banner ad

Nanette Vonnegut o życiu ze sławnym ojcem

30 października 2012


Córka Kurta Vonneguta przyrównała mieszkanie z ojcem do „życia przez piętnaście lat ze słoniem, który próbował urodzić coś dwa razy większego niż on sam”.

W eseju napisanym z okazji wydania w Stanach Zjednoczonych zbioru „We are what we pretend” zawierającego wczesne nowele Vonneguta wraz z niepublikowanymi dotąd fragmentami ostatniej powieści pisarza, Nanette Vonnegut wspomina, że gdy była mała, miała 8 albo 9 lat, matka wzięła ją na poważną rozmowę i wyjaśniła: „Kochanie, twój ojciec będzie kiedyś sławny. Ludzie powiedzą, że jego książki są nieprzyzwoite, ale to dlatego, że one są prawdziwe, a w życiu ludzie używają brzydkich słów”. Jako mała dziewczynka Nanette nie potrafiła zachować tak poważnej informacji dla siebie: „Podzieliłam się tym z kilkoma moimi przyjaciółkami w szkole, że mój tata będzie znany z pisania nieprzyzwoitych książek”.

Pierwsze fragmenty swej prozy Vonnegut zaczął dawać córce do przeczytania, kiedy ta skończyła 10 lat. „Nigdy nie był za daleko i przybiegał do pokoju, jak tylko się zaśmiałam. Zawsze musiał wiedzieć dokładnie co takiego mnie rozśmieszyło. Raz był to opis mężczyzny, który mówił jakby miał papierową dupę. Było tam dosyć pierdnięć i słów, żeby rozśmieszyć każdego dziesięciolatka. Rzecz jasna, wiszące w powietrzu oczekiwanie czasem zniechęcało mnie do czytania.”

Córka Vonneguta do dzisiaj nie może się nadziwić, jak jej ojciec był w stanie cokolwiek napisać z sześciorgiem dzieci pod jednym dachem (oprócz trójki własnego potomstwa Vonnegutowie wychowywali wtedy jeszcze trójkę dzieci adoptowanych po śmierci siostry pisarza oraz jej męża): „Byłam dzieckiem i płakałem przez cały czas. Mój tata musiał również zająć się czterema chłopcami, którzy wiedzieli skąd zdobyć proch, petardy, a później fascynujące halucynogeny z amazońskiego lasu deszczowego. Moja siostra została członkiem gangu nazywającego się Stado, w skład którego wchodziły tuziny ślicznych i odważnych młodych kobiet. Pomiędzy tymi wszystkimi wybuchami i Stadem dom Vonnegutów był najpopularniejszym w mieście. Przyjaciele i przyjaciele przyjaciół przebywali w nim zawsze i nigdy nie wracali do domów”.

Sukcesów pisarza można upatrywać w systematyczności i umiejętności oderwania się od codziennych spraw. Dla Vonneguta pisanie było codzienna pracą od 9 rano do 5 po południu. „W tych godzinach mój ojciec stawał się dla nas wszystkich mamroczącym duchem. Przy stole kuchennym mogłoby siedzieć nawet dziesięć osób, a on wtoczyłby się, posmarował grubo pumpernikla masłem i ? jednocześnie mamrocząc między kęsami ? poruszałby głową z boku na bok, wykrzywiając swą twarz w grymasie uśmiechu i kończąc ze zdławionym chichotem. Ledwo nas kiedykolwiek zauważał.”

Nanette podkreśla jednak, że były wyjątkowe przypadki, kiedy pisarz dostrzegał otoczenie: „Niespodziewanie zatrzymywał mnie, patrzył mi prosto w oczy i udzielał lekcji typu 'Życie bez dokładnego planu nie jest warte życia’ albo 'Dlaczego ten stół jest stołem? Ponieważ został w ten sposób skonstruowany!'”

Kobieta przyznaje, że przez długi czas unikała czytania książek ojca, bo chciała zachować go w pamięci właśnie jako ojca. Zwłaszcza, że w 1969 roku Kurta pochłonęła sława i Nowy Jork (w 1970 roku Vonnegutowie wystąpili o separację, pisarz zamieszkał z Jill Krementz, która później stała się jego drugą żoną). „Nie oczekiwałam, że stanie się to tak szybko, iż przestaniemy wpadać na siebie w piżamach.”

Nanette sama obecnie jest artystką i żoną malarza realisty Scotta Priora. Kobieta jest częstą modelką pojawiającą się na jego obrazach, m.in. na słynnym „Nanny and Rose”.

Tematy: , , ,

Kategoria: newsy