banner ad

Jedyna wspólna powieść Jacka Kerouaca i Williama S. Burroughsa ukazała się w polskim przekładzie

13 listopada 2014

hipopotamy_premiera
Po blisko 70 latach od napisania polscy czytelnicy mają wreszcie okazję poznać jedyną wspólną powieść Jacka Kerouaca i Williama S. Burroughsa. Książka „A hipopotamy żywcem się ugotowały” ukazała się nakładem wydawnictwa Czarne.

Latem 1944 roku Nowym Jorkiem wstrząsa wiadomość: „Student uniwersytetu Columbia zabija swego przyjaciela i wrzuca jego ciało do rzeki”. Wśród aresztowanych znaleźli się Jack Kerouac i William S. Burroughs. Powód? Wiedzieli o morderstwie i nie dopełnili obowiązku powiadomienia policji. Na szczęście dla Kerouaca policja nie była świadoma, że jego udział w przestępstwie był nieco większy.

hipopotamy_premiera_2

Od lewej: Lucien Carr, David Krammerer (jeszcze bez brody) i Jack Kerouac.

Do zdarzenia doszło 13 sierpnia. Kerouac wraz ze swoim przyjacielem, aroganckim i zabójczo przystojnym młodzieńcem Lucienem Carrem, chciał zaciągnąć się na statek i popłynąć do Francji. Planów nie udało się zrealizować, ponieważ zaraz po wejściu na pokład frachtowca cumującego w nowojorskim porcie doszło do starcia ze starszym matem. Postanowili więc w najbliższych dniach spróbować szczęścia na innym statku, a tymczasem udali się z przyjaciółmi do baru opijać niepowodzenie. Jack opuścił lokal wcześniej. W drodze do domu spotkał rudego brodacza Davida Kammerera.

Kammerer uchodzi za postać tragiczną. Już jako młodzieniec zakochał się w dużo młodszym (zaledwie jedenastoletnim!) i o wiele bardziej urodziwym Lucienie. Przypominający Rimbauda cherubinek stał się jego obsesją. Kammerer wciąż podążał w ślad za chłopakiem: zmieniał prace, aby tylko przebywać w pobliżu obiektu swych westchnień. Jednakże Lucien, otoczony wianuszkiem dziewczyn, traktował amory przyjaciela z pewną pogardą, dlatego ich związek (prawdopodobnie nigdy nie skonsumowany) miał burzliwy przebieg i nie rokował zbyt optymistycznie na przyszłość.

Kiedy Kammerer dowiedział się od Jacka, że Lucien wciąż przebywa w barze, natychmiast pośpieszył do lokalu. Czekało go jednak kolejne rozczarowanie. Usłyszał bowiem od Luciena o planach dotyczących wyjazdu do Francji, zupełnie nie uwzględniających ich wspólnej relacji. Wywiązała się kłótnia, która przeniosła się do pobliskiego Riverside Park. Zazdrosny i rozgoryczony Kammerer groził, że zabije Luciena albo jego dziewczynę. Lucien zbywał to ironicznymi komentarzami, nazywając przyjaciela „pętakiem”, który potrafi tylko „szlochać i skamlać”. Kłótnia przerodziła się w bójkę. Lucien wyjął finkę i broniąc się przed ciosami Kammerera zadał mu dwa śmiertelne uderzenia nożem w okolice serca. Spanikowany obciążył zwłoki kamieniami i wrzucił do rzeki.

Pierwszymi, którzy dowiedzieli się o morderstwie, byli William Burroughs i Jack Kerouac. Burroughs zareagował trzeźwo: spuścił w toalecie zakrwawioną paczkę po papierosach Kammerera, a następnie polecił Lucienowi znaleźć adwokata i przyznać się do wszystkiego. Kerouac z kolei udał się ze sprawcą morderstwa do parku, aby usunąć ślady dokonanej zbrodni. W Lucienie musiał się jednak odezwać rozsądek, bowiem trzy dni później w towarzystwie adwokata stawił się w wydziale zabójstw.

Historia morderstwa spotkała się z ogromnym zainteresowaniem prasy: utalentowany student z bogatej rodziny popełniający morderstwo, a w tle skandalizujący motyw miłości homoseksualnej, stanowiły idealną pożywkę dla mas. Luciena Carra skazano na karę więzienia na czas nieokreślony, z maksymalną granicą do dwudziestu lat (ostatecznie odsiedział dwa lata w poprawczaku). Burroughs i Kerouac wyszli z aresztu za kaucją.

Wycinek prasowy z "The New York Timesa" z 18 sierpnia 1944.

Wycinek prasowy z „The New York Timesa” z 18 sierpnia 1944.

To oczywiste, że tak ważne wydarzenie w życiu młodych adeptów pióra, dla których kariera literacka wciąż jeszcze była pieśnią przyszłości, odbije się na ich wczesnej twórczości. Pierwszym, który zdecydował się opisać zamordowanie Kammerera, był Allen Ginsberg. Kiedy jednak wiadomość o powstającej książce dotarła do administracji jego Alma Mater, autor natychmiast został wezwany na dywanik do dziekanatu, gdzie wybito mu z głowy pracę nad tak „ryzykownym” utworem, który mógł zniszczyć reputację uczelni. Za temat wzięli się więc koledzy Ginsberga, Kerouac i Burroughs.

„A hipopotamy żywcem się ugotowały” to opowieść o wydarzeniach poprzedzających zbrodnię. Zamiarem autorów miał to być kryminał typu hard boiled. Istnieje nawet zdjęcie Williama i Jacka zrobione na Upper West Side na Manhattanie w czasie, gdy pisali powieść. Oboje przyodziani w trencze zdają się celowo nawiązywać do estetyki noir. Kiedy Kerouac na początku lat 60. wysłał fotografię do magazynu „Kulchur” sam podpisał ją słowami: „Oto my jako autorzy powieści detektywistycznych”.

William S. Burroughs i Jack Kerouac jako autorzy powieści detektywistycznych na okładce magazynu "Kulchur".

William S. Burroughs i Jack Kerouac jako autorzy powieści detektywistycznych na okładce magazynu „Kulchur”.

„A hipopotamy…” składa się z rozdziałów pisanych na przemian z punktu widzenia dwóch bohaterów. Burroughs wcielił się w Willa Dennisona, podczas gdy Kerouac – w Mike’a Ryko. Tytuł książki Burroughs zaczerpnął z wpadki reportera radiowego, który relacjonując pożar w zoo (inne źródła mówią o cyrku) powiedział: „Ogień zniszczył dwa budynki i trzy hektary terenów zielonych…”, po czym – zapomniawszy, że znajduje się na antenie – dodał „…a hipopotamy ugotowały się w swoich basenach” (taki jest też oryginalny tytuł powieści, w Polsce przełożony jako „A hipopotamy żywcem się ugotowały”).

Na pojawienie się drukiem jedyna wspólna powieść Kerouaca i Burroughsa czekała ponad sześćdziesiąt lat. W latach 40. ubiegłego wieku wydawcy nie byli zainteresowani jej wydaniem. Liczne próby ożywienia zainteresowania „Hipopotamami” podejmował Kerouac, twierdząc, że książka ta jest nieodkrytym arcydziełem. Tyle, że autor „W drodze” mówił tak ponoć o wszystkich wczesnych szkicach swoich powieści. Tymczasem jego opinii nie podzielał Burroughs, który z kolei uważał, że manuskrypt nie jest wystarczająco dobry i niechęć wydawców była w pełni uzasadniona. Do tego stopnia sprzeciwiał się publikacji, że w 1976 roku pozwał magazyn „New York” za wykorzystanie niewielkich cytatów z książki. Po śmierci Burroughsa w 1997 roku pieczę nad jego spuścizną przejął wieloletni sekretarz i przyjaciel James Grauerholz. Miał on o wiele bardziej przychylny stosunek do wydania książki – zgodził się, aby „Hipopotamy…” ujrzały światło dzienne, ale pod warunkiem, że powieść nie trafi do czytelników za życia Luciena, z którym utrzymywał dobre relacje.

Amerykańska premiera książki odbyła się w 2008 roku, w trzy lata po śmierci Carra na raka kości. Tekst zredagował i wstępem opatrzył sam Grauerholz. Polski wydawca poleca książkę jako bezpruderyjny portret amerykańskiej bohemy końca lat czterdziestych. Jeśli zaś uwzględnimy młodzieńczy wiek autorów, jest to również ważny dokument pokazujący początki ich drogi literackiej, kiedy wciąż szukali swojego głosu, częstokroć imitując styl innych pisarzy (w tym przypadku m.in. Dashiella Hammeta).

Powieść „A hipopotamy żywcem się ugotowały” w przekładzie Ewy Górczyńskiej ukazała się nakładem wydawnictwa Czarne. Booklips.pl jest patronem medialnym wydania.

Artur Maszota

Tematy: , , , , , , , , ,

Kategoria: premiery i zapowiedzi