banner ad

Niewidzialny człowiek – recenzja książki „Wrzask” Izabeli Janiszewskiej

25 kwietnia 2020

Izabela Janiszewska „Wrzask”, wyd. Czwarta Strona
Ocena: 7,5 / 10

Z reguły do debiutów literackich podchodzimy z ostrożnością, a już szczególnie w przypadku kryminałów, kiedy to najczęściej wybieramy twórczość sprawdzonych autorów. Tym bardziej należy promować debiuty dobre, które wielu czytelników mogłoby pominąć. Udanym wejściem na rynek literatury kryminalnej z całą pewnością może poszczycić się Izabela Janiszewska, autorka „Wrzasku”.

Zanim rozpoczniemy lekturę, chcielibyśmy się dowiedzieć czegoś więcej na temat treści książki, tym bardziej debiutanckiej. Hasło z przedniej okładki „Wrzasku” – „Największy gniew rodzi się z ciszy” – jest zbyt ogólnikowe, by można było wyciągnąć jakieś wnioski na temat fabuły. Ma po prostu wytworzyć odpowiedni nastrój. Więcej konkretów, które powinny zaintrygować potencjalnego czytelnika, znajdujemy z tyłu okładki, z tą najbardziej istotną informacją na temat fabuły: „Genialny seryjny morderca i dwoje śledczych, którzy nie cofną się przed niczym, aby go schwytać”.

Jednak widnieje tu jeszcze jedna informacja, która może nieco skonsternować. W rekomendacji innego autora kryminałów, Bartosza Szczygielskiego, czytamy że „na kontynuację będziecie czekali z zapartym tchem”. Z miejsca zatem dowiadujemy się, że w tym literackim debiucie raczej nie otrzymamy ostatecznego rozwiązania fabularnego. A zatem tak wydawnictwo, jak i autorka liczą na spory kredyt zaufania u odbiorców, którzy mieliby wejść w kolejną na rynku serię kryminalną. Recenzent musi zatem podpowiedzieć, czy warto. Z góry zatem stwierdzę, że tak.

Tworząc taką, a nie inną konstrukcję fabularną autorka zawiesiła sobie naprawdę wysoko poprzeczkę. Przecież niejeden twórca potknął się właśnie na postaci „genialnego seryjnego mordercy”, manipulatora pozostającego wciąż za kulisami i bawiącego się w kotka i myszkę nie tylko ze swymi ofiarami, ale i z tymi, którzy zażarcie próbują go wytropić. Najbardziej oczywistym przykładem będzie tu słynny Red John z serialowego „Mentalisty”, na odkrycie tożsamości którego widzowie czekali przez wiele sezonów. Balon oczekiwań w tym przypadku był napompowany do granic możliwości, a w momencie kiedy miał wybuchnąć, wielu skwitowało rewelacje fabularne jedynie wzruszeniem ramion. Izabela Janiszewska wydaje się być jednak świadoma tych kompozycyjnych zagrożeń i proponuje nieco inny rodzaj kryminalnej zabawy. Sprawnie gra fabułą i z oczekiwaniami czytelnika, dzięki czemu jej pomysł na postać antagonisty wypada ciekawie, choć trzeba zastrzec, że nie jakoś specjalnie nowatorsko. We „Wrzasku” klisza goni bowiem kliszę, ale mimo tego Janiszewskiej udaje się zmieścić w powieści coś więcej i właśnie to coś więcej ostatecznie zostawia czytelnika z tak pozytywnymi odczuciami.

Autorka książki Izabela Janiszewska (fot. Zuza Krajewska / Warsaw Creatives)

Na okładce, przypomnę, została wymieniona trójka bohaterów: dwoje śledczych i genialny morderca. Na każdego z nich nakładają się postacie z innych znanych nam lektur. Reporterka Larysa Luboń z wyglądu i zachowania będzie się kojarzyć z Lisbeth Salander i tak samo jak bohaterkę powieści Stiega Larssona, ścigają ją traumy z przeszłości. Policjant Bruno Wilczyński, ekscentryczny i arogancki, również z zadrą w postaci nierozwiązanej zagadki śmierci matki, nie wnosi wiele nowego do dzisiejszego wyobrażenia o stróżu prawa posiadającym cechy antybohatera. O trzeciej postaci pokrótce wspomnieliśmy w akapicie wyżej, jednak warto dodać, że przykładowo czytelnicy „Ofiary bez twarzy” Stefana Ahnhema znajdą tu wiele podobieństw, na czele z niewidzialnością sprawcy, mającą swoje korzenie w traumatycznym dzieciństwie i społecznym wykluczeniu. Nic zatem nowego. Dochodzi jeszcze samo śledztwo, czy raczej śledztwa prowadzone przez dwójkę bohaterów, którzy – jak doskonale wiemy – w pewnym momencie muszą się połączyć. Słowem wszystko budowane w myśl powiedzenia, że najlepiej lubimy te piosenki, które dobrze znamy.

Na całe szczęście debiutanckiej autorce z wymyślonej intrygi udało się wykrzesać więcej, niż moglibyśmy się spodziewać, a przy tym zapewne niejednego czytelnika uda się jej niejednokrotnie zaskoczyć. Nie za bardzo można mówić czym, żeby nie spoilerować, ale faktem jest, że końcowe strony książki zapowiadają raczej niecodzienną kontynuację i być może ciekawe, narracyjnie odmienne punkty widzenia. Faktem jest również, że na okładce nie wymieniono jeszcze jednej kobiecej postaci obecnej w powieści, której wątek wydaje się mieć niewiele wspólnego z główną linia fabularną, ale zdajemy sobie sprawę, że musi się on w jakiś sposób zbiec z wątkami Larysy i Bruna. W pewnym momencie czujemy wręcz niepokój, czy aby autorka nie zostawi nas ze zbyt wielką liczbą niewiadomych. A jednak w finale pytań bez odpowiedzi jest zaskakująco mało, a samo rozwiązanie daje zapowiadanej kontynuacji dużo fabularnego paliwa.

Pozytywów jest więcej. Janiszewskiej udało się wszystkie wątki bardzo zgrabnie połączyć i stworzyć nową jakość. Wydawnictwo Czwarta Strona publikuje kryminały uznanych już autorów. Zyskujący popularność Robert Małecki to specjalista od kryminałów ze sprawami, które można określić jako „z życia wzięte”. Najchętniej obecnie czytany w Polsce Remigiusz Mróz jest z kolei specjalistą od fabuł przetwarzanych z popularnych schematów. We „Wrzasku” Izabeli Janiszewskiej udało się stanąć dokładnie pomiędzy tymi dwiema pisarskimi tendencjami.

Nie uciekając od schematów, Janiszewska stworzyła zarazem przekonujące społeczne tło, dzięki któremu udało jej się uwiarygodnić swoich bohaterów. A szczególne brawa należą się za konstrukcję jej niewidzialnego człowieka, któremu nie nadała jakichś wyjątkowo nadludzkich cech. Nie musiała tworzyć wymyślnych zbrodni, które są zazwyczaj znakiem rozpoznawczym genialnych, seryjnych morderców. Wystarczyło połączyć poczucie krzywdy i determinację w osiąganiu celów, by niewidzialny człowiek przeraził tym, co przez długi czas w ogóle nie wydawało się przerażające. I oby to wrażenie nie opuściło nas w drugiej części tej intrygującej, kryminalnej opowieści.

Tomasz Miecznikowski

Tagi: , , ,

Kategoria: recenzje