banner ad

Fragment biografii „Nicholson” Marca Eliota

12 listopada 2013

Nicholson. Biografia - fragment
12 nominacji, 3 Oskary, 75 filmowych wcieleń, 100 romansów z najpiękniejszymi kobietami świata, uśmiech za milion dolarów i jeden taki człowiek – Jack Nicholson. Przedstawiamy fragment biografii znakomitego aktora pt. „Nicholson” pióra Marca Eliota, która ukazała się w zeszłym tygodniu nakładem wydawnictwa Axis Mundi.

Kiedy Jack skon?czył siedemdziesiąt cztery lata, zaczął konsolidować swoje własności, sprzedawać ziemie?, wykańczać domy, które miały być przeznaczone dla dzieci, byłej żony czy niego samego, a z których już nie korzystał.

Wciąż palił trzy paczki dziennie, ale zaczął c?wiczyc? jogę, na tyle, na ile potrafił zmusić się do codziennych c?wiczen?. Zajął się też tym, by jego dzieci w wieku licealnym trafiły do jak najlepszych szkół. Wciąż chodził na wszelkie mecze Lakersów i codziennie grał w golfa. Spe?dzał coraz wie?cej wieczorów, przyjmując nagrody, medale i wyrazy uznania, na przykład gdy gubernator Arnold Schwarzenegger przyjął go do kalifornijskiej Alei Gwiazd w grudniu 2008 roku.

Chował też przyjaciół. Taka rola nigdy się nie kończyła. ?Jeden z najtrudniejszych aspektów starości ? powiedział ostatnio Jack ? to utrata przyjaciół. Najpierw dzieje się to sporadycznie, a potem co miesiąc i nie możesz nie myśleć: ?a kiedy moja kolej??. Na tym etapie życia czujesz nad sobą miecz s?mierci. To przerażające ? kto chce stanąć przed Bogiem i wejść do s?wietlistego tunelu??

Carole Eastman zmarła stosunkowo młodo w lutym 2004 roku. Jack znał ja? od czasu, gdy po raz pierwszy przyjechał do Hollywood i zaczął lekcje aktorstwa. Uwielbiał jej kreatywność i urodę; jej styl pisania był również jej zaleta? i Jack zawsze uważał, że ona lepiej niż inni rozumie, czego on potrzebuje w scenariuszu, by ożywic? postać.

Pie?c? miesięcy póz?niej, w lipcu 2004 roku zmarł Marlon Brando. Marlon i Jack nigdy nie stali się bliskimi przyjaciółmi, ale był on pierwszym idolem Jacka ? czcił Brando od pierwszych dni, gdy w wakacje pracował jako odźwierny w kinie w Neptune i oglądał Dzikiego w kółko i na okra?gło. Czy mógł wiedzieć, że pewnego dnia be?da? razem z Marlonem pracować nad reżyserowanym przez Jacka filmem? Że pewnego dnia on, Jack, be?dzie nazywany nowym Marlonem Brando? Kiedy Brando odszedł, Jack kupił jego dom i sąsiednią posiadłość, by mieć pewność, że nikt się do niego nie wprowadzi i nie zatrze ducha jego legendarnego sąsiada.

W maju 2010 roku w wieku siedemdziesięciu czterech lat zmarł Dennis Hopper, po cie?żkiej i długiej walce z rakiem prostaty. Na pogrzebie Hoppera w Taos, w Nowym Meksyku, stojąc obok Petera Fondy, Jack powiedział Associated Press: ?Byłem z nim bardzo szczególnie zaprzyjaźniony. W pewien sposób byliśmy duchowymi braćmi. Bardzo mi go brakuje?.

Dwunasty grudnia 2012 roku, po długiej chorobie zmarł Bert Schneider. Mimo że był niemal całkowicie zapomniany przez Hollywood, cze?s?ciowo z powodu własnego odseparowania, Peter Biskind wspominał, że był to ?ktoś, kto odegrał wielka? role? w narodzinach tak zwanego nowego Hollywood pod koniec lat sześćdziesiątych i wczesnych siedemdziesiątych?. Nie było tajemnica?, że drogi Schneidera i Jacka rozeszły się i przez lata nie byli ze sobą blisko związani oraz że Schneider popadł w tarapaty, a kiedy Jack dowiedział się, że Schneider jest cie?żko chory, upewniał się, czy niczego mu nie brak.

Po s?mierci Schneidera Jacka coraz rzadziej widywano w mies?cie. Twarze w znajomych miejscach stawały się dla niego coraz bardziej obce, a Aspen wydawało się zawracaniem głowy. Nie chciał odbywać długich lotów do Nowego Jorku ani jeszcze dłuższych do Londynu i Paryża. Stał się bardziej kimś w rodzaju filozofa wspominającego swe miłości niż filozoficznego kochanka. Jego największym szaleństwem w tych czasach było palenie paczki papierosów dziennie oraz ulubionych cygar Cohibas.

Również w 2012 roku pojechał do Nowego Jorku, by oglądać nowe dzieła sztuki, które chciał dodać do swojej wartej sto milionów dolarów kolekcji. Poszedł wtedy na imprezę urządzoną przez Keitha Richardsa. Został na niej tylko tak długo, by go spotkać, i udzielił rzadkiego niepromocyjnego wywiadu dziennikowi, wspominając stare czasy. Jak Jack mówił póz?niej: ?Keith potrafił nie spać przez siedem nocy z rzędu. Ja nie spałem do póz?na, ale też długo potem odsypiałem. Zawsze wiedziałem, że trzeba o siebie dbać. Podczas imprezowania narzucałem sobie dyscyplinę. Nigdy kamera nie musiała na mnie czekać, przez cała? moja? karierę opus?ciłem tylko jeden dzień pracy, podczas Lśnienia, kiedy uszkodziłem sobie plecy (…) Otaczali mnie nawiedzeni imprezowicze, ale ja chciałem im udowodnić, że Imprezowy Jack daje rade? (…)

Kiedy ostatnie trzy razy byłem w Nowym Jorku na planie filmowym, przez ani jeden wieczór nie opus?ciłem pokoju hotelowego?.

Miał wszystko, czego może chcieć me?żczyzna, poza spokojnym, sprawnie funkcjonującym związkiem. ?Rzeczywistość wyglądała tak, że bardzo przybiło mnie rozstanie z Anjelicą (kiedy powiedziałem jej, że Broussard jest w ciąży, pobiła mnie). To był chyba najgorszy okres w moim życiu?.

Tymczasem kariera sześćdziesięciojednoletniej Anjeliki poszybowała w gęrę, gdyż wzięła udział w programie telewizyjnym Smash, którzy otworzył dla niej drzwi dla nowej, młodszej publiczności. O ironio, kiedy Jack siedział w domu, Anjelica otoczona była pie?knymi młodymi dziewczętami i kontynuowała pełna? sukcesów pracę zawodowa.

Kiedy mówiła teraz o Jacku, wyrażała się z ciepłem i uczuciem, i tylko gdzieś w tle czaił się niejasny cień tego, co mogłoby być. ?Jack to ktoś, kogo przez całe życie uwielbiałam i zawsze będę kochać. Nie podchodzę do niego lekko (…) To prawdziwy związek. Prawdziwe związki trwają, a Jack i ja mamy głęboką i trwałą miłość i uczucie dla siebie nawzajem. Jestem dumna, że przeszliśmy razem przez tak bardzo cie?żkie chwile?.

Jack pojawił się krótko na rozdaniu nagród Akademii w 2013 roku. Poproszono go o wre?czenie Oscara dla najlepszego filmu roku, podzielił te obowiązki z promienna? Michelle Obama?. Publiczność powitała oboje z wielka? atencja?. Po zakon?czeniu długiej ceremonii zwycięzcy musieli przejść przez długi korowód reporterów z porannych programów telewizyjnych, którzy starali się zdobyć nieco materiału do swoich audycji. Z pewnością najbardziej rozchwytywana? laureatka? wieczoru (w każdym tego słowa znaczeniu) była Jennifer Lawrence. Kiedy zobaczył ja? producent George Stephanopoulos z ABC, zagarnął ja? do swojego stanowiska. Rozmawiali na temat nieistotnych szczegółów, o których rozmyślają po ceremonii zdobywcy Oscara, komu powinienem był podziękowac?, komu nie powinienem był, kocham me?ża, choć tego nie powiedziałam, czy musimy o wszystkim mówić ? i tego typu kwestie. Nagle za plecami gwiazdy pojawił się ktoś w tle, uchwycony przez kręcącą wywiad kamerę. Wyłoniła się re?ka, która dotknęła ramienia Lawrence. Ignorując Stephanopoulosa, głos pewnego człowieka powiedział do niej: ?Odwaliłaś kawał dobrej roboty! Nie chcę ci rujnować wywiadu?. To był Jack Nicholson, oczywiście w wayfarersach, z drinkiem w dłoni, z brwiami sięgającymi nieba.

Lawrence zaśmiała się i powiedziała: ?Tak, to rzeczywiście nieuprzejme z twojej strony?. Żartowała tylko połowicznie. To było jej pie?c? minut.

Jack zaczął odchodzić i potem wrócił. ?Ciesz się tą chwilą. Bardzo mi się podobałaś w tym filmie. Był s?wietny. Wyglądasz jak moja dawna dziewczyna?.

Lawrence nie zmarnowała tej okazji. ?Naprawdę? A czy wyglądam jak nowa??

Nicholson znów zaczął odchodzić, ale wrócił. ?Właśnie się zastanawiałem?.

Lawrence schowała twarz w dłoniach. Wyszeptała do Stephanopoulosa: ?O mój Boże! Czy on tu jeszcze jest??.

Nicholson: ?Będę czekał?. Lawrence: ?O mój Boże! Potrzebuję wstecznego lusterka!?

Jennifer Lawrence miała wtedy dwadzieścia dwa lata. Jack w końcu dał sobie spokój. Jego własny opis aktualnego etapu życia właśnie się zmaterializował.

I tę właśnie scenę z tej ceremonii Oscarów mieli zapamiętać wszyscy.

Niedługo potem wrócił do domu. Obudził się naste?pnego dnia i przedzwonił do Anjeliki, by dowiedzieć się, jak się miewa. Tylko ona mogła sprawić, by poczuł się lepiej. Przynajmniej na razie.
(…)

Nicholson - biografiaMarc Eliot „Nicholson. Biografia”
Tłumaczenie: Marta Szelichowska
Wydawnictwo: Axis Mundi
Liczba stron: 424

Opis: Biografia legendy kina, Jacka Nicholsona. Wnikliwy portret największego współczesnego aktora świętującego nieprzerwanie sukcesy od początków lat 70., (?Easy Rider?, ?Lot nad kukułczym gniazdem?, ?Lśnienie?) aż do ostatniego dziesięciolecia, gdy zabłysnął między innymi w ?Infiltracji?, ?Lepiej późno niż później?. To opowieść o jego długiej drodze do wielkiej kariery, a także o zmaganiach w relacjach osobistych, które powodowały wiele zaskakujących zwrotów w jego życiu. (więcej o książce)

 

 

Tagi: , , , ,

Kategoria: fragmenty książek