banner ad

Magia fauny i flory

17 października 2017

Christophe Arleston, Ciro Tota „Zdobywcy Troy”, tłum. Maria Mosiewicz, wyd. Egmont
Ocena: 8,5 / 10

Planeta Troy przepełniona jest naturalną magią, dzięki której zamieszkujący ją ludzie zyskują zadziwiające moce ? wykorzystywane są one raz w dobrych, innym razem w złych celach. Bohaterowie komiksu „Zdobywcy Troy” muszą radzić sobie w świecie dzikich namiętności i politycznych intryg, aby przetrwać, ale również żeby odkryć zadziwiającą rzeczywistość kolonizowanej planety.

Okazję na poznanie tego wewnętrznie zróżnicowanego, bogatego świata mają także polscy czytelnicy. Komiks autorstwa Christophe?a Arlestona oraz Ciro Toty nawiązuje do „Lanfeusta z Troy”, jednej z pierwszych serii wydawanych przez Egmont w ramach Klubu Świata Komiksu. Teraz, po okołu piętnastu latach, ponownie dostajemy bilet wstępu do tego unikalnego świata fantasy. „Zdobywcy Troy” to historia osadzona w dalekiej przeszłości, na cztery tysiące lat przed narodzinami Lanfeusta. Dowiadujemy się z niej o początkach planety i dziejach jej pierwszych mieszkańców. A są nimi zarówno zdobywcy, jak i niewolnicy zasiedlający niezbadany obszar.

Historię nietypowej kolonizacji poznajemy za sprawą dwójki rodzeństwa, z których zdecydowanie ważniejszą postacią dla fabuły komiksu jest Tabula, piękna i odważna siostra nastoletniego Rasana. Ich życiowy cel to odnalezienie zaginionych rodziców, którzy podobnie jak oni przymuszeni zostali do pracy na planecie Troy ? fascynującej, dzikiej, lecz również niebezpiecznej, a to z uwagi na tak zwane Konsorcjum Kwiatów, korporację odpowiedzialną za uprowadzenia osadników. Jednak nie tylko familijny dramat stanowi o historii. W „Zdobywcach Troy” chodzi bowiem o magię, naturalną siłę, dzięki której ludzie zdolni są do wykonywania heroicznych niekiedy czynów. Wpływ na taki stan rzeczy ma mityczne zwierzę zwane Magohamothem.

„Zdobywcy Troy” to komiks przygodowy w najlepszym wydaniu. Wielowątkowa opowieść dostarcza satysfakcji ze względu na unikalny mariaż fantasy z elementami science fiction i motywów rodem z historii spod znaku płaszcza i szpady. Ciekawie pomyślana jest również protagonistka komiksu, która kusi naturalnymi wdziękami, ale staje się również wyjątkowo niebezpieczna, gdy używa swojego daru wpływania na roślinność. W galerii postaci znajdziemy też innych, przeważnie mocno kontrastujących ze sobą bohaterów, choćby Chryzantema Von Trupkę, bezwzględnego namiestnika Troy z ramienia Konsorcjum czy fajtłapowatego, komicznego przedstawiciela arystokracji, niejakiego Paralita z Nieudalii. Chemia pomiędzy postaciami działa ? bywa wzruszająco, niekiedy komicznie, a nade wszystko ciekawie. Bo misja drużyny, której nieformalną liderką z czasem staje się Tabula, potrafi zaskakiwać.

Absolutnie czarownie prezentują się obrazy z tego magicznego świata. Równorzędnymi bohaterami komiksu są bowiem fauna i flora ? tajemnicza, zdumiewająca, piękna i egzotyczna. Przymiotniki można byłoby zresztą mnożyć, a to dlatego, że praca Ciro Toty faktycznie wzbudza estetyczną satysfakcję. Włoski ilustrator malowniczo zwizualizował dziewiczą planetę, pamiętając jednak również o zamieszkujących ją ludziach. Pomimo że formuła „Zdobywców Troy” jest dosyć baśniowa, to nie zabrakło tu bezkompromisowych scen walki i tortur czy subtelnej erotyki. Słowem: uczta dla zmysłu wzroku.

„Zdobywcy Troy” to prequel, który stanowi równoczesne zaproszenie do tego, aby zdecydowanie śmielej otworzyć się na twórczość Christophe?a Arlestona. To doskonałe wprowadzenie do świata Troy, a także ? po prostu ? przykład nad wyraz udanego komiksu rozrywkowego z frankofońskiej kultury opowiadania słowem i obrazem.

Marcin Waincetel

Tagi: , , , ,

Kategoria: recenzje