banner ad

Pochodzenie odnalezionych przed kilkoma laty wierszy Safony budzi poważne wątpliwości

19 kwietnia 2021

Większość napisanych przez Safonę utworów nie dotrwała do naszych czasów. Kiedy więc kilka lat temu świat obiegła informacja o odkryciu dwóch wierszy najsławniejszej poetki starożytnej Grecji, wywołało to niemałą sensację. Od tego czasu naukowcy nabrali jednak bardzo poważnych wątpliwości co do pochodzenia znaleziska.

W 2014 roku doktor Dirk Obbink z uniwersytetu w Oksfordzie dokonał dużego odkrycia. Jak twierdził, zgłosił się do niego z prośbą o ekspertyzę pragnący zachować anonimowość kolekcjoner z Londynu, który wszedł w posiadanie pewnego papirusu. Analizując eksponat, uczony dopatrzył się na nim dwóch zachowanych w dobrym stanie wierszy autorstwa Safony. Ponieważ z całego dorobku greckiej poetki z wyspy Lesbos zachowało się do naszych czasów zaledwie kilkanaście fragmentów i jeden utwór w całości, odkrycie wywołało zrozumiałą ekscytację. Przez siedem lat ekscytacja ustąpiła jednak miejsca tak poważnym wątpliwościom dotyczącym pochodzenia papirusu, że Wydawnictwo Brill postanowiło usunąć ze swojego przeglądu naukowego „Bulletin of the American Society of Papyrologists” artykuł Obbinka poświęcony odkryciu wierszy.

Wątpliwości pojawiły się już dawno. Badacze pytali, czemu okoliczności pozyskania papirusu są trzymane w takiej tajemnicy, czemu nic nie wiadomo o właścicielu i dlaczego rękopis nie został udostępniony do dalszych badań.

W 2016 roku ukazał się artykuł (obecnie już niedostępny), w którym można było przeczytać, że papirus z wierszami Safony został wyodrębniony z większego kawałka kartonażu – starożytnego papier mâché używanego przez Egipcjan do wytwarzania masek pośmiertnych. Fragment ten miał znajdować się wcześniej w amerykańskiej kolekcji i w 2011 roku został zakupiony przez zachowującego anonimowość właściciela na licytacji w domu aukcyjnym Christie’s w Londynie. Kartonaż składał się z kilku nałożonych na siebie warstw, a kiedy je rozdzielono, wiersze stały się widoczne. Z kolei w 2019 roku ujawniono krążącą dyskretnie w nieoficjalnym obiegu broszurę domu aukcyjnego sporządzoną najprawdopodobniej w 2015 roku z myślą o prywatnej sprzedaży. Można w niej było znaleźć kilka zdjęć przedstawiających proces odzyskiwania warstwy papirusu z wierszami Safony. Zawartość fotografii w żadnym razie nie położyła kresu wątpliwościom, lecz zrodziła kolejne. Jeden z badaczy twierdził, że zdjęcia były inscenizowane.

Przez wszystkie minione lata środowisko filologów klasycznych mogło podziwiać odnalezione wiersze Safony wyłącznie na zdjęciach. Trudno powiedzieć, czy ktokolwiek miał papirus w swoich rękach poza tajemniczym właścicielem i doktorem Obbinkiem, który wciąż zapowiadał udostępnienie materiału i wciąż odkładał to na później.

Zdjęcie rękopisu jednego z wierszy (fot. Dirk Obbink)

W międzyczasie okazało się, że niewielkie fragmenty papirusu Safony – uznane za nieistotne dla treści – pochodzące z tego samego kartonażu znajdują się w posiadaniu amerykańskiego miliardera Davida Greena, fundatora Muzeum Biblii w Waszyngtonie. Specjaliści prześledzili historię tych fragmentów i dowiedzieli się, że zostały zakupione w 2012 roku od tureckiego handlarza Yakupa Eksioglu, który nie posiadał odpowiedniej dokumentacji ich pochodzenia. Mogły więc być przedmiotem grabieży na Bliskim Wschodzie. Eksioglu potwierdził w 2020 roku, że wszelkie istniejące fragmenty papirusu Safony, w tym te opisane przez Obbinka, pochodzą od niego. Nie było więc żadnej licytacji w londyńskim Christie’s w 2011 roku. Co więcej, handlarz potwierdził, że informacje z późniejszej broszury domu aukcyjnego o rozdzielaniu kartonażu też są nieprawdziwe. Duża część kolekcji należąca do rodziny Greenów, w tym wspomniane fragmenty papirusu Safony, została zwrócona rządowi egipskiemu, ponieważ stwierdzono, że eksponaty musiały zostać nabyte bezprawnie.

I w tym momencie ważne jest nazwisko eksperta, którzy oceniał wartość przedmiotów i pośredniczył w kupnie dla Davida Greena i Muzeum Biblii. Był to właśnie doktor Dirk Obbink.

Przy okazji wyszło na jaw, że wiele cennych manuskryptów, które sprzedał miliarderowi, dziwnym trafem zniknęło wcześniej z jego miejsca pracy w Towarzystwie Eksploracyjnym Egiptu. Natomiast wiek niektórych rękopisów, w tym chluby muzeum – fragmentu Ewangelii według św. Marka, został przez Obbinka znacząco zawyżony, co automatycznie wpłynęło na ich wartość (a później skutkowało kompromitacją muzeum). Uczony zaprzecza wszelkim zarzutom. Reputację trudno jednak będzie odbudować. Sprawę aktualnie bada policja.

Sieć zależności i niejasnych interesów, w które zaangażowany był Obbink, jest tak zawiła, że „The Atlantic” poświęcił zagadnieniu artykuł długości ok. 25 znormalizowanych stron maszynopisu. W skrócie rzecz przedstawia się następująco: w którymś momencie obiecujący badacz zaczął coraz bardziej interesować się zarabianiem pieniędzy na swojej pracy – to zjawisko jest dość powszechne w naukach ścisłych, ale rzadko ma miejsce w naukach humanistycznych. Obbink miał jednak pomysł na siebie. Działał jednocześnie jako ekspert, doradca i sprzedawca. Pierwszy zapewniał specjalistyczną wiedzę wybitnego fachowca, drugi dbał o sprawy klientów, a trzeci – o stan własnego konta. Jak można się domyślić, z etycznego punktu widzenia tych trzech funkcji nie da się pogodzić. Zawsze najważniejsze staje się dbanie o własne pieniądze. Przez długi czas zleceniodawcy nie zgłaszali jednak wątpliwości, ponieważ mieli do czynienia z wybitnym ekspertem. Bardzo też kusiła ich możliwość wejścia w posiadanie unikatowych eksponatów.

Uczciwych badaczy zainteresował też wątek wykorzystywania szanowanych domów aukcyjnych, jak Christie’s, w celu uwiarygodnienia legalności zabytków, których źródło pochodzenia jest niesprawdzone. W przypadku papirusu Safony próba sprzedaży (a być może nawet transakcja) mogła zostać dokonana dwukrotnie. Nie w 2011 roku, jak opisywał sam Obbink, ale już po nabyciu rękopisu od tureckiego handlarza – w 2013 i 2015 roku. Dlatego powstała wspomniana wcześniej broszura. Korespondencja pomiędzy dociekliwymi naukowcami a przedstawicielami Christie’s pokazuje, że w zasadzie nie wiadomo, jakie dowody mieli eksperci domu aukcyjnego na zweryfikowanie pochodzenia papirusu i metodę jego pozyskania.

Wydawnictwo Brill zaznacza, że przed usunięciem artykułu zwróciło się do Obbinka z prośbą o napisanie tekstu wyjaśniającego sprawę wierszy Safony, uczony jednak z tej opcji nie skorzystał. Jak podkreślono, na ten moment nie ma dowodu, który podważałby autentyczność samego rękopisu (tym bardziej że żaden specjalista nie mógł go obejrzeć na własne oczy), jednak jego pochodzenie jest niejasne.

[kch,am]
rys. Safony: Wikimedia Commons

Tematy: , , , ,

Kategoria: newsy