banner ad

Dowody wieloletniej przyjaźni

28 stycznia 2014

Mrożek Brandell - ListySławomir Mrożek, Gunnar Brandell „Listy 1959?1994”, Wydawnictwo Literackie
Ocena: 9 / 10

Przyglądając się dziełu pozostawionemu przez Sławomira Mrożka, można odnieść wrażenie, że autor dużą wagę przykładał zarówno do twórczości prozatorskiej, dramatycznej, jak i do pisarstwa epistolograficznego czy autobiograficznego. Znaczną część jego dorobku stanowią bowiem listy. Mrożek korespondował nie tylko z bliskimi przyjaciółmi, ale także z ludźmi ze świata kultury i literatury. Adresatami Mrożkowej epistolografii byli między innymi: Stanisław Lem, Jan Błoński, Wojciech Skalmowski czy Adam Tarn. Zwykle były to dysputy intelektualistów dotyczące wydarzeń bieżących w wielu dziedzinach. Wątek osobisty natomiast najpełniej ukazała autobiografia zatytułowana „Baltazar”, pisana w obliczu postępującej afazji, gdzie autor w celach terapeutycznych drążył i spisywał wszystkie wspomnienia, które udało mu się zachować. W efekcie powstała pozycja nie tylko o charakterze autoterapii, ale również lektura, którą można czytać równorzędnie z trzytomowym „Dziennikiem”. Ostatnio zbiór Mrożkowych listów powiększył się o kolejny tom. Jest to korespondencja prowadzona niemalże nieprzerwanie w latach 1959-1994 z Gunnarem Brandellem. Tom zbiera listy pisane przed obydwie strony. W przeciwieństwie do poprzednich epistolograficznych publikacji tu Mrożek ukazuje się jako człowiek bardziej otwarty i poruszający tematy, o których raczej starał się nie rozmawiać z nikim, nawet z najbliższymi.

O ile Sławomir Mrożek jest postacią dobrze znaną, o tyle Gunnar Brandell może być osobą mniej rozpoznawalną dla przeciętnego odbiorcy. Kim więc był długoletni odbiorca listów Mrożka i jego przyjaciel? Pochodził ze Szwecji. Zawodowo zajmował się literaturą jako profesor literaturoznawstwa na uniwersytecie w Uppsali. Jego drugą działalnością, ale w zasadzie ściśle powiązaną z powyższą dziedziną, było dziennikarstwo. Szefował działowi kultury dziennika ?Svenska Dagbladet?. Do tego dochodziły także liczne prace krytyczno-literackie i recenzenckie. Był zagorzałym fanem twórczości Mrożka, ale również i jego konstruktywnym krytykiem. Promował teksty przyjaciela w Szwecji oraz robił starania o wysunięcie kandydatury autora ?Tanga? do Nagrody Nobla.

Mrożek i Brandell po raz pierwszy spotkali się na pokładzie statku „United States”, płynącego z angielskiego Southampton do Nowego Jorku. Celem ich podróży było międzynarodowe letnie seminarium Henry?ego Kissingera, odbywające się na Uniwersytecie Harvarda. Żaden z nich, jak dowiadujemy się z późniejszej korespondencji, nie przypuszczał, że zawarta wówczas znajomość przerodzi się w przyjaźń na całe życie. Dwudziestodziewięcioletni Mrożek miał wówczas na swoim koncie zaledwie jedną sztukę oraz kilka książek. Brandell był czterdziestotrzylatkiem i cenionym już literaturoznawcą. Początkowo więc listy mają charakter nierówny, wynikły z różnicy wieku, ale też i dorobku. Z czasem jednak stają się one dowodem wymiany myśli między równorzędnymi interlokutorami, by ostatecznie wykazać, że w końcowej fazie rola mentora przypadła jednak Mrożkowi.

Spektrum tematów poruszanych przez obu autorów oscyluje zarówno wokół zagadnień ogólnych, dotyczących świata, jego przemian, czy tematów związanych z kulturą, w szczególności literaturą, jak i wokół spraw życiowych, problemów, z którymi przyszło się im borykać. Dla Mrożka są to kwestie związane ze sprawami paszportowymi, wyjazdami, życiem w małżeństwie, śmiercią żony. Brandell w dużej mierze narzeka na ciągły brak czasu i natłok pracy. Właściwie są to niuanse, ale znakomicie pokazują różnicę, jaka dzieli krytyka z wolnego obszaru, nieograniczonego zakazem wyjazdu z kraju, a pisarza z państwa ogarniętego komunizmem. Mrożek pisze także o innych polskich literatach, między innymi o Gombrowiczu, z którym w wyraźny sposób polemizuje.

Jako że listy Mrożka i Brandella ukazują autora ?Tanga? w bardziej otwarty i pełniejszy sposób, już chociażby z tego powodu warto się z nimi zapoznać. Zbiór ten jest doskonałym uzupełnieniem i poszerzeniem obrazu pisarza, jaki wyłania się z jego poprzednich dzieł. Dodatkowo wydanie zaopatrzone jest we wstęp Tadeusza Nyczka, który jeszcze dokładniej zarysowuje obraz relacji, która łączyła obu piszących. To kolejny argument za koniecznością zaopatrzenia się w tom opublikowany nakładem Wydawnictwa Literackiego.

Ewelina Dyda

Tagi: , , , , , , , ,

Kategoria: recenzje