banner ad

Historia lubi się powtarzać

11 grudnia 2013

Wieczny GrunwaldSzczepan Twardoch „Wieczny Grunwald”, Wydawnictwo Literackie
Ocena: 6 / 10

Kim jest Konstanty Willemann? To antybohater głośnej powieści Szczepana Twardocha „Morfina”. Człowiek szukający samookreślenia, rozdarty między tożsamością niemiecką a polską, pozostający w konflikcie z samym sobą i otoczeniem. Zanim jednak Twardoch skonstruował Willemanna, był Paszko ? bohater powieści „Wieczny Grunwald”, którą ze względu na podobną tematykę można uznać za swoiste laboratorium pomysłów wykorzystanych potem w „Morfinie”.

Paszkę poznajemy w dość nietypowej sytuacji, bo właśnie oddaje ostatnie tchnienie na polu bitwy pod Grunwaldem. Zaplątany w liczne, zmasakrowane ciała, w dodatku sam ciężko ranny postanawia opowiedzieć nam historię swojego życia. A raczej rozlicznych żyć, gdyż nasz bohater nie jest do końca człowiekiem. Może umierać wiele razy oraz rodzić się w dowolnym punkcie czasowym (w przeszłości bądź przyszłości). Mało tego: potrafi przeżywać każdą historię w sposób alternatywny, a co za tym idzie ? poddawać ją obiektywnej ocenie. Przedmiotem Paszkowej krytyki stają się natomiast stosunki polsko-niemieckie.

Bezstronny osąd ułatwia w tym przypadku bohaterowi również jego pochodzenie. Jako syn polskiego króla Kazimierza Wielkiego i zgwałconej przez niego niemieckiej mieszczki nie jest on do końca ani Polakiem, ani Niemcem. Co ciekawe, akt gwałtu, przedstawiony za pomocą sugestywnej narracji, nie tylko wskazuje na pochodzenie Paszki, ale stanowi także demitologizację etosu polskiego władcy.

Sposób, w jaki dokonał się akt poczęcia bohatera, na całe życie (życia) zdeterminuje jego losy. Paszko miota się między dwiema narodowościami, co przeszkadza mu w podjęciu normalnej egzystencji. Jednocześnie zaczyna zauważać bezsens takiej ambiwalencji, a w Polaku i Niemcu dostrzegać po prostu człowieka, który ? bez względu na narodowość ? może być zarówno dobry, jak i zły. Dochodzi również do wniosku, że odkrycie własnej tożsamości jest równoznaczne z odrzuceniem wiecznej walki (toczonej w poszczególnych życiach, raz po jednej, innym razem po drugiej stronie), którą symbolizuje Grunwald. Wiedza ta, polegająca na zrozumieniu, że to niesprecyzowana narodowość jest głównym determinantem na drodze do samoakceptacji, daje mu uspokojenie i poczucie własnej wartości.

Ważną, od razu rzucającą się w oczy cechą powieści Twardocha jest styl językowy, który konkretyzuje przestrzenie czasowe opisywane w książce. Kiedy Paszko relacjonuje wydarzenia z czasów średniowiecznych, mamy stylizację na język staropolski. Czasy bliższe współczesności to już polszczyzna bardziej zrozumiała. Przyszłość natomiast wyrażona została przez język pełen neologizmów. Bieg dziejów określają więc nie tylko wydarzenia historyczne, ale również przemiany samego języka ? potraktowane zresztą przez Twardocha z równą starannością, co same fakty historyczne.

Pomimo niezaprzeczalnych zalet nie sposób wystawiać poprawionemu wydaniu „Wiecznego Grunwaldu” najwyższe noty, ponieważ dziś czyta się tę powieść przez pryzmat „Morfiny”. Autor tak wysoko zawiesił poprzeczkę, że jego wcześniejszym książkom ciężko jest przez nią przeskoczyć.

Ewelina Dyda

Tagi: , , , , ,

Kategoria: recenzje