banner ad

Platformy samopublikujące mają problem z pornograficznymi ebookami

6 marca 2013


Amazon, Barnes & Noble i Apple mają problem z pornograficznymi ebookami. Za pomocą ich platform self-publishingowych amatorzy porno sprzedają treści, których zgodnie z regulaminem sprzedawać tam nie powinni.

Kiedy słyszysz określenie „ebook”, na myśl przychodzi ci zapewne cyfrowa wersja książki, w której napisanie autor musiał włożyć spory wysiłek. Niestety, jak donosi portal Cnet.com, dzięki Kindle Direct Publishing, PubIt! Nook Books oraz iBookstore na rynek trafia coraz więcej publikacji, które trudno w ogóle nazwać książkami.

„Sprośna blondynka 2: Katie”, „Olbrzymie cycki tom 1”, „Zdjęcia żony: XXX Tak gorąca i słodka, że cię nakręci” – tak w tłumaczeniu na polski brzmią tytuły niektórych pozycji dostępnych na największych platformach do samopublikowania. Na ich treść składają się przeważnie krótkie notki imitujące fabułę oraz kilkadziesiąt zdjęć, często przypadkowych kobiet z Internetu. Ceny za podobne publikacje wahają się od 99 centów do kilku dolarów za sztukę.

Co ciekawe, polityka Amazona i Barnes & Noble zabrania samopublikowania pornografii. Jak jednak potwierdzają poszukiwania przeprowadzone przez Cnet.com, tego typu publikacje wciąż są tam dostępne i nie sprowadza się to do kilku przypadkowo ocalałych tytułów. Można je również znaleźć w należącym do Apple iBookstore, chociaż tu okładki są mniej lubieżne z uwagi na dłuższy proces samopublikacji, podczas którego wyłapuje się więcej kontrowersyjnych treści.

Amazon tłumaczy, że używa własnego oprogramowania, które pozwala wyłapać wszelkie niewłaściwe lub niezgodne z prawem autorskim treści. W przypadku niektórych ebooków robione jest to ręcznie przez pracowników, ale firma nie chciała ujawnić, jaki odsetek publikacji z Kindle Direct Publishing był w ten sposób kontrolowany. W wystosowanym oświadczeniu napisano jedynie, że system odrzucił lub usunął tysiące łamiących regulamin tytułów.

Jak więc to się dzieje, że takie tytuły przemykają przez sito pracowników i oprogramowania? Częściowo dlatego, że system jest zaprojektowany do pilnowania samego siebie. Po tym jak autor dodaje książkę, zwykle pojawia się ona na stronie w ciągu 12 godzin. Ewentualna cenzura pozostawiana jest wówczas czytelnikom, ale nie jest jasne, jak bardzo takie rozwiązanie jest efektywne.

Amazon (a jego śladem inne firmy) chciał odróżnić się od tradycyjnego modelu wydawniczego i ułatwić potencjalnym autorom, ilustratorom i fotografom publikacje swoich dzieł. Jak się jednak okazuje, brak czujnego oka redaktora i wydawcy umożliwił niektórym osobom wypuszczanie na rynek pozycji, których w tradycyjnym obiegu nie udałoby się opublikować.

Dzięki temu na platformach self-publishingowych wypływa coraz więcej patologicznych zjawisk. Niedawno wspominaliśmy już o podszywaniu się pod znanych autorów czy publikowaniu książek skompilowanych z nieswoich tekstów.

Tagi: , , , , , , ,

Kategoria: newsy