banner ad

Wysokoprocentowa rozrywka

24 października 2016

konan-destylatorAndrzej Pilipiuk „Konan Destylator”, wyd. Fabryka Słów
Ocena: (brak)*

Wsi niespokojna, ale wsi wesoła… gdzie licho nie śpi, a Wędrowycz czuwa! Andrzej Pilipiuk w „Konanie Destylatorze” ponownie (wreszcie!) zabiera nas na Stary Majdan i do Wojsławic, aby opowiedzieć kolejne, z gruntu szalone i tylko odrobinkę nieprawdopodobne historie o słynnym egzorcyście. Jednak nie tylko o nim, i nie tylko na Lubelszczyźnie. Bo wyobraźnia autora nie zna granic.

Efekty nieposkromionej fantazji Pilipiuka możemy znaleźć choćby w opowiadaniu, którego tytuł stanowi również nazwę całego zbioru. A jest to podróż do Cymerii, krainy Conana Barbarzyńcy, co dla fanów fantastyki powinno być już zachętą samą w sobie. Jeśli natomiast dopowiemy, iż cel wyprawy Jakuba i jego wiernego druha, Semena, to niebezpieczna misja, dzięki której Arnold Schwarzenegger będzie mieć szansę na wielką karierę, a charakterni dziadkowie załatwią przy okazji prestiżowy pojedynek ze swymi odwiecznymi wrogami ? to czyż może być lepiej?

Ależ może! Bo „Konan Destylator” dzieli się na opowiadania bardzo dobre i… jeszcze lepsze. Autentycznie. Oczywiście, nietrudno jest wywnioskować, iż Pilipiuk bazuje na wypracowanej przez lata recepcie, dzięki której bez żadnych trudności, niejako intuicyjnie rozpoznajemy, że mamy do czynienia z opowieściami o Wędrowyczu. Elementy są znane: czarny humor, niespodziewane zwroty akcji, społeczna satyra, pastisz, popkulturowe cytaty… Ale sztuką jest tymi elementami sprawnie operować, modyfikować je, czyli mówiąc kolokwialnie ? kombinować. I to się po prostu udaje. Ciągle.

Postawienie w centrum wydarzeń wiejskiego charakternika gwarantuje nieziemsko oryginalny zbiór tematów. Przyjmujemy też za pewnik, że Wędrowycz jako egzorcysta-amator, weteran licznych mniejszych i większych wojen, podróżnik w czasie i spec od zjawisk paranormalnych, niejedno widział, niejedno też słyszał. Dlatego szalone motywy fantastyczne nie dziwią, a po prostu fascynują czytelników. Jak choćby polowanie na krzyżówkę słonio-ośmiornicy („Profesor Kramarz”), bestii, której istnienie równie dobrze mogłoby wiązać się z mitologią Ctulhu.

Jest też nieoczywiste spotkanie z rzekomymi przedstawicielami obcej rasy („Ufoki”) czy śmiertelnie niebezpieczna konfrontacja z płatnymi zabójcami („Niebieskooki Ninja”). Jednak najciekawsze są opowiadania traktujące o przeszłości tak Jakuba, jak i Semena. W „Szkolnych wspominkach” Wędrowycz zdradza tajemnicę, która wiąże się z podpaleniem znienawidzonej placówki szkolno-wychowaczej, natomiast „Źródło” to opowieść o tym, jak kozak Korczaszko zyskał wieczną starość i imponującą mądrość. Równocześnie.

Z kolei „Trudny teren” to tekst interesujący ze względu na obraną perspektywę. Bo wojsławickie realia poznajemy z punktu widzenia osoby z zewnątrz ? młodego praktykanta urzędującego w jednostce policyjnej. Pilipiuk skonfrontował naiwność i idealizm niedoświadczonego funkcjonariusza z życiową zaradnością jego starych kolegów po fachu. Cudne kontrasty, zabawne puenty, sploty nieoczekiwanych wydarzeń ? wszystko, co najlepsze.

„Konan Destylator” to znakomity zbiór piętnastu opowiadań rozpisanych z nieprawdopodobnym polotem. Co by nie mówić ? literacka gawęda przygotowana przez Andrzeja Pilipiuka od lat nie traci na swojej mocy. I nieważne, czy będzie to akurat wyprawa do Czarnobyla („Stalker”), czy też nieco psychodeliczne wyzwanie („Gabinet obciachu”) ? produkt gwarantuje wysokoprocentową rozrywkę!

Marcin Waincetel

*Nie poddajemy ocenie książek, które ukazały się pod naszym patronatem.

Tagi: , , , , , , , ,

Kategoria: recenzje