banner ad

Demony wojny i podróże w nieznane

4 kwietnia 2019

Andrzej Pilipiuk „Zły las”, wyd. Fabryka Słów
Ocena: 7 / 10

Andrzej Pilipiuk to autor, który, podobnie jak jego literacki bohater Robert Storm, właściwie się nie zmienia. Ojciec Jakuba Wędrowycza niemal do perfekcji opanował sztukę tworzenia literackich opowieści, w których odkrywa sekrety przeszłości i nadprzyrodzone zjawiska. Co zatem skrywa jego najnowsza książka „Zły las”?

Cztery opowiadania, które w zasadzie są mikropowieściami, stanowią treść nowego zbioru tak zwanych historii bezjakubowych. Traktują one o społeczno-kulturowych przemianach naszej ojczyzny w ostatnich dziesięcioleciach, zwłaszcza przez pryzmat życia w stolicy, o terrorze II wojny światowej ? grozie, która znalazła bardzo namacalny wymiar pod postacią demonicznych bestii, odkrywaniu malarskiej sztuki, która potrafi być większa niż samo życie, a także? poszukiwaniach Yeti. Wybuchowy koktajl gwarantujący wysokoprocentową rozrywkę dla czytelników. Andrzej Pilipiuk zna proporcje, zna też składniki potrzebne do sporządzenia takiego wywaru. Zna wreszcie przepis, wszak swój gawędziarski talent pokazał już chociażby na kartach, nomen omen, „Reputacji” czy w „Litrze ciekłego ołowiu”.

W „Złym lesie” ? tytułowej historii z nowego zbioru ? przenosimy się na tereny okupowanej Polski. Śledzimy losy Sławka, odważnego chłopaka, który z narażeniem własnego życia dba o bezbronnych skrywających się w kryjówkach leśnej głuszy ? przynosi żywność, medykamenty, ale też nadzieję. Andrzej Pilipiuk w perfekcyjny sposób odmalował obraz wojny, czasu ekstremalnych wyborów, gdy człowiek może zamienić się w prawdziwego potwora. Ale prawdziwe potwory istnieją naprawdę, nie muszą wcale nosić hitlerowskich mundurów. Pierwiastek horroru wywiera szczególne wrażenie, gdyż przez dłuższy czas jest akcentowany w bardzo subtelny sposób. A gdy dochodzi do ostatecznego rozwiązania? wtedy naprawdę czuć grozę wojny. Bo w lasach licho nie śpi.

Potworną tajemnicę skrywa też Grenlandia, gdzie wyruszamy w towarzystwie uroczej studentki Krystyny Michałowskiej, porucznika Henryka Grota i pozostałych osób reprezentujących Wojskowy Instytut Kryptozoologii. W „Tajemnicy zielonej teczki” autor snuje opowieść o podróży, której celem jest próba udowodnienia szalonej, wydawać by się mogło, teorii ewolucji. Czy neandertalczycy przetrwali do lat 30. ubiegłego wieku? Co z tym wspólnego ma Lenin? Pilipiuk w doskonały sposób nakreślił emocje, które targają uczestnikami wyprawy. Ich wątpliwości, codzienną walkę, zmagania z siłami natury. Pochłaniająca historia.

Dwa ostatnie elementy zbioru ? „Rozczochrana kochanka” i „Zemsta Śmieciarzy” ? wiążą się z postacią Roberta Storma. W pierwszej, najkrótszej ze wszystkich historii, specjalista od wyszukiwania niecodziennych artefaktów bada tajemnicę obrazu, którego forma i treść prowokuje pytanie o nieśmiertelność sztuki. Czy na artystycznym płótnie można ukazać człowieka na początku jego ziemskiej drogi, a także ? równocześnie ? w jesieni życia? Trzeba przyznać, że to pomysłowy i niezwykle ujmujący tekst, choć odrobinkę też rozczarowujący, o czym więcej za chwilę. Ostatnim akcentem zbioru jest natomiast ? w wielkim skrócie ? walka Roberta Storma o kamienice. Ciąg niepowodzeń, ba, serii prawdziwych katastrof, zaczął się od udaremniania pewnej transakcji, w której uczestniczył młodociany kolekcjoner osobliwości. Andrzej Pilipiuk w równym stopniu, co intrydze, swoją uwagę poświęcił temu, jak zmienia się nasz świat. Żeby uzmysłowić w czym rzecz, przytoczmy pewien fragment: „Chciwość, wielkie pieniądze, mętne układy ze skorumpowaną władzą, brak szacunku dla przeszłości, brak gustu. Fatalne połączenie. Zabójcze dla miasta”. Narratorem opowieści jest Storm, to on komentuje, to on walczy, to on analizuje. Opowiadanie prowokuje do refleksji ? w tym też tkwi jego wartość.

Z beczki fantastycznego miodu ? bo „Zły las” to naprawdę smakowita potrawa literacka ? wybrać jednak trzeba łyżkę dziegciu. Można odnieść wrażenie, że właściwie w każdym opowiadaniu puenta jest, a jakby jej nie było. Wyprawa opisana w „Tajemnicy zielonej teczki” kończy się w sposób ciekawy, ale nie do końca satysfakcjonujący. A to z uwagi na fakt, że już sam koncept podróży sterowcem na Grenlandię wydaje się intrygujący ? słowem, za szybko się to wszystko kończy! Robert Storm znów narzeka, jak zmienia się jego ukochana Warszawa. Patrzy w przyszłość, ale nie dostrzega w niej wielu pozytywów. To też bohater, który jest doskonale znany czytelnikom, co jest zarówno plusem, jak i minusem. Bo wiadomo ? a przynajmniej jest to bardzo prawdopodobne ? że zazwyczaj, cokolwiek by się działo, on i tak cało wyjdzie z opresji. Choć przyznać trzeba, że tym razem widmo niebezpieczeństwa ? końca życia w Warszawie ? jest bardzo wyczuwalne.

Ta niewielka przewidywalność wpisuje się jednak w autorski styl Andrzeja Pilipiuka. Twórcy, który z nieprawdopodobną pasją odkrywa przed nami tajemnice historii, antropologiczne ciekawostki, spiskowe teorie dziejów. A wszystko podane w formie opowieści rozrywkowych ? doprawionych humorem, akcją, ale i melancholią. „Zły las” może nie zaskakuje, ale na pewno też nie rozczarowuje. Bardzo solidna pozycja w dorobku pisarza.

Marcin Waincetel

Tagi: , , , , ,

Kategoria: recenzje