banner ad

„Blady Król” ? polska premiera ostatniej powieści Davida Fostera Wallace’a

26 kwietnia 2019


Dziesięć lat po samobójczej śmierci Davida Fostera Wallace?a do rąk polskich czytelników trafiła ostatnia powieść pisarza. W „Bladym Królu” autor mierzy się z jednymi z najtrudniejszych tematów ? smutkiem i nudą ? a czyni to w zabawny i poruszający sposób.

Nad swoją trzecią i ostatnią powieścią David Foster Wallace pracował przez niemal dekadę. Poszukując materiałów, zapisał się nawet na kurs rachunkowości, bo akcja książki miała rozgrywać się w centrum kontroli zeznań podatkowych. Zebrał też setki stron badań poświęconych nudzie, próbując zrozumieć to zjawisko na poziomie niemal neurologicznym. Przez te wszystkie lata dzieło przeszło kilka znaczących zmian fabularnych, co najmniej dwukrotnie zmieniał się też tytuł.

Jak przystało na bardzo surowego krytyka własnej twórczości, Wallace rzadko mówił bliskim, że praca nad jakimś tekstem postępuje dobrze. Ale w przypadku „Bladego Króla” narzekaniom nie było końca. Podczas jednej z przejażdżek powiedział swojemu wieloletniemu redaktorowi Michaelowi Pietschowi, że pisanie tej powieści przypomina próbę dźwigania sklejki w czasie wichury.

Autor był też coraz bardziej przekonany, że w tworzeniu może przeszkadzać mu lek, który brał na depresję. Latem 2007 roku postanowił go więc odstawić, tym bardziej że w jego wieku mógł powodować problemy z ciśnieniem krwi. W nowy etap życia wchodził z ? jak to określił jego przyjaciel Jonathan Franzen ? „poczuciem optymizmu i przerażającego lęku”. Początkowo wszystko zmierzało w dobrym kierunku, jednak nawrót choroby nastąpił szybko. W końcu Wallace musiał być hospitalizowany z powodu ciężkiej depresji.

Kiedy wrócił do domu, bardzo rzadko był na siłach, żeby zajrzeć do manuskryptu. Pisał jednak w notesie. Wiosną 2008 roku zameldował się w motelu położonym kilkanaście kilometrów od domu i połknął dużą dawkę tabletek. Zdołano go jednak odratować. Wallace nie przestał walczyć o powrót do zdrowia. Zmienił lekarzy, poddał się terapii elektrowstrząsowej. Niestety, nie przyniosło to oczekiwanych rezultatów.

Swoje samobójstwo zaczął planować z kilkudniowym wyprzedzeniem. Ostatnie godziny życia spędził w pracowni w garażu, porządkując manuskrypt „Bladego Króla”. Na biurku umieścił starannie ułożony stos wydruków dopracowanej części powieści, liczący dwanaście rozdziałów, łącznie 250 stron. Pozostałe materiały znajdowały się poniżej na dyskach, kołonotatnikach, w teczkach, segregatorach i notesach. Po wyjściu żony z domu napisał do niej dwustronicowy list, po czym udał się na patio, wszedł na krzesło i się powiesił.

Po śmierci Wallace’a żona i agentka literacka pisarza zwróciły się do jego wieloletniego redaktora Michaela Pietscha z bardzo trudnym zadaniem uporządkowania setek, jeśli nie tysięcy stron zawierających tekst i notatki do „Bladego Króla” i ułożenia z nich możliwie najlepszej wersji książki.

„Było to wyzwanie nieporównywalne z niczym, z czym do tej pory przyszło mi się mierzyć” ? przyznaje Pietsch. „Niektóre fragmenty miały swoje staranne, wielokrotnie poprawiane wersje komputerowe. Z kolei inne znajdowały się w fazie szkicu skreślonego drobnym pismem Davida. Część, między innymi rozdziały z blatu biurka, zdradzała niedawne zabiegi wykończeniowe. Reszta była znacznie starsza i zawierała wątki, które zostały zarzucone lub zastąpione innymi. Były tam także zapiski i falstarty, listy z imionami i nazwiskami postaci, pomysły fabuł, instrukcje autora adresowane do siebie samego. Jeden z oprawionych w skórę zeszytów wciąż był zamknięty na zielonym mazaku, którym David ostatnio pisał. Na żadnej spośród wszystkich tych stron nie znalazłem zarysu całości czy innej wskazówki co do kolejności, w jakiej David zamierzał ułożyć rozdziały. Kilka ogólnych notatek odnosiło się do trajektorii fabuły, wstępne zaś wersje rozdziałów nierzadko poprzedzały uwagi Davida co do przeszłości danej postaci i jej możliwych dalszych losów. Nie istniała jednak lista scen, żaden jednoznacznie określony początek czy koniec, nic, co można by uznać za zestaw wskazówek czy instrukcji do ‚Bladego Króla'”.

Choć praca wymagała ogromnych nakładów energii, Pietsch nie potrafił odmówić jej wykonania. „Pragnąłem, by ci, którzy cenią dzieło Davida, mieli możliwość wglądu w to, co stworzył ? żeby dane im było raz jeszcze zajrzeć w głąb tego niezwykłego umysłu” ? przyznaje we wstępie do książki. Trzymając się wewnętrznych wskazówek z samych rozdziałów oraz zapisków Wallace’a, Pietsch zdołał skompletować tom możliwie najbliższy intencjom autora.

„Blady Król” pokazuje pozornie przypadkowe stop-klatki z życiorysów kilku niezwykłych postaci, które łączy jedno ? spotykają się w zasypanym papierami biurze Izby Rozliczeń Skarbowych, gdzie każdy dzień do złudzenia przypomina poprzedni. Bohaterowie toczą walkę z siermiężnie brutalnymi, przerażającymi demonami szarej codzienności. Setki formularzy zeznań podatkowych przechodzą przez ręce kontrolerów, automatyczna i przeraźliwie nudna praca upodabnia ludzi przekładających dokumenty z miejsca na miejsce do maszyn, posłusznie wykonujących swoje zadania aż do zużycia i zastąpienia nowymi. W tej wszechogarniającej monotonii nawet śmierć przy biurku obok pozostaje niezauważona i nie robi na nikim większego wrażenia.

„Blady Król” to pośmiertny pomnik Davida Fostera Wallace’a i dowód niezwykłego talentu pisarza, który potrafił pisać o samozatracającym się świecie w taki sposób, jak nikt inny. W 2012 roku książka znalazła się w finale Nagrody Pulitzera. Teraz wreszcie mogą poznać ją polscy czytelnicy. Powieść w przekładzie Mikołaja Denderskiego ukazała się nakładem wydawnictwa W.A.B., które wcześniej opublikowało już trzy inne pozycje z dorobku pisarza: zbiory opowiadań „Krótkie wywiady z paskudnymi ludźmi” i „Niepamięć” oraz zbiór esejów „Rzekomo fajna rzecz, której nigdy więcej nie zrobię”.

[am]
na podst.: New Yorker, The Atlantic, przedmowa redaktora do „Bladego Króla” Davida Fostera Wallace’a w tłum. Mikołaja Denderskiego

Tagi: , , , , , ,

Kategoria: premiery i zapowiedzi