banner ad

Najlepiej zarabiający pisarz świata, James Patterson, wyjaśnia, jak działa jego fabryka bestsellerów

5 lutego 2014

jak pisze Patterson
Okupujący od wielu lat pierwsze miejsce na liście najlepiej zarabiających pisarzy na świecie James Patterson podzielił się z czytelnikami wiedzą na temat tego, w jaki sposób funkcjonuje jego fabryka bestsellerów.

Użycie określenia „fabryka” jest w tym przypadku w pełni uzasadnione, ponieważ Patterson nie pisze swoich książek osobiście. Tworzy jedynie szkic fabuły w formie kilkudziesięciostronicowych konspektów, zaś rozpisaniem wątków zajmują się zatrudnieni na stałe współautorzy. Nie znaczy to jednak, że dzięki tej metodzie Patterson poświęca mniej czasu na tworzenie. Od pięciu lat wypuszcza  na rynek średnio dwanaście książek rocznie, a w tym roku ma być ich rekordowo dużo, bo aż piętnaście.

W wywiadzie udzielonym „The Daily Beast” pisarz wyjaśnia, jak udaje mu się utrzymać takie tempo: „Piszę praktycznie 7 dni w tygodniu, przez 52 tygodnie w roku. Wstaję o 5:30 i doprowadzam swoje sprawy do porządku, następnie trochę piszę, być może plan na dany dzień. Wtedy około 7:00 wychodzę, najczęściej idę na pole golfowe na godzinę. Potem wracam i piszę do 11:00 lub 12:00. W tym czasie zajmuję się wszystkimi sprawami, jakie mam do zrobienia, nad jakąkolwiek powieścią czy konspektami bym nie pracował. Zebrałem konspekty, które tworzę, i wyliczyłem, że piszę ich około 900 stron rocznie. A większość konspektów wymaga trzech lub czterech szkiców, więc jest tego całkiem sporo. Poza tym jedna cała powieść rocznie i wszystko, co wymaga wygładzenia”.

Patterson zdradza, że przy pisaniu nie używa komputera. Notuje ołówkiem albo dyktuje tekst przez telefon asystentowi, który przepisuje to później na dysk. Obecnie na półkach w gabinecie pisarza znajduje się około 50-60 stosików z manuskryptami, a wszystko to są „żyjące” projekty. Większość z nich trafi do jego współpracowników, ponieważ Patterson pisze sam w całości tylko jedną książkę rocznie.

Jak przebiega współpraca z wynajętymi pisarzami? „Piszę długi konspekt, około 60-80 stron, i praktycznie każdy rozdział jest tam opisany, przynajmniej 80 procent rozdziałów. Wtedy proszę współpracownika o odniesienie się do tego konspektu. Czynię tak z dwóch powodów: po pierwsze co dwie głowy to nie jedna, ale także chcę, aby czuli, że są częścią procesu, że mieli wkład w całość, nawet na początku przy tworzeniu konspektu. Następnie proszę o to, żeby przesyłali mi strony co parę tygodni” – wyjaśnia. Według Pattersona „lepiej jest otrzymywać kilka stron co parę tygodni i móc porozmawiać”. Jeśli nie podobają mu się postacie albo uważa, że fabuła zmierza w niewłaściwym kierunku lub jest przewidywalna, omawia to ze swoimi współpracownikami. Jeśli widzi, że proces powstawania książki przebiega tak, jak należy, przestaje prosić o kolejne fragmenty. Kiedy dostaje gotowy tekst powieści, wówczas szlifuje go jeszcze, poprawia, czasem pisze kilka kolejnych wersji manuskryptu.

Większość współpracowników Pattersona to ludzie, których zna i czuje, że może z nimi pracować. „Lubię pisarzy, którzy potrafią pisać sceny i którzy są chętni do słuchania i rozważania, wtedy mogę z nimi pracować. Więcej kłopotów sprawia mi pisanie z hollywoodzkimi scenarzystami, którzy zawsze myślą, że znają lepszy sposób na zrobienie tego niż ja. Ktoś daje im do zaadaptowania ‚Wojnę i Pokój’, a dwa tygodnie później oddają mu swoją własną wersję tej historii”.

Zdaniem Pattersona są trzy podstawowe zasady, które pomagają tworzyć komercyjną beletrystykę. Są to: fabuła, fabuła i fabuła. „Powinieneś być w stanie opowiedzieć innym, w podpunktach, jaki masz pomysł, a oni powinni zareagować: ‚Ooo, to brzmi naprawdę dobrze’. Jeśli zaś chodzi o bardziej literackie rzeczy, to tylko kwestia przygotowania się na rozczarowanie”.

Tagi: , , , ,

Kategoria: newsy