banner ad

Świadectwo wrażliwości – recenzja książki „Upiory XX wieku” Joego Hilla

1 października 2021

Joe Hill „Upiory XX wieku”, tłum. Piotr Amsterdamski, wyd. Albatros
Ocena: 8 / 10

Niezwykle rzadko na rynku książki trafiają się takie zbiory opowiadań, które w żadnym momencie nie schodzą z równego, wysokiego poziomu. Po takim autorze jak Joe Hill można jednak spodziewać się czegoś wyjątkowego – i się nie rozczarować.

Joseph Hillstrom King od początku kariery pisarskiej miał pod górkę. Trudno bowiem inaczej nazwać fakt, że musiał wychodzić z cienia jednego z najbardziej rozpoznawalnych pisarzy współczesnej popkultury – a parając się tym samym gatunkiem, bardzo łatwo mógł dorobić się łatki kogoś, kto wybił się na nazwisku ojca. Joe Hill zdołał jednak przez lata bezbłędnie udowodnić, że nie jest jedynie „synem tego Stephena Kinga”, a autorem mającym własną tożsamość i warsztat pozwalający na zaprezentowanie niezwykłej wręcz wrażliwości. Doskonałym tego przykładem jest omawiany tu zbiór piętnastu opowiadań.

Choć zarówno nazwisko autora, jak i tytuł antologii dość jednoznacznie sugerują, w jakich gatunkowych rejonach przyjdzie nam się najprawdopodobniej poruszać podczas lektury, z „Upiorami XX wieku” sprawa wcale nie jest oczywista. Spora część tekstów rzeczywiście zdaje się orbitować gdzieś na obrzeżach grozy, ale całości nie wypada określić inaczej, jak po prostu zbiorem historii niezwykłych – takich, które koncentrują się na ludziach, lecz wplatają element niesamowitości, pozwalający rozpatrywać je w szerokich ramach fantastyki. Zdarza się, że tej niesamowitości jest więcej (jak w „Pop Arcie”) bądź mniej (na przykład w „Śniadaniu wdowy”), jednak wszystkie zebrane tu teksty mają jeden wspólny mianownik – wykorzystują fantastykę czy horror jedynie po to, by odmalować nam pełną paletę emocjonalnych barw.

Joe Hill (fot. Becker1999/Flickr)

Niezależnie od tego, czy Hill decyduje się opowiedzieć nam o tęsknocie za utraconą młodością (jak w przypadku „Ducha XX wieku”), czy palącej potrzebie drugiej życiowej szansy (w utworze „Bobby Conroy wraca z zaświatów”), robi to niezwykle celnie, w najlepszym, gawędziarskim stylu przygotowując nam grunt pod odpowiedni odbiór wydarzeń. Innymi słowy, zachowuje pełną kontrolę nad tym, co chce nam przekazać – jeśli mamy czuć rezygnację i beznadzieję, to dokładnie takie uczucia będą nas z wolna oblepiały w trakcie lektury, a jeśli radość i nadzieję, że zła karta wreszcie się odwróciła, piersi będzie nam rozpierało uczucie ekscytacji. To osiągnięcie doprawdy imponujące, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak wielką tematycznie rozpiętość prezentują „Upiory XX wieku” i – bądź co bądź – ograniczoną objętość mają poszczególne utwory. Dla kogoś, kto nie jest przekonany do krótszych form, ta książka Joego Hilla będzie najlepszym dowodem, że opowiadania potrafią w równym stopniu poruszyć czułe strony naszych dusz, co lektura pełnowymiarowej powieści.

To nie jest jednak tak, że Hill skupia się tu jedynie na tym, co dla duszy, zapominając o warstwie czysto rozrywkowej. Wręcz przeciwnie – znajdziemy tu zarówno pełen suspensu, eksplorujący motyw porwania „Czarny telefon”, którego ekranizacja planowana jest na początku przyszłego roku, czy pełne drastycznej przemocy „Usłyszysz śpiew szarańczy”. Mamy zatem w czym wybierać, a każdy kolejny tekst kryje w sobie obietnicę niespodziewanej – i atrakcyjnej – przygody.

Podobnie jak same pomysły, również warsztat poszczególnych opowiadań jest na równym poziomie. Precyzja, wyrazistość i dosłowność, ale niepozbawiona tej niezbędnej odrobiny humanizmu, który odróżnia teksty technicznie poprawne od takich, które mają ambicje zaglądać w serca zarówno wykreowanych postaci, jak i czytelników – to atuty Hilla znane już z jego powieści. Można wręcz powiedzieć, że w krótkich formach prezentują się one jeszcze lepiej. „Upiory XX wieku” to zatem antologia na wskroś udana, w znakomity sposób balansująca pomiędzy tym, czego od Joego Hilla chcielibyśmy i zwykliśmy wymagać. Przerażeni może nieczęsto będziemy, ale emocjonalnie syci – już jak najbardziej tak.

Maciej Bachorski

Tematy: , , , , , ,

Kategoria: recenzje