Nowe oblicze noir

10 stycznia 2015

galvestonNic Pizzolatto „Galveston”, wyd. Marginesy
Ocena: brak1

Nic Pizzolatto zasłynął scenariuszem do kultowego już serialu „True Detective”. Teraz przyszedł czas, by polski czytelnik zapoznał się z powieściową twórczością Amerykanina. Nie zabraknie brutalności i krwi, tragicznego obrotu spraw oraz zagmatwanych relacji międzyludzkich, choć historii na miarę genialnego „Detektywa” jednak nie będzie.

Jak się okazuje, Pizzolatto to nie tylko scenarzysta i producent, lecz także całkiem niezły pisarz. Jego opowiadania zdobyły nominację do nagrody National Magazine Award, a debiutancki zbiór opowiadań „Beetween Here and Yellow Sea” ogłoszono jednym z pięciu najciekawszych literackich debiutów przez „Poets & Writers Magazine”. „Galveston”, jego pierwsza powieść, trafiła w 2010 roku na listę finalistów Discover Award oraz nagrody im. Edgara Allana Poego dla najlepszego debiutu, wyróżniono ją także Spur Award oraz nagrodą Akademii Francuskiej dla najlepszego zagranicznego debiutu ? Prix de Premier Roman L?Etranger. Prawa do książki kupiły wydawnictwa z szesnastu krajów, w tym Polska, dzięki czemu możemy poznać poprzedzającą scenopisarstwo działalność literacką autora. Mimo wymienionych nagród i wyróżnień, debiut Pizzolatty pozostawia trochę do życzenia, zwłaszcza z perspektywy widza serialu „True Detective”.

Choć trudno wymagać, by powieść debiutancka dorównywała scenariuszom powstałym dwa lata później, z uwagi na to, że otrzymujemy ją już po emisji serialu, oczywistym jest, że odbiorca ma wyżej zawieszoną poprzeczkę. Z tej pozycji nieco trudniej jest wybronić aspirującą do powieści noir książkę „Galveston” opowiadającą historię Roya Cady’ego, człowieka, który zajmuje się ściąganiem długów od najbardziej przebrzydłych amerykańskich opryszków. Plany siedemnastoletniego Roya na wstąpienie do marines uległy zmianie i tak oto został rosłym facetem z metalową pałką przywracającą niektórym rozumu do głowy, a innym przynoszącą śmierć. Jak można się domyślić, główny bohater nie zaśnie bez flaszki, tym razem chodzić będzie o butelkę Jamesona. Jest także niepoprawnym romantykiem o chłodnej aparycji i bezwzględnym obliczu, poza bolesnymi życiowymi doświadczeniami nosi jeszcze dodatkowe piętno ? choruje na raka, a więc traktuje każdy dzień jak ostatni, choć przeżyje jeszcze niejedno…

Pierwszoosobowa narracja oddaje w pełni to, co najbardziej kochamy w literaturze i kinie noir ? niepowtarzalną atmosferę wniknięcia pod twardą skorupę bohatera. Rayowi nieobce są rozterki i przemyślenia typu: „Przychodzisz na świat, a jakieś czterdzieści lat później wytaczasz się z knajpy i dziwią cię własne bolączki. Nikt cię nie zna. Jedziesz pogrążoną w ciemnościach autostradą i obierasz nowy kierunek, bo wiesz, że kluczem jest pozostawanie w ruchu. Pędzisz więc w stronę tego, czego jeszcze nie udało ci się stracić, choć nie masz pojęcia, co zamierzasz z tym zrobić”. Dzięki takim właśnie akapitom czytelnik jest w stanie wybaczyć Nicowi Pizzolatto nierówną i momentami mniej lotną fabułę. Kiedy Roy ratuje nastoletnią prostytutkę, jego życie ulega wstrząsowi. Stary wyga staje się wybawcą, ale nic co dobre nie trwa wiecznie. Autor, aby dodać drastyczności swojej historii, zadbał także o wątki kazirodcze i pokaźne pokłady resentymentu.

Tym, co naprawdę urzeka w prozie Amerykanina, jest język i atmosfera żywcem wyjęte z klasycznych powieści Raymonda Chandlera, a jeśli kolejna powieść będzie fabularnie równie dopracowana, co scenariusze Pizzolatto, można liczyć na prawdziwe cudeńko z gatunku neo-noir.

Milena Buszkiewicz

1Nie poddajemy ocenie książek, które ukazały się pod naszym patronatem.

Tagi: , , , , ,

Kategoria: recenzje