naszła cię kiedykolwiek myśl, żeby przestać dalej kopać w materiałach z powodu ogromnego okrucieństwa tych zbrodni?

Przemoc jest wszechobecna w naszej kulturze, stąd też uważam, że warto przeglądać się w lustrze, zamiast odwracać głowę. Biorąc to pod uwagę, myślę, że tytuł serii mówi całkiem wyraźnie, co widzowie otrzymają, gdy włączą program. Jeśli kogoś przerażają takie tematy, może obejrzeć coś innego. O ile ważne jest dla ludzi podobnych do mnie, żeby móc szczerze i otwarcie opowiadać o takich rzeczach, równie istotne jest, aby drudzy mieli prawo z tej wiedzy nie korzystać.

O sprawie Paula Johna Knowlesa było głośno na łamach amerykańskich gazet w 1974 roku.

Knowles porywał i przetrzymywał ludzi w niewoli, decydując, czy ich zabije, czy nie. Co twoim zdaniem, mógł czuć? Czy myślisz, że uważał siebie za kogoś w rodzaju Boga czy anioła śmierci, który odbiera i daje życie? Czy to, co robił, mogło wywołać w nim poczucie władzy i wyższości?

Pod pewnymi względami Knowles to typowy zbrodniarz. Łatwo można by mu współczuć z powodu krzywd, których doznał w dzieciństwie, ale wyrósł na kogoś, kto powtórzył te postępki na innych. Myślę, że zrozumienie tego, co sprawiło, że wkroczył na tę ścieżkę, jest ważne, ponieważ dzięki temu możemy (jeśli chcemy) jako społeczeństwo starać się zapobiegać tego typu rzeczom. Nie sposób wiedzieć, co Knowles myślał lub czuł w danym momencie, ale wydaje się racjonalne sądzić, że był przerażony na myśl o powrocie do więzienia, jednak zamiast podjąć świadome decyzje, dzięki którym uniknąłby tego, on wymknął się spod kontroli. Ale mówiąc szczerze, to człowiek, który jak większość przestępców, stale wybiera najgorszą możliwość. Podczas rozmów z więźniami pojęłam między innymi to, że jeśli zamkniesz ich w pokoju, znajdą szesnaście różnych sposobów na wydostanie się bądź zniszczenie wszystkiego, ale nawet przez milion lat nie przyjdzie im do głowy po prostu zapytać o klucz. Podobnie jak w przypadku Knowlesa, ich życie usiane jest złymi wyborami.

Dlaczego fascynujemy się historiami o seryjnych mordercach?

Według mnie dlatego, że nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, że można robić coś tak deprawującego, pozbawionego empatii lub wyrzutów sumienia. Z drugiej strony sądzę, że wielu przeraża przypadkowość działania seryjnego mordercy. Statystycznie istnieje większe prawdopodobieństwo, że skrzywdzi nas ktoś, kogo znamy, ale ludzie wydają się bardziej przestraszeni możliwością spotkania kogoś takiego jak Knowles niż pozostaniem sam na sam z paskudnym wujkiem.

Karin Slaughter i gospodarz programu „Spisane krwią”, pisarz Simon Toyne.

Zapewne najlepsza kara dla morderców byłaby wtedy, gdyby świat nie mówił o nich samych i ich czynach. Z drugiej strony takie programy jak ?Spisane krwią? odgrywają istotną rolę w pokazaniu nam prawdziwego oblicza zła. Myślisz, że powinniśmy rozmawiać o zabójcach, a przez to nadawać ich czynom rozgłosu, czy wręcz odwrotnie?

Jeśli chodzi o przestępczość, zdecydowanie uważam, że nasz 24-godzinny cykl informacyjny stanowi problem. Ale nie sądzę, że powinniśmy udawać, iż przemoc nie ma miejsca. Dla mnie ważne jest to, że nigdy nie upiększam zbrodni w swoich książkach. Próbuję pokazać ją taką, jaka jest, czyli jako coś okropnego. W przypadku gwałtów milczenie tylko pomaga sprawcy. Zobacz, co ruch #MeToo zrobił dla kobiet. Mówienie o tym, sprawienie, żeby ludzie, którzy o tym nic nie wiedzą, zaczynali rozumieć, jak wiele kobiet musi znosić takie rzeczy każdego dnia, czy to w miejscu pracy, czy po prostu idąc ulicą, spowodowało, że część tej mocy wróciła do kobiet.

W niektórych stanach w USA kara śmierci wciąż jest egzekwowana. Czy uważasz, że którykolwiek zbrodniarz zasługuje na taki wyrok?

Myślę, że niektóre zbrodnie są niewybaczalne i wymagają kary śmierci, ale uważam też, że tylko rząd federalny powinien móc skazywać więźnia na śmierć. Ma instrumenty, aby należycie bronić ubogich ludzi. Pozwoliliśmy wykonywać takie wyroki na poziomie stanowym, co spowodowało, że nieproporcjonalnie duża liczba niebiałych mężczyzn znalazła się w celach śmierci tylko dlatego, że nie mogli skorzystać z kompetentnej porady prawnej. Stany są zobowiązane na mocy Konstytucji, aby przeznaczać wystarczającą ilość pieniędzy na pomoc dla oskarżonych, żeby brali udział w procesie na równej stopie z prokuratorem. Wiele stanów narusza tę podstawową zasadę. Kara śmierci na takich zasadach, na jakich funkcjonuje, jest plamą na naszej demokracji.

Z drugiej strony to świetna okazja, by powiedzieć ludziom spoza Stanów o czymś, co większość przestępców uważa za znacznie gorszą karę od śmierci. Chodzi o uwięzienie w zakładzie typu SuperMax. Więźniowie mogą tam przebywać poza celami tylko godzinę dziennie, a kiedy już wychodzą na zewnątrz, trafiają do dziury o głębokości 4,5 metra, gdzie można zrobić jakieś dziesięć kroków, więc widzą tylko niebo nad sobą. Timothy McVeigh, rodzimy terrorysta, który zamordował 168 osób i ranił kolejnych 680 podczas zamachu w Oklahoma City, spędził cztery lata w więzieniu typu SuperMax w Kolorado, po czym pozwał rząd Stanów Zjednoczonych, domagając się tego, by zrezygnowano z odwołań w jego sprawie i zarządzono karę śmierci. Wielu więźniów w tych zakładach po prostu popada w szaleństwo. Jeśli zna się system, łatwo pomyśleć, że kara śmierci jest bardziej humanitarna.

Rozmawiał: Marcin Waincetel
Tłumaczył: Artur Maszota

Tagi: , , , , , , ,

Kategoria: wywiady