banner ad

Dorothy Parker podkradła pomysł na „Lolitę” Nabokovowi?

2 grudnia 2013

Nabokov kontra Parker
Na trzy tygodnie przed premierą najsłynniejszej powieści Vladimira Nabokova w magazynie ?The New Yorker? ukazało się opowiadanie Dorothy Parker pt. „Lolita” o dojrzałym mężczyźnie i dużo młodszej od niego kobiecie oraz jej zazdrosnej matce. Zbieg okoliczności? Zdaniem badaczki twórczości pisarza, profesor Galyi Diment, wszystko wskazuje na to, że najwyraźniej Parker dopuściła się plagiatu.

W artykule opublikowanym na łamach magazynu Vulture prof. Diment sugeruje, że winę za dostanie się manuskryptu w ręce autorki, która była u schyłku swej kariery i desperacko szukała pomysłu, żeby powrócić na szczyt i zarobić nieco gotówki, ponosi prawdopodobnie amerykański krytyk literacki i dziennikarz Edmund Wilson.

Skończywszy pod koniec 1953 roku „Lolitę”, Nabokov zaczął rozsyłać kopie tekstu do potencjalnych wydawców i zaprzyjaźnionych krytyków, w tym do swojej redaktorki w „The New Yorkerze”, Katherine White. Warunkiem otrzymania tekstu było zachowanie całkowitej dyskrecji. Jako nauczyciel akademicki pisarz nie chciał publikować skandalizującej powieści pod swoim nazwiskiem, gdyż obawiał się, że zaszkodzi to jego pracy. Był do tego stopnia wyczulony na dochowanie tajemnicy, że wszystkie manuskrypty przekazywał wydawcom osobiście ? z powodu obowiązującej wówczas ustawy, zgodnie z którą przesyłanie materiałów zawierających treści erotyczne uchodziło za przestępstwo, nie chciał nawet powierzać egzemplarzy powieści amerykańskiej poczcie.

Edmund Wilson

Edmund Wilson

Jedna z kopii „Lolity” trafiła w ręce przyjaciela Nabokova, Edmunda Wilsona. Amerykański krytyk i dziennikarz dowiedział się o powieści już latem 1953 roku, gdy myślał o napisaniu artykułu o pisarzu do jednej z gazet. Spytał go wtedy, czy pracuje nad jakimś nowym projektem. Nabokov zdradził, że pisze właśnie „swoją najlepszą rzecz po angielsku” i zaoferował, że kiedy tylko skończy, w „wielkiej tajemnicy” prześle Wilsonowi egzemplarz.

Niestety Wilson był nieco mniej dyskretny, niż chciałby tego pisarz. Manuskryptem podzielił się ze swoją byłą i obecną żoną, a także ówczesnym redaktorem w wydawnictwie Doubleday, Jasonem Epsteinem. Jak napisał ten ostatni w swoim pamiętniku: „Edmund zaprosił mnie do gabinetu i wręczył rękopis w dwóch czarnych segregatorach. Powiedział mi tym swoim piskliwym, zasapanym głosem, że autorem jest jego przyjaciel Volodya Nabokov, że powieść, którą mi podał, jest odpychająca i nie może być legalnie opublikowana, ale i tak powinienem ją przeczytać”.

Chociaż manuskrypt „Lolity” trafiał do wielu amerykańskich wydawców, nikt nie był na tyle odważny, żeby go opublikować. W końcu Nabokov zaczął rozglądać się za wydawcą w Europie, ostatecznie podpisując umowę z paryską oficyną Olympia Press, która wsławiła się wydawaniem kontrowersyjnych dzieł objętych często zakazem sprzedaży w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Zanim jednak książka trafiła na księgarskie półki, w ręce Nabokova wpadł numer ?The New Yorkera? z 27 sierpnia 1955, a w nim… opowiadanie Dorothy Parker zatytułowane „Lolita”.

Bohaterką opowiadania była ok. 18-19-letnia dziewczyna imieniem Lolita, wychowywana przez owdowiałą matkę. Kiedy w mieście pojawia się przystojny mężczyzna po trzydziestce (John Marble), wszystkie dziewczyny i kobiety, włącznie z matką Lolity, były gotowe oddać mu serce, ale ten upatrzył sobie tytułową bohaterkę i wzorem Humberta zabrał ją na przejażdżkę.

Nabokov był zszokowany. Natychmiast wysłał list do szefa działu prozy w magazynie, domagając się wyjaśnienia tego „zbiegu okoliczności”, który „strasznie go zdenerwował”. Skontaktował się również z Katherine White, która od wielu lat przyjaźniła się z Dorothy Parker. Obwiniał redaktorkę o przeciek. Ta jednak zdecydowanie zaprzeczyła tym insynuacjom, na dodatek twierdząc, że Parker nigdy by nic takiego nie zrobiła. Sprawa nie zakończyłaby się w tak łatwo, gdyby Nabokov nie miał innych problemów na głowie. Za namową wydawcy zgodził się opublikować swoją „Lolitę” pod prawdziwym nazwiskiem. Wkrótce więc znalazł się na celowniku krytyków posądzających powieść o „niepohamowaną pornografię”. Książka ukazała się w tak krótkim czasie po nieszczęsnym opowiadaniu w ?The New Yorkerze?, że nikt nawet nie próbował posądzać autora o plagiat. Sam Nabokov pisał już w połowie września, że podobieństwo do utworu Parker nie ma „absolutnie żadnego znaczenia”.

Dorothy Parker

Czy to jednak znaczy, że Parker podkradła pomysł swojemu koledze po piórze? Profesor Galya Diment twierdzi, że prawdopodobnie tak. Opowiadanie znacznie różniło się od innych utworów, jakie pisała w późnym okresie swojej kariery Dorothy Parker. W jednym z wywiadów przeprowadzonym w tym czasie autorka, mówiąc o swoim warsztacie pisarskim, zdradziła, że zazwyczaj wybiera nazwiska dla swoich bohaterów z książki telefonicznej bądź działu z nekrologami w gazetach. Szanse, że znalazła tam kogoś o imieniu Lolita są bardzo nikłe.

Zdaniem badaczki trzeba też pamiętać, w jakim okresie swojego życia znajdowała się wówczas Parker ? jej małżeństwo się rozpadło, kariera scenarzystki filmowej w Hollywood dobiegła końca. Pisarka była zdeterminowana, aby ponownie ustabilizować swoją pozycję zawodową. Pilnie potrzebowała pieniędzy, a opowiadanie w ?The New Yorkerze?, gdzie nie publikowała od kilkunastu lat, dałoby pewien zastrzyk gotówki. No i wreszcie najważniejsze: w latach 1954 i 1955 Parker była częstym gościem u Edmunda Wilsona, kiedy ten przebywał w Nowym Jorku. Jest więcej niż prawdopodobne, że znany z niedyskrecji krytyk pochwalił się przed pisarką rękopisem. Mógł też, zdaniem prof. Diament, wspomnieć, tak jak to uczynił w rozmowie z Jasonem Epsteinem, że powieść jest na tyle odpychająca, że nigdy nie zostanie opublikowana w Stanach Zjednoczonych, a sam autor nie chce, aby ludzie poznali jego nazwisko. Czy zdesperowana Parker u kresu swojej kariery zdecydowała się skorzystać z okazji i wykorzystać pomysł Nabokova? Pewności już nigdy zapewne mieć nie będziemy. Historia dopisała z kolei swój finał: w 1957 roku, po przeczytaniu recenzji Parker, jaka ukazała się w „Timesie”, redakcja magazynu „Esquire” zaproponowała jej stanowisko krytyka. Jedną z pierwszych powieści, którą miała opisać, było amerykańskiej wydanie „Lolity” Nabokova. Parker nie szczędziła pochwał dla autora, nazywając jego dzieło „wspaniałą książką”.

fot. Writers at work, NYPL Digital Gallery

Tagi: , , ,

Kategoria: newsy