Nowe wydanie książki o „Srebrnej Natalii”, żonie Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, pod patronatem Booklips.pl

15 listopada 2014

srebrna_natalia_premiera
Nakładem wydawnictwa Marginesy ukazało się wznowienie biografii Natalii Gałczyńskiej, żony genialnego polskiego poety, który zasłynął absurdalnymi humoreskami z cyklu „Teatrzyk Zielona Gęś”. Książkę napisała córka Natalii i Konstantego, Kira Gałczyńska. Booklips.pl jest patronem medialnym wydania.

Srebrna Natalia ? jak nazwał ją w swym wierszu jej mąż Konstanty Ildefons Gałczyński ? już za życia była legendą. Wywodziła się z rodu gruzińskich książąt Awaliszwili. Urodziła się i wychowała w Kaliszu, w rodzinie silnych kobiet, których pokryte patyną czasu portrety możemy zobaczyć wśród archiwalnych zdjęć prezentowanych w tej książce. I potrafiła kochać, czekać i wybaczać jak one. Wspierać, rozumieć i rozgrzeszać. Jak pisze Kira Gałczyńska, w życiu jej ojca były inne kobiety, ale mało znaczyły przy Srebrnej Natalii: „Stawały się jego zbłąkaniami, o których pisał, z których spowiadał się żonie, gdy zaczynał się ‚przypływ sumienia’. Do niej wracał, wiedząc, że mu wybaczy, że zrozumie, że nie przestanie kochać”.

Poznali się pewnego majowego, niedzielnego ranka 1929 roku w Ziemiańskiej. Przedstawił ich sobie poeta Lucjan Szenwald. Konstanty kazał jej wstać i przyglądał się bez przerwy. Jak tłumaczył, „bo pani ma taką małą twarz i takie duże oczy. A białka niebieskie jak z emalii”. Po tych słowach pożegnał się i wyszedł. Był pierwszym dorosłym mężczyzną, który zwrócił na nią uwagę. I najwyraźniej na jednym spotkaniu nie zamierzał poprzestać. Przez cały tydzień pojawiał się w Ziemiańskiej i czekał na jej przyjście. Wreszcie zdobył od Szenwalda adres domu dziewczyny i następnej niedzieli stanął speszony u drzwi. Spędzili razem cały dzień, nocą włóczyli się po Warszawie, co było początkiem niezwykłych spotkań, rozmów, ciągłych niespodzianek i odkryć. Ślub wzięli wiosną następnego roku. Na uroczystość pojechali… tramwajem. „Było pusto, biednie, nie miałam ślubnej sukni, welonu z mirtem, orszaku, gości. Nawet obrączki mieliśmy bardzo cieniutkie” – wspominała Natalia, dodając, że mimo tych drobnych niedogodności był to „czarodziejski ślub, takiego drugiego nie mogło być na świecie”.

Nie tylko ślub, ale i całe życie z Gałczyńskim było niezwykłe. Ona od początku wspierała go w karierze literackiej, on wysławiał ją w swoich utworach. Wielka miłość Konstantego do Natalii znana była wszystkim. Kiedy poeta przebywał w niewoli niemieckiej, jego przyjaciel napisał piosenkę żołnierską, w której padały następujące słowa: „O, Natalio, o, Natalio, bez pamięci cię uwielbia nasz batalion”. Śpiewali ją w marszu i na biwakach żołnierze oddziałów „Uderzenia”. W swych uczuciach wobec Konstantego Natalia była niesamowicie lojalna i wierna. „Jeśli ktoś choćby tylko raz skrzywdził jej męża, bywał na zawsze wykreślany z ich życia, pomimo że do niedawna zajmował w nim miejsce poczesne” – pisze Kira Gałczyńska. Żona poety stała przy nim gdy zachorował, gdy odebrano mu możliwość pracy. Pomimo wszystkich obowiązków potrafiła jednak znaleźć czas, żeby zająć się również swoją karierą, a mianowicie działalnością translatorską.

Po śmieci poety Natalia umiała nie tylko zadbać o pamięć o nim, ale też o jego spuściznę, zajmując się edycją dzieł. Już w pierwszą rocznicę śmierci wpadła w wir pracy, wyszukując dla prasy niedrukowane wcześniej wiersze, szkice i fragmenty, doradzała dziennikarzom, godziła się na wywiady. Przygotowując edycję dzieł zebranych Gałczyńskiego dla Czytelnika z uporem i konsekwencją wyciągała z archiwów kilkudziesięciu redakcji prasowych jego rękopisy. Jak pisał nieco złośliwie Andrzej Klominek w książce dokumentującej historię „Przekroju”, wręcz natarczywie domagała się, żeby oddać jej wszystkie rękopisy męża, wygłaszając przy tym pretensje o to, że nie były one traktowane z należytym pietyzmem. Dzięki takiemu podejściu udało jej się jednak zebrać imponującą ilość utworów, które pieczołowicie opatrzyła przypisami i wydała w pięciotomowej edycji.

Tę dbałość, uwagę i szacunek wobec dorobku męża przekazała swojej córce ? Kirze ? przez wiele lat kustoszce Muzeum Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego w Praniu, autorce książek o „Zielonym Konstantym” i wyborów jego dzieł. W podobny sposób Kira Gałczyńska potraktowała również spuściznę matki. Najnowsze wydanie „Srebrnej Natalii” zostało na nowo opracowane. Książkę poszerzono między innymi o wątki gruzińskie i nowe zdjęcia, jakie autorce udało się uzyskać od napotkanych w ostatnich latach ludzi. W „Srebrnej Natalii” słychać ton inny niż w pozostałych książkach Kiry Gałczyńskiej: ton niezwykłego porozumienia dwóch mądrych, znających życie kobiet, matki i dojrzałej dziś córki, które łączy wielka wzajemna miłość i miłość do Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.

Kira Gałczyńska pięknym, pozbawionym sentymentalizmu stylem, opisuje życie Natalii u boku i dla Konstantego, korzenie i niezwykłe losy jej przodków, a także obraz swego ojca, który ? wielokrotnie fałszowany ? od lat stara się przedstawiać ze swojej perspektywy, nie tylko nie unikając, ale wręcz szczególnie dużo uwagi poświęcając tematom trudnym, obrosłym plotkami czy fałszywą legendą.

Z tej książki emanuje spokój Autorki, która z perspektywy dojrzałej kobiety raz jeszcze przygląda się wydarzeniom, które pamięta z dzieciństwa i lat młodości, z opowieści mamy i babci, zna z zachowanej korespondencji. I jak zawsze szuka śladów swych bliskich, wędrując po archiwach, muzeach i? strofach wierszy.

Nowe, bogato opracowane graficznie wydanie „Srebrnej Natalii” ukazało się nakładem wydawnictwa Marginesy.srebrna_natalia_premiera2

Tagi: , , , , , , , , , , ,

Kategoria: premiery i zapowiedzi