banner ad

Oskarżony o próbę zlecenia zabójstwa partnerki tłumaczy się, że zbierał materiały do powieści

9 maja 2017


68-letni David Harris stanął przed sądem za próbę zlecenia płatnym mordercom zabójstwa swojej wieloletniej partnerki, 69-letniej Hazel Allinson. Mężczyzna broni się, twierdząc, że zbierał jedynie materiały, aby napisać thriller kryminalny.

Harris oskarżony jest o zaoferowanie trzech mężczyznom do 250 tysięcy funtów za morderstwo Hazel Allinson, byłej scenarzystki telewizyjnej i jego życiowej partnerki od ponad 30 lat. Wszystko po to, aby dostać w swoje ręce jej majątek, w tym warty 800 tysięcy funtów dom, który dzielili wspólnie w Amberley, w hrabstwie West Sussex. Podał im szczegółowe informacje, kiedy i gdzie mogą ją spotkać. Zasugerował nawet, że najlepszą okazją do pozbycia się kobiety może być jej wizyta w szpitalu. Ewentualnie można by upozorować bandycki napad.

Pierwszy z mężczyzn próbował ostrzec samą zainteresowaną o intencjach partnera, ale bez skutku. Drugi poszedł na komisariat, który wysłał na spotkanie z Harrisem funkcjonariusza udającego płatnego mordercę. W ten sposób policja dowiedziała się o planach zlecenia zabójstwa.

Okazało się, że oskarżony, który również pracował w telewizji przy produkcjach kryminalnych, posiadał spore długi u sąsiadów, ponieważ prowadził podwójne życie. Miał 29-letnią kochankę, którą poznał w burdelu. Uważał, że dziewczyna była „za dobra, żeby tam pracować”. Kupował jej drogie prezenty, w tym biżuterię, książki do nauki i bieliznę.

Zatrzymany odpiera zarzuty, że usiłował zlecić zabójstwo partnerki. Twierdzi, że w rzeczywistości zbierał materiały do thrillera kryminalnego, który zamierzał napisać, aby „zarobić trochę gotówki”. Plany na rozpoczęcie własnej kariery literackiej powziął po otrzymaniu na któreś święta czytnika. Wtedy zafascynował się książkami kryminalnymi i thrillerami.

Badania do książki chciał zrobić, wchodząc do „podziemnego” światka, odwiedzając „obskurne” bary we wschodnim Londynie i inne podejrzane miejsca. „Jeśli masz zamiar pisać o czymś, pisz o tym, co wiesz” – tłumaczył policji. Harris mówi, że nigdy nie skrzywdziłby swojej partnerki. Nie wyznał policjantowi udającemu mordercę swych prawdziwych zamiarów, bo zawsze, jak zdradzał potencjalnym zabójcom, że chodzi o materiały do książki, nie byli zainteresowani współpracą.

Na pytanie sądu, gdzie znajduje się manuskrypt tego dzieła, Harris wskazał na swoją głowę i powiedział, że „książka wciąż tu jest”. Przyznał, że ma ogólny zarys fabuły: „Facet spotyka młodą dziewczynę, jest żonaty, zakochuje się w tej młodej dziewczynie, nie może jednak z nią być, ponieważ nie stać go na to. Ale wie, że mógłby przejąć spadek, jeśli coś stałoby się jego partnerce. Jak można to zrealizować? Czego by to wymagało? Chodziło o to, jak daleko mogłem dojść, ponieważ to było sednem opowieści”.

Zdaniem prokuratury napisanie thrillera nie wymagało poszukiwania płatnego mordercy. Poza tym policja nie znalazła żadnych dowodów, że Harris pracował nad jakąkolwiek książką. Proces wciąż trwa.

[am]
źródło: BBC, Daily Mail, The Guardian, Metro

Tematy: , , ,

Kategoria: newsy