banner ad

Najgorsze wersje nas samych – recenzja książki „Przedsionek piekła” Anny Bailey

25 marca 2022

Anna Bailey „Przedsionek piekła”, tłum. Małgorzata Stefaniuk, wyd. Albatros
Ocena: 9 / 10

Małomiasteczkowe społeczności skrywające całe tony sekretów to temat dla kolejnych pokoleń literackich twórców. Jak się okazuje, wciąż można oprzeć na nim fascynującą fabułę.

„Przedsionek piekła” zabiera nas do Kolorado, a konkretniej Whistling Ridge, miasteczka, jakich wiele na mapie Stanów Zjednoczonych. Niewielka, skupiona wokół kościoła społeczność, monotonia dnia codziennego i marzenia o ucieczce do wielkiego świata – to jedyna rzeczywistość znana Emmie Alvarez. Wkrótce wszystko to rozsypuje się niczym domek z kart. Oto bowiem pewnej feralnej nocy znika Abigail, najlepsza przyjaciółka Emmy. Prowadzone przez lokalnych stróżów prawa śledztwo zdaje się prowadzić donikąd, dlatego dziewczyna postanawia wziąć sprawy we własne ręce. Nie ma jednak pojęcia o tym, że próba wyjaśnienia okoliczności zdarzenia wkrótce wyciągnie na światło dzienne cały szereg tajemnic pieczołowicie ukrywanych przez mieszkańców Whistling Ridge…

„Przedsionek piekła” to jedna z tych książek, które wymykają się zaszufladkowaniu w ramach konkretnego gatunku. O ile historia rozpoczyna się niczym połączenie dramatu młodzieżowego i powieści obyczajowej, to w kolejnych rozdziałach Anna Bailey pewną ręką prowadzi fabułę w rejony bliższe thrillerowi psychologicznemu. Taki gatunkowy kolaż działa na korzyść powieści, a brytyjska pisarka wykorzystuje go do metodycznego budowania misternych niczym pajęcza sieć zależności między poszczególnymi bohaterami i uzupełniania kolejnych elementów układanki mających prowadzić nas do finału.

Na konstrukcję fabuły „Przedsionka piekła” składa się również umiejętne poruszanie się pomiędzy kilkoma perspektywami, z których przedstawione są wydarzenia. Historia dzieli się na kilka pomniejszych wątków rozgrywających się w różnych planach czasowych, a mnogo występujące retrospekcje nadają wydarzeniom w książkowej teraźniejszości zupełnie nowy kontekst. Z tego też względu niezwykle trudno przewidzieć, co czeka nas na następnej stronie. Wraz z zagłębianiem się w lekturę coraz wyraźniej widzimy, że autorce udało się odmalować prawdziwie opresyjną rzeczywistość – taką, w której próba znalezienia pomocnej dłoni niesie ryzyko jeszcze bardziej dojmujących konsekwencji.

Jakby tego było mało, kreując duszną atmosferę zaszczucia i zbliżającej się katastrofy, Bailey sięga po pełen zestaw tematów rozpalających współcześnie dyskusje, poczynając od zespołu stresu pourazowego, przez religijny fanatyzm, po problematykę etnicznych i seksualnych prześladowań. Choć na pierwszy rzut oka takie zagęszczenie kontrowersji może wydawać się cokolwiek tanim zabiegiem mającym zaangażować nas emocjonalnie, w praktyce okazuje się na tyle naturalnie wplecione w świat przedstawiony, że Whistling Ridge jawi się niczym miejsce, w którym otwarto puszkę Pandory. Co istotne, autorka znakomicie radzi sobie również z kreacją angażujących postaci, wykładniczym zwiększaniem napięcia i spięciem całości iście dobitną klamrą – im bliżej będzie nieuchronnej kulminacji, tym bardziej będziemy zaciskali kciuki w nadziei na prawdziwie katartyczny finał.

„Przedsionek piekła” okazuje się przy tym powieścią nieoczywistą, która lubi wchodzić ze swoim odbiorcą w polemikę i przynajmniej kilkukrotnie skutecznie wyprowadza w pole tak, by wymóc refleksje nad własnym światopoglądem. Annie Bailey udało się zatem napisać książkę, w której nie tylko nie odnajdziemy mankamentów debiutu, ale która ukazuje tego rodzaju dojrzałość i wrażliwość autorki, że możemy oczekiwać po jej przyszłych literackich dokonaniach równie wysokiego poziomu. Jak do tej pory, mamy jedną z bezsprzecznie najlepszych powieści roku.

Maciej Bachorski


Tematy: , , , , , ,

Kategoria: recenzje