banner ad

Komiks, że mucha nie siada

28 lutego 2012

Lewis Trondheim „Mucha”, Wyd. Mroja Press
Ocena: 7,5 / 10

Jak kraj długi i szeroki, Polska muchą stoi. Częstokroć irytuje nas i drażni owadzisko, a zupełnie niesłusznie. W końcu zdrowa mucha to najlepszy dowód, że jeszcze nie wszystko jest u nas opryskiwane lub nawożone wszechobecną chemią. Powinniśmy więc dumni być z rozlegającego się nad uchem bzyczenia, należycie chwalić i sławić je prozą lub wierszem a tymczasem? Nurtu muszego ani w literaturze nie uświadczymy, ani w komiksie. W tym ostatnim musiał wyręczyć nas Francuz Lewis Trondheim.

Wydany przez Mroja Press album pod wszystko mówiącym tytułem „Mucha” to opowieść o tej jednej spośród trylionów nieprzebranych, narodzonej w domowym, przykuchennym śmietniku. Razem z naszym skrzydlatym poczciwcem przemierzamy świat zakamarków między słoikami, zaglądamy pod szafki i oczywiście do garnka, dowiadujemy się, kto w domowym zaciszu wróg, a kto przyjaciel. Jednym słowem ? samo życie, tyle, że przycięte do nieco innych rozmiarów.

Już pierwszy rzut oka na okładkę sugeruje, że lektura jest z gatunku wesołych. I słusznie. Wraz z albumem tym otrzymujemy bowiem solidną porcję humoru opartego przede wszystkim na zabawnych sytuacjach i specyficznej kresce. Sympatykom rysunkowego dowcipu styl Trondheima powinien skojarzyć się z pracami Marka Raczkowskiego. W obu przypadkach mamy do czynienia z pozornie nieporadną estetyką skrywającą jednak wielce przemyślaną i inteligentną konstrukcję.

Trondheim znany już polskim czytelnikom między innymi z takich komiksów jak „Lapinot i marchewki z Patagonii” czy „Wyspa Burbonów rok 1730” nie po raz pierwszy postanowił stworzyć opowieść bez dialogów, poprowadzić narrację opartą na samych obrazkach. W przypadku „Muchy” wydaje się to jednak szczególnie zasadne. W końcu muchy nie gadają, nawet te z głupkowatym uśmiechem przyklejonym do lica, jak nasz główny bohater.

Co by nie posądzać historyjki o przesadną beztroskę, autor uraczył nas również na koniec nutką symbolizmu, zmuszającą do krótkiej acz nie pozbawionej uśmiechu refleksji. Wszyscy jesteśmy częścią tego samego nieprzerwanego procesu przemiany materii, który dumnie nazywamy życiem. Pewnie dlatego po lekturze komiksu żadna mucha nie wydaje się już taka sama jak przedtem. Również ta bycza z rozmiarów i końska z natury.

Artur Maszota

Gdzie kupić:
Kup komiks w księgarni Selkar
Kup komiks w księgarni Lideria

Tagi: , , , , ,

Kategoria: recenzje