Losy matki i córki na tle kilkudziesięciu lat historii Hiszpanii. Przeczytaj fragment „Cudów” Eleny Medel

23 sierpnia 2023

Do sprzedaży nakładem Wydawnictwa W.A.B. trafiła powieść nagradzanej hiszpańskiej poetki i powieściopisarki Eleny Medel. „Cuda” opisują historię dwóch kobiet, Marii i Alicii, które poszukują stabilizacji w Madrycie. Ich losy śledzimy na tle protestów i niepokojów społecznych, które rozegrały się w Hiszpanii na przestrzeni kilkudziesięciu lat. Autorka ukazuje niełatwą sytuację ciężko pracujących kobiet, którym rozwój utrudniają dwie bariery – klasowa i płciowa. Książka w tłumaczeniu Agaty Ostrowskiej jest już dostępna w księgarniach, a poniżej możecie przeczytać jej fragment.

BITWA

Madryt, 1982

Trzymaj, María, twoje piwo. Czemu? Za co pijemy? Kto w ogóle zamówił piwo? Piwo, w taki dzień… Powinniśmy pić wino. Albo szampana, jak Francuzi! Stamtąd oni wszyscy są! Trzy piwa! Z kim ja się zadaję? Zaraz chyba wrócę do domu i się rozpłaczę! Za co pijemy? Za to, co przed nami. Naprawdę ufasz komuś, kto uciekł z podkulonym ogonem, kiedy tylko zaczęło się robić ciężko? Jedno małe piwo, drugie, większy kufel, z którego po stuknięciu się z mniejszymi kilka kropel spada na czyjąś rękę, kieliszek wina, ktoś stuka się sokiem. To przynosi pecha! Kto zamówił sok winogronowy? To nie pogrzeb, kurwa, świętujemy! Sok winogronowy. Ile ty masz lat, panienko? Mamusia wypuszcza cię już samą z domu? Ładnie tak zapeszyć dla całego kraju? Zamówić ci jeszcze jedno? Jeszcze jeden toast! Za nas! Gdzie się podziała solidarność? Za nas i za resztę! Za nas i za towarzyszy, którzy nie mogli dziś przyjść! Za panią barmankę! Przede wszystkim za panią barmankę! Szkło brzęczy o szkło, szklanka o szklankę, czyjaś ręka – owłosione palce, bielutkie paznokcie, nowiutki skórzany pasek przy zegarku – przyłącza się od grupy przy sąsiednim stoliku, w barze swoi mieszają się z obcymi. María wyciąga wykałaczkę (nie dostali widelców) do półmiska z krokietami, wie, że zamówili je ci wąsaci faceci, wszyscy wyglądają identycznie, nie potrafi ich rozróżnić, bo mają takie same fryzury, brody, marynarki. Zwija jednego krokieta, później drugiego, i jeszcze jednego, aż widelec któregoś z wąsaczy stuka o pusty talerz; facet podnosi wzrok i widzi przeżuwającą Maríę.

– Oho, mamy tu złodziejkę!

María śmieje się nerwowo, usta wciąż ma pełne beszamelu i resztek mięsa, a facet patrzy na nią i też się śmieje, ale z nią, a nie z niej. Zaczyna odgrywać całą ceremonię: kłania się Maríi, całuje ją w rękę – ona ciągle ma w zaciśniętej pięści wykałaczkę, a teraz na grzbiecie dłoni jeszcze jego ślinę – i prosi kelnerkę o kolejną porcję krokietów, dla panienki. María protestuje, że skądże, co za wstyd, sama może za siebie zapłacić; w barze śmierdzi marynatami, potem i papierosami. Palą faceci z tego stolika od krokietów; teraz już skupiają na niej całą uwagę, ona ciałem jeszcze siedzi w stronę swoich znajomych, ale twarz zwróciła do nich. W końcu całkiem się do nich obraca, jakby tego wymagali. Niczego od niej nie żądają, prawie się nie odzywają, ale ona ma dziwne wrażenie, że jest im winna chociaż trochę uwagi. Tak naprawdę wcale się nie pomyliła: przy pierwszym krokiecie owszem, myślała, że to Pedro zamówił, ale przy drugim już wiedziała, że z półmiska jedli siedzący obok mężczyźni – mężczyźni o dłoniach pozbawionych śladów po urazach czy wypadkach w pracy, o schludnie obciętych paznokciach. Wtedy właśnie postanowiła podkraść jeszcze jednego czy dwa, widząc w tym geście rzadki akt sprawiedliwości społecznej.

– Chodź, chodź! Z nami też musisz wznieść toast.

María przygląda się mężczyźnie, który ją zagaduje: jej uwagę zwraca kontrast między czarnymi, bujnymi, kędzierzawymi włosami a rzadkim wąsikiem, jakby zapuszczonym na siłę, kępka włosków po jednej stronie i taka sama po drugiej. Śledzi też wędrówkę jego oczu – facet patrzy na jej twarz, na ciało, zatrzymuje wzrok na dłoniach. Zobaczy popękaną skórę, zadarte skórki przy niepomalowanych paznokciach; pewnie wypatruje obrączki. María już nieraz znajdowała się w takiej sytuacji i wie, jak to się skończy, więc uśmiecha się tylko i wraca do swojej grupy. Obejmuje Pedra w pasie i całuje go w policzek. Słyszy nakładające się na siebie głosy mężczyzn z sąsiedniego stolika, może rzucają jakieś uwagi na jej temat. Proszę, Marío, masz piwo. Zauważyłem, że już wypiłaś, chcesz następne, nie? Trzeba dzisiaj świętować. To wyjątkowy dzień! Mówi to jeden ze znajomych, z którymi umówili się w barze w dzielnicy, której prawie nie znają – jedni pracują w okolicy, więc bywają tu tylko wczesnym rankiem lub późnym wieczorem, innym zdarzyło się w dzień wolny podjechać do centrum, jakby stawali się turystami w swoim własnym mieście. Nie pamięta, kto podczas ostatniego zebrania rzucił propozycję: Jeśli wygrają, to w piątek to oblewamy, co? Nie tego samego dnia, żeby nie opuścić pracy, ale w piątek koniecznie. Spotkajmy się w barze koło biura, bo szef sobie wymyślił, żebyśmy zostali dziś dłużej, mamy zamknięcie miesiąca. Nie narzekaj, gryzipiórku, tylko ty tutaj chodzisz do pracy w koszuli z kołnierzykiem! Za co się jeszcze napijemy? Za nas, a za co! María dołączyła do nich na prośbę Pedra – w przeciwnym razie spotkaliby się dopiero w przyszłym tygodniu; poza tym i tak chodzi z nim na wszystkie zebrania, a kiedy w stowarzyszeniu trzeba ugotować jedzenie na spotkanie integracyjne albo posprzątać po imprezie, to ona zawsze się zgłasza. Niektórzy z początku marudzili, bo nie chcieli mieć do czynienia z kobietami ani dziećmi, ale potem ktoś zapytał, kto w takim razie będzie zmywał, jeśli nie ona, i nagle wszyscy się zgodzili. Jak wypijesz do dna, stawiam następną kolejkę. Komu odbiło, żeby zamówić kieliszek czerwonego? Odziedziczyłeś majątek rodowy? Jesteś teraz markizem von Farba i Wałek? Nie, mówcie mi książę Pasków Klinowych.

Nie należą do żadnej partii, chociaż niektórzy z nich lubią o sobie myśleć, że uprawiają politykę, na swój sposób; inni z kolei po prostu czerpią przyjemność z dyskusji, mają poczucie, że dzięki temu ich życie nie sprowadza się do mechanicznej pracy. Pedro zwrócił na to uwagę w swojej wspaniałej przemowie, któregoś popołudnia nad talerzem ryżu z warzywami: Wyobraźcie sobie dzień, kiedy do wszystkich tych dyrektorów i kierowników dotrze, że mamy swój rozum i potrafimy samodzielnie myśleć. Jedni głosowali na PSOE, inni na komunistów – Pedro, ona sama, może jeszcze jeden towarzysz, sądząc po jego kwaśnej minie, kiedy ich wzrok spotkał się podczas wznoszenia toastu, a także po tym, jak stanowczo w zeszłym tygodniu wyrażał wątpliwości w stosunku do programu Felipego Gonzaleza. Dla Maríi jest jasne, że oni wcale nie wygrali, powiedziała to wczoraj wieczorem Pedrowi przez telefon, ale humor poprawia jej radość przyjaciół Pedra – nie jej przyjaciół. Nie pamięta nawet, kiedy pierwszy raz się z nimi zetknęła; oczywiście pamięta pierwsze spotkanie z Pedrem, ale nie kojarzy, na którym zebraniu pojawił się ten czy tamten, kiedy inny dołączył do stowarzyszenia. Część z nich należała do grupy przy kościele parafialnym, która rozwiązała się, kiedy zmienili im proboszcza; Pedro zapisał się do stowarzyszenia sąsiedzkiego, bo potrzebował pomocy w swojej sytuacji rodzinno-mieszkaniowej. Z czasem na zebrania zaczęła z nim chodzić María, bo ciągle zasypywała go pytaniami, dołączył sąsiad z góry, który pomógł załatwić zasiłek dla brata Pedra, więc mógł się przydać w przepychaniu spraw urzędowych.
(…)

Elena Medel „Cuda”
Tłumaczenie: Agata Ostrowska
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 288

Opis: Jakie znaczenie ma w naszym życiu rodzina, a jakie pieniądze? Co się stanie, jeśli matka postanowi, że nie będzie opiekować się córką? Co kiedy córka podejmie taką decyzje w stosunku do matki? Czy człowiek byłby kimś innym, gdyby urodził się w innym miejscu, innym czasie, innym ciele? Książka opowiada o losach dwóch kobiet: Maríi, która pod koniec lat sześćdziesiątych XX wieku, szukając pracy, z Kordoby trafia do Madrytu, oraz Alicii, urodzonej ponad trzydzieści lat później, która pokonuje tę samą drogę, choć z zupełnie innych przyczyn. Co je dzieli? Co je łączy? Co zyskały, co straciły? „Cuda” to podróż przez ostatnie kilkadziesiąt lat historii Hiszpanii, od upadku dyktatury po wybuch feminizmu, historii opowiedzianej z perspektywy peryferii wielkiego miasta, głosami – i ciałami – tych, które nie mogą demonstrować swoich przekonań, gdyż muszą pracować, aby związać koniec z końcem.


Tematy: , , , , , ,

Kategoria: fragmenty książek