banner ad

Korespondencja ze zmarłym przyjacielem, Piotrem Skrzyneckim – fragment książki Jana Nowickiego „Dwaj panowie”

4 czerwca 2015

dwaj-panowie-fragment
Prezentujemy fragment nowej książki Jana Nowickiego opublikowanej wspólnie przez wydawnictwa Bellona i Agora. „Dwaj panowie” to fikcyjna korespondencja, jaką legendarny polski aktor prowadził ze swym zmarłym przyjacielem, Piotrem Skrzyneckim. Uroku tych listów pisanych do (oraz z) nieba, a w zasadzie do samego siebie, możecie zasmakować poniżej. Książka ukazała się pod patronatem Booklips.pl.

Kraków, listopad 1997

Pan Piotr Skrzynecki
Niebo

Kochany Panie Piotrze,

moim zdaniem, w naszym odchodzeniu na tak zwane ?zawsze? trudno dopatrzyć się czegoś naprawdę dramatycznego. Oryginalne to też nie jest, skoro tylu przed nami i tylu po nas. Fakt ten powiela się od tak dawna, że pochylenie się nad sensem początku i końca rozmywa się w bliżej nieokreślonym błękicie, interesuje, a potem męczy.

Znając Pańską wyśmienitą pamięć, nie muszę chyba przypominać wszystkich szczegółów dotyczących mego uczestnictwa w czterokonnokarej imprezie, w której trudno było nadążyć, bo tempo w tym momencie Panu raczej obojętne, dla biegnących za Panem było zawrotne. Do dziś zresztą trudno ustalić dlaczego, bo ksiądz Tischner obarcza winą konie, a konie ? księdza.

Panie Kochany, pamięta Pan przecież, jak na ostatniej prostej ktoś nadepnął mi do krwi na bezbronną, pozbawioną skarpety piętę, co w połączeniu z podejrzeniem, że pędzę jak idiota za pustą trumną, rozwścieczyło mnie do końca. Gdzie Pan wtedy był? Pozwoli Pan, że zaproponuję Mu miejsce w okolicach naszych serc. Niepewne, wiem, nie do końca bezpieczne, wstrętnie zapominalskie, ale mimo to o jedno oczko stawiam je wyżej od Pańskiego kołysanego monotonnym rytmem resorów?

W Krakowie rozpadało się, jak to w listopadzie. Bar ?Vis- ?-Vis? majaczy we mgle papierosów i tylko uśmiechy Zosi i Krysi zdają się świadczyć o normalności. Niektóre ptaki zamiast odlecieć, zostały, inne zaś wracają za wcześnie ? czyli, jak to u nas, permanentny bałagan. W polityce dobrze, bo przestałem się nią interesować. W teatrze niepokój, który trudno nazwać twórczym, w moim domu za to ? dużo pulsującego szczęścia, bo Pan już chyba wie, czym żona podnieca męża po dwudziestu latach małżeństwa? Każdym słowem, Drogi Panie! Każdym słowem!!!

Tinie, o której Pan powiedział, że jest potwornie brzydka, sprawiłem zgodnie z Pana ostatnią wolą trzy komplety ubrań, w których pies wygląda wprawdzie jak idiota, ale czego nie robi się dla irytującej skądinąd satysfakcji przyjaciela. Dawno nie widziałem Ani Szałapak, ale mówią, że dalej rosną jej włosy. Zniknął także Zbyszek Preisner ? może praca, a może ? zważywszy, że z zimą coś nie tak ? dziwnie odmłodniał. Tu na Ziemi b?ą się często i zab?ają czasem. O chorobie wściekłych krów jeszcze Pan słyszał, ale po Pana wyjeździe docierają już wieści o wściekłej kurzej grypie.

Ściskam i czekam na wiadomości
Pański Jan Nowicki

Niebo, sublokatorka, listopad 1997

Pan Jan Nowicki
Ziemia

Drogi Panie Janie,

parę słów o moim zniknięciu. Prawda, był taki moment, kiedy poczułem, że dzieje się ze mną coś nadzwyczajnego ? ale żeby do tego stopnia?

W stanie ocenianym przez stosownych fachowców jako krytyczny zobaczyłem nagle pochyloną nad sobą, szepcącą coś białą postać. Zupełnie, ale to zupełnie nie wiedziałem, o co chodzi. Miałem takie wrażenie, że ten biały sprzedaje nade mną lody. No nie ? myślę sobie! Teraz minął jakiś czas i jestem świadomy pomyłki, ale wtedy, tamtego przedpołudnia, przysiągłbym, że słyszę ? ?malinowe, truskawkowe, pistacjowe?.

Było, minęło, Drogi Panie.

Tu, gdzie teraz jestem, jest bardzo zabawnie. Krakowskie ploteczki poznajemy za pośrednictwem Waszych Patronów. O tym, na przykład, że Ani Szałapak wciąż rosną włosy, usłyszałem wcześniej z ust świętej Anny, że to za Jej sprawą. Pańskimi krokami z urzędu zajmuje się natomiast Chrzciciel, który nie wszystko u Pana aprobuje, ale mój Boże!

Zacząłem Nowy Rok w ciszy, którą przyjmuję od pewnego czasu z upodobaniem, pochylam się nad lurą ziołowej herbaty i topiąc w niej łzę zazdrości, życzę Panu ? Panie Janie ? wszystkiego najgłębszego, schłodzonego z sokiem albo lepiej bez.

Wieczory spędzam czasem z moim imiennikiem, który jest tutaj ważną figurą. Nie przesadzę chyba, jeśli powiem, że cieszę się u Niego specjalnymi względami ? w niebieskich proporcjach, ma się rozumieć. Bo gdy kiedyś poprosiłem, żeby mi pozwolił potrząsnąć kluczami, to najpierw spojrzał na mnie karcąco, a potem powiedział, że dosyć się w życiu nadzwoniłem. Kapelusz pozwalają mi nosić, odebrano mi za to prawo do ?szkaradek?. Ukrywam się trochę przed Aniołami, które mimo grupowej urody i absolutnego słuchu, zdradzają nieprzyjemną skłonność do plotkowania. Przywara ta bywa odgórnie karcona, ale chyba bez większego przekonania, z odcieniem ojcowskiego pobłażania.

Zresztą, Panie, one się jakoś tak przesadnie obrażają i zamiast śpiewać, zaczynają zaraz trzepotać skrzydłami jak stado gołębic.

? propos ptaków, ktoś mi tu doniósł ? czy nie święta Krystyna? ? że w czasie przejażdżki wokół Rynku, którą mi ofiarowaliście w dzień pogrzebu, miałem według czyjegoś pomysłu wpaść na moment do kościoła Franciszkanów, z którego patronem rzekomo łączą mnie więzy wspólnej miłości do wróbelków. To nieporozumienie! Donoszę Panu, że ze świętym Franciszkiem pozostaję tu w znakomitych stosunkach, ale bardziej ze względu na Jego wczesną młodość oraz Asyż i wspólny zachwyt dla pana Giotta. Ale z całą stanowczością podkreślam, że nigdy nie podzielałem i nie podzielam Jego miłości do ptactwa (a tak na marginesie ? gratuluję ubranek dla Pańskiego, pożal się Boże, teriera).

Powinienem kończyć, bo ten Pański pomysł, żeby dzielić się naszą korespondencją z czytelnikami, wymusza pewną dyscyplinę. Nie jestem przekonany do Pańskiej koncepcji, ale spotkany na wczorajszym spacerze Marian Eile, gdy się o tym dowiedział, spojrzał na mnie znudzony i tylko machnął ręką.

Serdecznie kłaniam się Panu
Pański Piotr Skrzynecki

dwaj-panowieJan Nowicki „Dwaj panowie”
Tłumaczenie:
Wydawnictwo: Bellona/Agora
Liczba stron: 432

Opis: Kiedy w 1997 roku zmarł Piotr Skrzynecki – animator i konferansjer Piwnicy pod Baranami, artystyczny Kraków próbował się z tym faktem uporać na różne sposoby. Jan Nowicki, przyjaciel Piotra i bywalec krakowskiego kabaretu, postanowił zignorować niebotyczną odległość pomiędzy dwoma światami, jakie zamieszkiwali. Otóż zaczął pisać do Skrzyneckiego listy. Jan Nowicki kontynuuje w tych listach rozmowę z Panem Piotrem, gdyż z racji wieloletniej przyjaźni w przedwojennym stylu, zwykł go w ten kurtuazyjny sposób tytułować. Panowie, których łączy m.in. słabość do kapeluszy, dyskutują o poezji, aktorstwie, spadku cen złota bądź nieustannie rosnących włosach Ani Szałapak. Wymieniają spostrzeżenia na temat przemijania, dzielą się wrażeniami ze spotkań towarzyskich na szczycie (Nowicki) czy też z odgórnie przeprowadzonej akcji siania nadziei (Skrzynecki). Faktycznie jednak Nowicki prowadzi rozmowę z samym sobą, w której Pan Piotr występuje jako alter ego autora.

Tematy: , , , , , , ,

Kategoria: fragmenty książek