banner ad

Bez kofeiny ? wywiad z Markiem Helprinem

17 października 2014

MarkHelprin_wywiad
Amerykański pisarz i dziennikarz „The New Yorkera”. Nie pija kawy i ma ku temu ważne powody, które poznacie czytając jego książkę „Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety”. Z niezwykłą błyskotliwością i poczuciem humoru opowiedział Booklips.pl o pracy nad powieścią, inspiracjach i własnych lekturach.

Milena Buszkiewicz: Zacznę przewrotnie. Filiżankę kawy?

Mark Helprin: Zanim jeszcze zaczniesz, pozwól mi przeprosić, że nie jestem w stanie odpowiadać po polsku. Znam kilka języków, ale polski do nich nie należy. Jestem tym trochę zawstydzony. Za twoją łaskawą ofertę napicia się kawy jednak podziękuję.

Oscar Progresso nienawidzi kawy, co więcej, ma obsesję na punkcie tego napoju. Skąd pomysł na to, by stworzyć postać o tak nietypowej osobowości?

„Zeno Cosini” autorstwa Italo Svevo jest o uzależnionym mężczyźnie mającym obsesję na punkcie tytoniu. Wykorzystałem zatem możliwość umieszczenia podobnego wątku w książce i opisania, jak substancja może kształtować charakter, w zasadzie całe życie, na końcu zamieściłem także wyjaśnienie, jak do całej sprawy doszło. Zauważyłem jednak, że wszystkie zagraniczne recenzje, setki – nie jedna – recenzji w Stanach wskazują, że najwyraźniej nikt nie słyszał o Svevo, przez co mój hołd i wybieg nie zostały zauważone ani zrozumiane. Nawiasem mówiąc, u większości amerykańskich recenzentów już w pierwszym zdaniu wiało przeszłością : „Nazywajcie mnie Oscar Progresso”. To nie jest jego prawdziwe nazwisko. Nigdy nie poznamy jego prawdziwego nazwiska. To zdanie jest echem słów rozpoczynających „Moby Dicka”, wielką amerykańską powieść: „Wołajcie na mnie Ishmael”. Ale czy można oczekiwać, że ktoś jeszcze czyta tę książkę.

Czy Oscar ma coś wspólnego z prawdziwą osobą z twojego otoczenia?

Nie. Jednakże, kiedy miałem siedem lat, mną i moimi kolegami z klasy dowodził czarodziej major Price, starożytny weteran piechoty morskiej podczas wojny amerykańsko-hiszpańskiej, który miał ogromny warsztat wypełniony różnego rodzaju cudeńkami: samolotem w stylu braci Wright, modelem Forda T, kajakiem eskimoskim, silnikami, bronią, mnóstwem narzędzi mechanicznych i do obróbki drewna, w których używaniu byliśmy szkoleni. Były one zasilane przez pasek centralny i system osi. Kiedy zauważył, że jakiś dzieciak robi coś niebezpiecznego, mógł pociągnąć za dźwignię, która zatrzymywała wszystkie tarcze i wiertła. Potem przywoływał takiego ancymona przed maszt, jak w marynarce, i – zależnie od wielkości przewinienia – kazał żuć jedno lub więcej brązowych lub zielonych ziarenek kawy. Ja też trochę przeżułem, a dzieci niespecjalnie lubią gorzki smak, na który są bardzo wyczulone. W rezultacie przez te swoje 67 lat nigdy nie spróbowałem smaku kawy, ani razu (chociaż nie podchodzę do tego jak mój protagonista i jestem niezmiernie szczęśliwy, jeśli inni mogą pić jej tyle, ile chcą – przyjmując, że nie znajduję się w tym samym pomieszczeniu).

Czy wydarzenia opisywane w książce mają związek z autentycznymi historiami, które przydarzyły się komuś kogo znasz, bądź po prostu tobie?

Tak, wiele. Hudson to miejsce, gdzie dorastałem. Nie tylko miasto, ale zatoka Eagle jako taka. Tak była wtedy nazywana. Jako dziecko wykonywałem ozdoby uszczelniające z wosku dla sklepu z ciuchami, tak jak jest to opisane w książce. Byłem w Siłach Powietrznych Izraela. Byłem w skarbcach złota Banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku. Zgłosiłem się na ochotnika do udziału w szturmie na maniaka, który strzelał do ludzi z budynku na Brooklynie. Incydent w pociągu jest prawdziwy z wyjątkiem tego, że nie zepchnąłem faceta i go nie zabiłem: to on pobił mnie, dla mnie jako dzieciaka był mocno zbudowanym gigantem, stąd nie miałem możliwości cokolwiek zrobić. Przeżyłem historię ze spadkobierczynią itd. Ale nigdy nie byłem ani w Brazylii, ani szpitalu psychiatrycznym (jako pacjent) i nigdy nie obrabowałem banku.

MarkHelprin_wywiad2

Napisałeś „Pamiętnik…” w 1995 roku, to prawie dwadzieścia late temu. Co czujesz, kiedy sięgasz po tę książkę po tylu latach?

Nigdy nie czytam ponownie tego, co napisałem, kiedy już jest w formie książki. Nie tylko dlatego, że zazwyczaj żyję książką, którą piszę, ale że od początku do końca, mozolnie przeszedłem przez kilkanaście projektów, więc mam już dosyć.

Gdybyś mógł napisać tę książkę ponownie, to co byś w niej zmienił?

To jak z marzeniem, które mają Amerykanie, wszyscy razem i każdy z osobna, by jeszcze raz przejść przez liceum. Gdybym miał przechodzić przez to ponownie, to bym się zabił.

Jak wpadłeś na pomysł tytułowej mrówkoszczelnej kasety? Odgrywa ona ważną rolę w powieści. Powiesz naszym czytelnikom, co to w ogóle jest?

Głównym pragnieniem narratora jest ochrona. Spowodowane jest to tym, co sam widział w swoim życiu: morderstwo rodziców, wojnę, Holokaust, i przemoc, która w różnych postaciach uderza w niewinnych. O tym jest cała książka, naprawdę, a także o tym, jak takie pragnienie i potrzeba kształtuje i zniekształca nie tylko charakter, ale i samą cywilizację. Mrówkoszczelna kaseta oznacza zachowanie jego historii, jego życia i jego zasad przez ochronę wspomnień przed niszczącym działaniem przyrody, tu – mrówek w Brazylii, i czasu.

Oscar pisze pamiętnik. Czy ty również spisujesz wspomnienia?

W liceum nasz nauczyciel od angielskiego nalegał byśmy pisali dzienniki. Ja tego nie robiłem i nigdy go nie miałem. Z paroma wyjątkami, oni wykonywali ćwiczenia na samoświadomość, które w naszych terapeutycznych czasach są prawdopodobnie zbędne. To jest moda na myślenie o literaturze jako lustrze, w którym każdy może poznać siebie lepiej. Ja wolę traktować ją jako okno, co oznacza, że każdy może lepiej poznać świat.

Czy istnieje jakieś przesłanie w twojej książce, które chciałbyś przekazać czytelnikom?

Jak to mówią, jeśli chcesz przesłać wiadomość, wyślij telegram. Powieść musi być o wielu głębokich, a czasami niezbyt głębokich rzeczach, a wszystkie je trzeba połączyć złotym warkoczem. Wiadomość z definicji jest prosta i pojedyncza.

Która część pisania powieści była najtrudniejsza?

Dla mnie nie ma żadnych trudnych elementów w pisaniu książki. To jest najbardziej przyjemna rzecz na świecie. Najtrudniejszy jest czas, gdy książka jest skończona i nie mogę nad nią już dalej pracować.

MarkHelprin_wywiad3

Co zainspirowało cię do napisania pierwszej książki?

Mottem pierwszej mojej książki, „A Dove of the East, and Other Stories” (z ang. „Gołąb na Wschodzie i inne opowiadania”), są słowa: „Amor mi mosse, che mi fa parlare” (z wł. „miłość mnie poruszyła i pozwoliła mi mówić”), które pochodzą z Dantego i służą za jego, jak i moją, odpowiedź na to pytanie. Myślę, że literatura jest głównie o takiej czy innej formie miłości, która jest najlepszą częścią życia i jedyną siłą, jaka może przewyższyć śmierć. Co może być lepszego niż spędzenie swojego czasu na wyjaśnianiu różnych aspektów miłości?

Która książka wpłynęła najbardziej na twoje życie?

W swoim domu mam około 10 tysięcy książek. Najlepsza odpowiedź, jaką mogę udzielić, jest taka, że w trakcie mojej długiej i mozolnej edukacji byłem marynowany w klasyce, od Biblii do Yeatsa, z mocnym naciskiem na Szekspira i Dantego. Jeśli naprawdę coś mi przychodzi do głowy w kwestii odpowiedzi na to pytanie, to będą to dwa ostatnie nazwiska.

Gdybyś miał wybrać, którego z autorów uznałbyś za swojego mentora?

Pisanie z definicji jest samodzielne, autorskie, a więc niezależne od największych. Nie jest to dobre pole do mentoringu.

Traktujesz pisarstwo jako karierę?

Pewnie, pisanie to od pół wieku moja kariera.

Jak wygląda w twoim przypadku proces tworzenia?

Piszę od około trzech do czterech godzin dziennie, a kiedy nadchodzi czas, aby edytować tekst i wprowadzić poprawki, pracuję trochę więcej. Piszę piórem na wąskim papierze w linie, w wielkim skoroszycie o metalowych kółkach. Miło jest też pisać na tarasie, gdy pogoda na to pozwala.

MarkHelprin_wywiad4

Czy masz jakieś nietypowe nawyki pisarskie?

Przed rozpoczęciem pisania, muszę rzucić grejpfrut w poprzek Potomac (rzeka we wschodniej części Stanów Zjednoczonych – przyp. red.). Oczywiście żartuję.

Czy jest taka książka, o której myśląc, żałujesz, że nie ty ją napisałeś?

Nie myślę w ten sposób. Nie chcę być nikim innym (nawet prezydentem, ani Georgem Clooney’em czy Hugh Hefnerem). I nie chciałbym też ożenić się z nikim innym, niż moja żona, ani być wyższym, bogatszym, czy napisać książkę, którą stworzył ktoś inny.

Gdybyś nie pisał książek, to co byś robił w życiu?

Miałem równoległą karierę – jako żołnierz, doradca w rządzie i dziennikarz. Ale prawdziwa odpowiedź na to pytanie jest taka, że poszedłbym do marynarki. Właśnie taki miałem zamiar, ale zamiast tego poszedłem na Harvard.

A teraz z innej bajki. Czytasz czasami recenzje swoich książek?

Tak, recenzenci nadsyłają ich naprawdę dużo.

Jak na nie reagujesz?

Czasami wysyłam list do autora szczególnie wspaniałej recenzji, by podziękować za jego wspaniałomyślność. Nie byłoby sensu, abym reagował na złą opinię, chyba że recenzent byłby całkowicie szalony, ale to i tak byłoby jak próba nauczenia mrówki tańca.

Masz jakiś sposób na radzenie sobie z tymi złymi?

Trzy dni i ból automatycznie znika. Więc najlepiej iść na ryby lub na plażę, a po powrocie wszystko będzie w porządku.

MarkHelprin_wywiad5

Czy istnieje jakiś temat, którego nigdy nie poruszyłeś jako autor?

Nigdy nie napisałbym o czymś lubieżnym, wypaczonym, sadystycznym czy nihilistycznym.

A dla odmiany: możesz nam zdradzić, nad czym teraz pracujesz?

Nigdy tego nie robię. Nie chcę zapeszać. Nikt nigdy nie wie nic na temat mojej nowej książki, dopóki nie trafi ona do wydawcy. Takie podejście pozwala między innymi na swobodne działanie bez poczucia zobowiązania do spełnienia jakichkolwiek oczekiwań.

Jakie masz rady dla początkujących autorów?

Zawsze takie same. Jeśli jesteś niezależny finansowo, a zwłaszcza jeśli nie, rozpocznij równoległą karierę. Szczególnie w czasach, kiedy postępuje degradacja kultury, kiedy coś rozrywa ci serce, warto mieć odskocznię, swojego rodzaju łódź ratunkową. Tylko styczność z prawdziwym światem może sprawić, że będziesz lepszym pisarzem i człowiekiem.

I nie mogę się oprzeć, by nie zapytać… Co teraz czytasz?

Pełną korespondencję Adamsa i Jeffersona, obejmującą ponad pół wieku. To było dwóch ojców założycieli, rewolucjonistów, pisarzy, farmerów, dyplomatów, prezydentów i geniuszy, żyjących w bezprecedensowo magicznych czasach, które do tej pory nie zostały prześcignięte.

Rozmawiała: Milena Buszkiewicz

Tematy: , , , , , , , , ,

Kategoria: wywiady