Bilet wstępu do Fabryki Snów – recenzja książki „Oscarowe wojny. Historia Hollywood pisana złotem, potem i łzami” Michaela Schulmana

28 lutego 2024

Michael Schulman „Oscarowe wojny. Historia Hollywood pisana złotem, potem i łzami”, tłum. Jan Dzierzgowski, wyd. Marginesy
Ocena: 9 / 10

Książka „Oscarowe wojny. Historia Hollywood pisana złotem, potem i łzami” Michaela Schulmana trafiła właśnie na księgarskie półki. To doskonały moment, by przed kolejną oscarową galą zapoznać się z historią najbardziej prestiżowej nagrody filmowej na świecie. I przy okazji dowiedzieć się, jak na przestrzeni dekad zmieniało się Hollywood.

Michael Schulman, felietonista „New Yorkera” i autor wydanej już w Polsce książki o Meryl Streep, zaczyna swoją oscarową opowieść w drugiej połowie lat 20. XX wieku. Pisze o tym, jak została powołana do życia Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej oraz doszło do pierwszego rozdania nagród, nazwanych później Oscarami. Na kolejnych stronach Schulman nie tylko relacjonuje wielkie oscarowe pojedynki, wskazując przegranych i zwycięzców, ale zagląda za kulisy wielu kultowych filmów. Od „Śpiewaka jazzbandu”, uznawanego za pierwszy film dźwiękowy w historii, przez nieśmiertelne klasyki w rodzaju „Bulwaru Zachodzącego Słońca” i kontrkulturowe twory Nowego Hollywood pokroju „Swobodnego jeźdzca”, po współczesne czarne konie Oscarów jak „Moonlight” Barry’ego Jenkinsa. Każda anegdota, historia zza kulis czy zrelacjonowany oscarowy pojedynek służy jednocześnie kreślonej niemal mimochodem historii Hollywood.

Pierwszą ceremonię wręczenia Oscarów wraz z bankietem zorganizowano w maju 1929 roku w sali balowej Blossom hotelu Hollywood Roosevelt (fot. Academy of Motion Picture Arts and Sciences).

Bardzo podoba mi się koncept Schulmana na „Oscarowe wojny”. Biorąc na tapet tak obszerny temat, łatwo było wpaść w pułapkę wymieniania kolejnych zwycięzców i przegranych oraz skakania od jednej anegdoty do następnej, by objąć jak największy zakres materiału. Mimo że w książce nie brakuje ciekawostek (od tych powszechnie znanych, po te głębiej zakorzenione w historii Fabryki Snów, jak historia przyznania Oscara za najlepszy scenariusz zmyślonemu pisarzowi w czasach Czarnej Listy), to nie są one atrakcją same w sobie. Autor z niemal stuletniej historii przyznawania Oscarów wybiera kilka znaczących wydarzeń i wokół nich buduje pełną suspensu opowieść. Dzieli książkę na jedenaście rozdziałów i przechodzi przez kolejne dekady Hollywood. Pod pretekstem opowieści o wręczaniu złotych statuetek opowiada o zmianach w Fabryce Snów i wichrach historii, które je przywiały. Kolejne rozdziały poświęcone są m.in. wspomnianemu już przełomowi dźwiękowemu u schyłku lat 20. XX wieku, wpływowi II wojny światowej na amerykańskie kino, polowaniu na czarownice (czyli komunistów) w latach 60. i powstaniu Czarnej Listy, która zabraniała pracować wielu artystom, a także narodzinom Nowego Hollywood.

W tym wszystkim Schulman wybiera najbardziej emblematyczne wydarzenia, istotne fakty i zajmujących twórców. Dlatego w jego książce znajdziemy historię m.in. powstawania filmu „Wszystko o Ewie” czy prawdopodobnie największego przegranego w historii Oscarów – „Obywatela Kane’a” Orsona Wellesa. Poznamy losy Mary Pickford, Stevena Spielberga czy Halle Berry. Pisarz sprytnie łączy ze sobą różne wydarzenia i fakty, dzięki czemu daje nam wielowątkowy i kompleksowy obraz amerykańskiego przemysłu filmowego. Przykładowo w rozdziale zatytułowanym „Wojna” pisze nie tylko o globalnym konflikcie zbrojnym, który rozpoczął się dla Ameryki atakiem na Pearl Harbour, ale też o potyczce, jaką stoczyło dzieło Wellesa z innymi nominowanymi, a także starciu dwóch sióstr ubiegających się o jedną statuetkę dla najlepszej aktorki. Połączenie i naprzemienne opisywanie tych trzech pozornie niezwiązanych wątków pozwala Schulmanowi zdynamizować narrację i udowodnić, że Oscary 1941 roku powinny być pamiętane z więcej niż jednego powodu. Tę taktykę pisarz stosuje kilkukrotnie i zawsze z imponującym skutkiem.

Ben Burtt z Oscarem za szczególne osiągnięcie w udźwiękowieniu za film „Gwiezdne wojny”, towarzyszą mu Anthony Daniels jako C-3PO i Mark Hamill (fot. Academy of Motion Picture Arts and Sciences).

„Oscarowe wojny” są żywo napisane i poprzedzone zostały dogłębnym researchem. Nawet jeśli wydaje wam się, że dobrze znacie historię Hollywood, widzieliście nagrodzone produkcje i z rękawa sypiecie anegdotami o złotej statuetce, to Schulman i tak niejednokrotnie was zaskoczy. Warto zaznaczyć, że nie jest to jego główny cel i książka nigdy nie nurkuje w taniej sensacji. Opisując kolejne dekady, autor wybiera lata, w których przyznanie Oscarów było pewnym przełomem dla samej Akademii, Hollywood lub – szerzej – światowej kultury. Pokazuje zmiany kulturowe i obyczajowe, ale też to, że co jakiś czas historia się powtarza, a Akademia potrzebuje świeżej krwi, która nieco przewietrzy zatęchłe kółko wzajemnej adoracji i postawi na mniej oczywiste wybory.

W ostatnich partiach książki Schulman odchodzi od wielkich wydarzeń i skupia się na mikroskali. Opowieść o najbardziej absurdalnej gali Oscarowej w historii (1989) poprzedza tu pochylenie się nad zagadnieniem tokenizmu w Hollywood, a nowe zasady oscarowego wyścigu ustanowione przez Harveya Weinsteina zostają przyćmione przez jego bestialskie zachowania wobec kobiet. Niczym w najlepszym thrillerze Schulman przeprowadza śledztwo, by dowiedzieć się, co zaszło na ceremonii w 2017 roku, gdy podczas ogłaszania zwycięzcy w kategorii „Najlepszy film” pomylono „La La Land” z „Moonlight”.

„Oscarowe wojny” stanowią prawdziwą skarbnicę wiedzy. To książka wypchana po brzegi informacjami o niemal stu latach funkcjonowania Hollywood. O cichych dramatach i wielkich skandalach, o niesłusznie pominiętych filmach i produkcjach, które zostały docenione i na zawsze odmieniły oblicze kina. Schulman w tym wszystkim zawsze szuka ludzkiego pierwiastka, bo to aktorzy, reżyserzy, scenarzyści i członkowie ekip filmowych tworzą kultowe dzieła, które oglądamy z zapartym tchem. Niekiedy historie zza kulis okazują się równie fascynujące, co gotowe filmy, a wielkie zmiany, które na zawsze odmieniają Hollywood, są dziełem przypadku, szaleństwa lub zwykłego szczęścia. Niezależnie od tego, czy kochacie „Nocnego kowboja”, czy wolicie „Pulp Fiction”, warto przeczytać „Oscarowe wojny”, żeby dowiedzieć się jak ewoluowało Hollywood, jak wybierane są oscarowe filmy i jakie historie stoją za poszczególnymi dziełami, zarówno tymi docenionymi już w momencie premiery, jak i tymi, które dopiero po latach doczekały się odpowiedniego uznania.

Z książki bije zarówno profesjonalizm (Schulman musiał zapanować nad ogromem materiału i wychodzi z tego zadania obronną ręką), jak i fascynacja Oscarami i światem wielkich produkcji filmowych. To najlepsze możliwe połączenie, bo w efekcie czytelnik otrzymuje rzecz napisaną lekko i przystępnie, a jednocześnie imponującą bogactwem przekazywanych faktów i kontekstów w doskonale przemyślanej, uporządkowanej formie.

Jan Sławiński


Tematy: , , , , , , , , ,

Kategoria: recenzje