banner ad

Po przeczytaniu „Kryształowych” trudno o zaufanie do policji ? wywiad z Joanną Opiat-Bojarską

6 czerwca 2019


Autorka powieści kryminalnych Joanna Opiat-Bojarska odsłania brudną prawdę o polskiej policji. Seria „Kryształowi” opowiada o funkcjonariuszach Biura Spraw Wewnętrznych Policji zajmujących się rozpracowywaniem swoich kolegów, którzy weszli na przestępczy szlak. W pierwszym tomie, „Kryształowi. Świeża Krew”, pisarka prześwietliła antyterrorystów i ich powiązania z grupami narkotykowymi. Opublikowany właśnie przez Wydawnictwo Muza drugi tom, „Kryształowi. Łatwy hajs”, traktuje o policjantach prowadzących nielegalne interesy z klubami go-go. Przygotujcie się na ostrą jazdę, do której wprowadzeniem może być poniższa rozmowa z autorką.

Oskar Kędzierski: Kim są tytułowi „kryształowi”?

Joanna Opiat-Bojarska: To policyjna elita, funkcjonariusze z Biura Spraw Wewnętrznych Policji zajmujący się rozpracowywaniem swoich kolegów, którzy weszli na przestępczy szlak.

Co było główną inspiracją do napisania serii „Kryształowi?”?

Obejrzałam serial opowiadający o brytyjskim Biurze Spraw Wewnętrznych Policji „Line of Duty” i zaczęłam zastanawiać się czy u nas też funkcjonuje „policja w policji”, jakie przestępstwa popełniają policjanci i jak ogromnym wyzwaniem byłoby dla mnie napisanie takiej książki. Przecież nikt w Polsce nie odważył się dotychczas pokazać prawdziwego obrazu organów ścigania! A mnie nudziły już te wszystkie powieści, w których bohaterami są wyidealizowani policjanci. Postanowiłam więc w przeciwieństwie do koleżanek i kolegów z branży wyjść z powielanych schematów tworzenia postaci i porozmawiać z tymi, którzy złym policjantom zakładają kajdanki.

Jak przebiegały prace nad stworzeniem książki „Kryształowi. Łatwy hajs”?

„Łatwy hajs” to opowieść o pojedynku Drivera, który jest tytułowym kryształowym i Łysego, który jest policjantem pracującym na dwa etaty. Na tym drugim prowadzi agencję go-go. Odkąd zaczęłam rozmawiać z informatorami z BSWP wiedziałam, że będę chciała pokazać czytelnikowi pojedynek największych twardzieli. Fascynujące jest to, co dzieje się, kiedy naprzeciwko policjanta siada policjant (czasem nawet kumpel tego pierwszego ze Szkoły Policyjnej) i jego spojrzenie mówi: walcie się, niczego mi nie udowodnicie. Wątek związany z klubami dla mężczyzn przyszedł do mnie sam, podczas przygotowywań do pisania pierwszego tomu „Kryształowi. Świeża Krew”. Kilka osób w ramach opowieści o tym, jakie przekręty robią policjanci, wspomniało mi o agencji towarzyskiej, która działała w Poznaniu ? naprzeciwko Komendy Wojewódzkiej Policji. Zbulwersowało mnie to i zaczęłam szukać. Podobne układy funkcjonowały również w innych miastach, a ten do którego dotarłam, i którego mechanizm działania pokazuję w „Kryształowi. Łatwy hajs”, zbulwersował mnie tak mocno, że musiałam o nim napisać. Swój udział w tworzeniu powieści mieli również czytelnicy. Jedna z czytelniczek zameldowała mi o funkcjonującym na Pomorzu klubie dla dorosłych i tam właśnie postanowiłam rozpocząć swoją opowieść. Bo w „Kryształowych” nie ma miejsca na pruderię, jest na prawdziwe życie. Jeśli chcecie państwo podejrzeć co dzieje się w darkroomie, albo w budce na lody, zapraszam do lektury.

Jak się pani udało dotrzeć do informatorów w polskiej policji? Czy przygotowywała się pani wcześniej do tych rozmów?

To było trudne. Zwłaszcza, że policjanci nie chwalą się znajomościami z kryształowymi, a kryształowi nie chwalą się, że służą w BSWP. Ale po kilku miesiącach poszukiwań udało mi się dotrzeć do fusza (funkcjonariusza ? przyp. red.), który znał moje nazwisko, słyszał moje słuchowisko radiowe, czytał książkę i wiedział, że jeśli za coś się zabieram, to robię to dobrze i dokładnie. Dzisiaj z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że do rozmów z elitarnymi i chcącymi zachować anonimowość fuszami przygotowywałam się przez kilka lat. Gdyby nie wcześniejsze konsultacje z policjantami i innymi ekspertami, nie nauczyłabym się szczekać tak jak oni, a bez tego trudno byłoby mi zasłużyć na ich zaufanie. Zawsze na każde spotkanie przychodzę przygotowana, ale rozmowy z informatorami były o tyle trudne, że nie mogłam podczas pierwszego spotkania dopytywać o te najcięższe przestępstwa ? współpracę z grupami przestępczymi. Zaczynaliśmy zwykle od rozmów o lżejszych grzechach.

W „Kryształowi. Łatwy hajs” zwraca pani uwagę na przestępcze działania policjantów. W jakim stopniu opisane wydarzenia są prawdziwe?

Jeśli myśli pan, że mam bogatą wyobraźnię, niestety muszę zaprzeczyć. Z wykształcenia jestem ekonomistką i do tworzenia historii potrzebuję prawdziwych wydarzeń. Opisane wydarzenia są prawdziwe, chociaż nie wydarzyły się w Poznaniu, ani nie były udziałem opisanych osób. Bohaterowie są fikcyjni, ale mechanizmy działania są prawdziwe. Policjanci jeżdżą na jokera, ochraniają transporty narkotyków, przekazują informacje na zewnątrz firmy, także grupom przestępczym, zdarza się, że zabijają ludzi, albo ich porywają w celu otrzymania okupu (ten temat szerzej poruszony jest w „Kryształowi. Świeża krew”), kradną podczas przeszukań, biorą łapówki, odstępują od wykonania jakichś czynności służbowych, prowadzą wspólne biznesy z mafią i bawią się w klubach go-go. Zazwyczaj za darmo. Oczywiście nie wszyscy. BSWP publikuje roczne raporty ze swoich działań, według których zarzuty słyszy około 300 fuszy rocznie. Mój informator z BSWP mówi nieoficjalnie, że około 50 % funkcjonariuszy łamie prawo (zdecydowana większość to przewinienia mniejszego kalibru, ale zdarzają się takie, o jakich piszę w książkach). Specyfika tej firmy jest taka, że większość policjantów wie, jak to wygląda. Panuje jednak zmowa milczenia.

Jak pani książki są odbierane w środowisku mundurowych?

Policjanci czytają Opiat-Bojarską i to mnie cieszy. Część z nich wyraża szacunek, za to, że odważyłam się poruszyć TAKI temat. Chwalą podejście, przygotowanie i efekt końcowy. Inni odzywają się, bo mają swoje brudne historie do opowiedzenia. Jeszcze inni, piszą wprost: dotychczas nie czytałem kryminałów pisanych przez kobiety, ale to jest prawdziwie konkretna i męska opowieść. Ale oczywiście są też tacy, którzy mają mi za złe to, że mówię w taki sposób o policji. Bo policja powinna budzić zaufanie, a o nie trudno po przeczytaniu serii „Kryształowi”.

Rozmawiał: Oskar Kędzierski
fot. Albert Zawada

Tagi: , , , , , ,

Kategoria: wywiady