banner ad

Dickens-społecznik troszczył się o losy bezdomnych kobiet

19 maja 2014

dickens-schronisko-dla-kobiet
W środę na licytację w domu aukcyjnym Christie’s ma zostać wystawiony list Charlesa Dickensa z 1852 roku, w którym autor rozpisuje się o swoim filantropijnym projekcie, jakim było schronisko dla bezdomnych kobiet. Jak się okazuje, pisarz był nie tylko współzałożycielem placówki, ale dbał o każdy detal związany z jej funkcjonowaniem i troszczył się losem kobiet, które tam przebywały.

W 1847 roku Dickens założył schronisko razem ze swoją przyjaciółką, bogatą filantropką baronową Angelą Burdett-Coutts. Z wrodzoną energią odnalazł odpowiednią posiadłość i zadbał o każdy szczegół związany z funkcjonowaniem obiektu, od zaopatrzenia w żywność po kwiaty w ogrodzie czy pianino w salonie, wokół którego miały się zbierać wieczorem kobiety, aby zaznać odrobiny zdrowej rozrywki. Dickens rozprowadził ulotki na ulicach, aby rozreklamować dom. Sam przeprowadzał też wywiady z potencjalnymi mieszkankami.

Jak podaje „The Guardian”, w liście, który zostanie w środę wystawiony na sprzedaż, Dickens udziela przełożonej domu, Georgianie Morson, instrukcji odnośnie przyjęcia nowej kobiety o imieniu Eliza: „Wyślesz Elizie Wilkins bieliznę… z pieniędzmi dla niej, aby wzięła ciepłą kąpiel ? a jeszcze lepiej dwie ? i instrukcje, kiedy ma to zrobić, aby była perfekcyjnie czysta i zdrowa, oraz umów się z nią na spotkanie”.

Wśród kobiet, którym oferowano pomoc, znajdowały się byłe więźniarki, osoby bezrobotne i byłe prostytutki. Z listu wynika, że wspomniana Eliza była prawdopodobnie tą ostatnią. W domu Dickensa panowała zupełnie inna atmosfera od rygoru, z jakiego słynęły tego typu placówki. Młode kobiety miały otrzymywać dobre jedzenie, jasnokolorowe ubrania i nie były prześladowane przez załogę z powodu swej przeszłości. Musiały się jednak liczyć z tym, że Dickens naciągnie je na zwierzenia, aby móc potem wykorzystać ich losy w swoich książkach.

Kobiety uczono przydatnych w domostwie umiejętności, aby pewnego dnia mogły znaleźć jakąś pracę albo męża. Do 1853 roku Dickens mógł się pochwalić tym, że 30 spośród 56 pierwszych mieszkanek dobrze sobie radziło, mieszkając w Kanadzie lub Australii, 14 zdecydowało się opuścić schronisko, 3 wróciły do dawnego trybu życia, zaś 10 wyrzucono za złe sprawowanie: jedna z nich za pomocą noża kuchennego otworzyła zamek do piwniczki z piwem, o innej pisarz mówił, że „zdeprawowałaby w dwa tygodnie nawet klasztor”.

Dickens dobrze wiedział, jak to jest być biednym. Jako dziecko sam musiał pracować w fabryce pasty do butów, gdy jego ojciec został uwięziony za długi. Schronisko istniało do 1862 roku, kiedy to końca dobiegła jego przyjaźń z baronową Burdett-Coutts (Dickens rozstał się z żoną, a baronowa opowiedziała się po jej stronie).

Georgiana Morson, opiekunka kobiet ze schroniska, była wdową. Znalazłszy sobie jednak drugiego męża, zostawiła pracę, aby prowadzić życie u jego boku. W swoich archiwach przechowywała wiele listów od Dickensa. Ten jeden, który trafia właśnie na aukcję, znajdował się w jej rodzinie przez pokolenia. Teraz jest własnością prywatnego kolekcjonera. Szacuje się, że cena listu wahać się będzie w granicach od 6,7 do 10 tysięcy dolarów.

fot. Heritage / Christie’s

Tagi: , , , ,

Kategoria: newsy