banner ad

Troje obcych sobie ludzi musi połączyć siły, żeby przeżyć. Przeczytaj fragment thrillera „Nieznajomi” C.L. Taylor

17 marca 2021

Nakładem Wydawnictwa Albatros ukazał się nowy thriller bestsellerowej pisarki C.L. Taylor. „Nieznajomi” to powieść z ciekawie skonstruowaną fabułą. Na kartach książki śledzimy losy trzech niezwiązanych ze sobą osób, które będą zmuszone pomóc sobie nawzajem.

„Od początku wiedziałam, że 'Nieznajomi' będą książką o samotności. Mieszkam w Bristolu, dużym mieście w Wielkiej Brytanii, liczącym prawie pół miliona ludzi. Kiedy przeprowadziłam się tu przeszło dziewięć lat temu, znałam tylko dwie osoby i jako cierpiąca z powodu braku snu młoda matka często czułam się bardzo samotna. Naszła mnie myśl, że w Bristolu muszą być tysiące ludzi w każdym wieku, którzy czują się tak samo odizolowani i samotni jak ja. Mieszkam bardzo blisko małego centrum handlowego i często widzę ludzi samotnie kręcących się tam bez celu. Kiedy pewnego dnia robiłam zakupy, zrodził się pomysł – chciałam umieścić akcję książki w centrum handlowym i prześledzić życie trzech samotnych osób: ochroniarza, kierowniczki sklepu i kleptomanki. Byliby zupełnie obcymi sobie ludźmi, samotnymi na swój sposób, a ich losy zetknęłyby się w wyniku przestępstwa. Wszystko, co musiałam zrobić, to poznać każdego z bohaterów i wprowadzić tajemnicę do życia każdego z nich” – mówi C.L. Taylor.

Poniżej możecie przeczytać fragment książki.

Rozdział 1

Alice

Alice Fletcher jeszcze nigdy nie widziała martwego człowieka. Zawsze wyobrażała sobie, że wtedy ludzie wyglądają spokojnie. Napięcie skóry i mięśni się rozluźnia, a linia ust, jeśli nawet nie układa się w uśmiech, to wyraża zadowolenie. Alice Fletcher była w błędzie. Ciało, które nieruchomo leży u jej stóp, nie ma nic wspólnego z kojącym obrazem, jaki nosiła w wyobraźni przez te czterdzieści sześć przeżytych lat. Usta są otwarte, szczęka rozchyla się w niemym krzyku, a szkliste martwe oczy patrzą gdzieś w dal, poza czubki jej czółenek na wygodnych obcasach.

Nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo wali jej serce, nie widzi grubego linoleum pod nogami ani stalowoszarej rolety, która dzieli ją od reszty świata. Nie widzi otaczających ją osób. Nie ma świadomości, że wysoka niezgrabna kobieta robi krok w jej kierunku. Nie dostrzega plam potu pod pachami jasnoniebieskiej bluzy Ursuli ani drżenia jej rąk, ani krwawego śladu po zerwanym paznokciu na jednym z palców. Nie zauważa, że Gareth ciężko dyszy, a na jego brodzie wykwita straszny siniec.

Przeraźliwy krzyk z drugiej strony sklepu – i Alice znów jest sobą. Zaczynają docierać do niej i inne dźwięki: szepty, szlochy i powtarzane raz po raz „O Boże, o Boże”. A potem przychodzi ból, rozdzierający, od którego robi jej się słabo. Wędruje od ręki, przez ramię aż do szyi. Alice chwyta się za nadgarstek. Jej palce ześlizgują się po ciepłym, mokrym rękawie bluzki. Ale to nie przez tę krew ją mdli, a nogi się pod nią uginają. U jej stóp leżą zwłoki i koszmar jeszcze się nie skończył.

– Gdzie mój telefon? – szepcze. – Muszę znaleźć telefon.

– Dokąd idziesz?! – krzyczy Ursula, gdy Alice oddala się chwiejnym krokiem, a przez otwarte okno dobiega dzikie wycie syreny. – Zaraz będzie policja. Co my im powiemy?

Alice odwraca się wolno i znów spogląda na leżące ciało. Przez chwilę patrzy na nie, po czym nabiera rozedrganą piersią powietrza i unosi wzrok.

– Powiemy, że to było w samoobronie.

Rozdział 2

Tego samego wieczoru na Twitterze

@realmadwife:

Mnóstwo policji w centrum Bristolu. Co się dzieje?

@DiddleyBopDee:

Pewnie ktoś nie wytrzymał tego korka. Ruch taki, że można ZWARIOWAĆ.

@PeterCrussell:

Słucham radia BBC Bristol. Nic nie mówili.

@realmadwife:

To nie znaczy, że nic się nie dzieje, Peter. Tylko że jeszcze nie powiedzieli.

@pauldunphy:

Wszędzie te teorie spiskowe. Zadzwoń na policję, jak się tak martwisz.

@realmadwife:

Myślę, że mają dość na głowie, nie sądzisz? Ale dzięki za fatygę i tak „przydatną” radę.

@onthecliffedge:

Założę się, że morderca z przystani się cieszy.

@lisaharte101:

Niby z czego?

@onthecliffedge:

Że dla odmiany gadamy o czymś innym. Ha, ha.

@lisaharte101:

Poważnie? Ludzie stracili życie, a ty się śmiejesz?

@cris_matthiesen:

Nie ma żadnego mordercy z przystani. To mit.

@snugbookshop:

Naprawdę? To jak ta trójka zniknęła? Wytłumacz mi…

Rozdział 3

Alice

TYDZIEŃ WCZEŚNIEJ
Poniedziałek

To początek marca, ale gdy Alice rozpina wilgotną kurtkę i zsuwa ją z ramion, czuje, jak po plecach spływa jej kropla potu. Ma przed sobą drewniany stolik, na ścianie wisi plakat z psem siedzącym przy gramofonie, ale jej nie interesuje to, co widzi. Skupia się na dźwiękach. Wyczekuje dzwoneczka, który odzywa się przy otwieraniu drzwi, i odgłosu kroków na lepkiej podłodze pubu. Jednak nikt się do niej nie podkrada. W lokalu jest cicho, nie licząc tego, że jakiś gość po drugiej stronie sali stuka w klawiaturę laptopa, dwóch starszawych facetów prowadzi ściszonymi głosami rozmowę przy barze i czasem zabrzęczą szklanki wyjmowane ze zmywarki. Alice bierze głęboki wdech, żeby się uspokoić, po czym wiesza kurtkę na oparciu krzesła, siada na miękkiej, małej kanapie w rogu i przesuwa się za stołem, tak żeby mieć na widoku wejście. Jej puls nareszcie zwalnia.

Alice lubi to, co przewidywalne. Jest wyczerpana i na samą myśl, że ktoś mógłby podejść do niej znienacka od tyłu, zakryć jej oczy i zawołać: „Zgadnij, kto to!”, jest gotowa podskoczyć ze strachu. W dniu, kiedy skończyła trzydzieści dziewięć lat, wysłała wszystkim znajomym esemesy, żeby w żadnym wypadku nie ważyli się urządzać jej przyjęcia niespodzianki na czterdziestkę. I pewnie to był największy błąd. Telefon co chwila pikał z pogróżkami, że wynajmą salę pod miastem, wykradną jej zapasowe klucze do mieszkania, zmówią się z Peterem. Jedna tak zwana przyjaciółka przeraziła ją obietnicą, że przyśle jej striptizera.

Wzdrygnęła się na to wspomnienie. Wypija łyk lemoniady. W końcu nie miała żadnego przyjęcia niespodzianki na czterdziestkę i choć cała w nerwach wchodziła do restauracji, gdzie zarezerwowała stolik jej przyjaciółka Lynne, nie było tam żadnego striptizera. Spędziła uroczy wieczór w towarzystwie najbliższych przyjaciół. Pośmiali się, pogadali. Peter spisywał się znakomicie od początku do końca i choć była przygotowana na jakieś przykrości, gdy wracali taksówką do domu, nie sprowokował kłótni.

Na stoliku wibruje komórka. Chwyta ją, pewna, że to Michael odwołuje randkę. Ale to tylko Lynne – jej najlepsza przyjaciółka, z którą pracuje w Mirage Fashions – pyta, jak leci. Alice odpisuje, jednocześnie popatrując na drzwi. Na zewnątrz leje jak z cebra. Ludzie mijają pub biegiem. Spuszczone głowy, twarze ukryte pod kapturami i mokrymi parasolami.

Jeszcze go nie ma, a ja już umieram z nerwów. Nie wiem, czemu się na to zgodziłam. A może i wiem. Przez Emily!

Dodaje na koniec emotikon z przewróconymi oczami, a potem kasuje. Przecież to nie jej dwudziestoletnia córka zmusiła ją do założenia konta na Tinderze. Jednak często rzucała jakby nigdy nic:

„Minęły już dwa lata od odejścia taty…”

'Nie pamiętam, kiedy ostatni raz byłaś na randce”.

„Masz czterdzieści sześć lat, nie osiemdziesiąt sześć. Nie musisz spędzać reszty życia samotnie”.

„Nie czujesz się samotna? W weekendy siedzisz tu jak pustelnica”.

Ostro ucinała te przytyki córki, ale kiedy próbowała odpowiedzieć na ostatnie pytanie, słowa uwięzły jej w gardle. Powroty do pustego trzypokojowego mieszkania nie były żadnym problemem w tygodniu, kiedy nocowała tu córka. Poza tym – skonana po całym dniu pracy na nogach, po ośmiu godzinach uśmiechania się do klientów i panowania nad personelem – Alice miała ochotę tylko paść na kanapę i zrelaksować się przy jakimś filmie dokumentalnym czy głupawym reality show w telewizji. Ale w niedziele, gdy córka ulatniała się do swojego chłopaka Adama, mieszkanie robiło się jakby większe, a Alice zdawało się, że ona sama się kurczy. Kiedy wędrowała z kąta w kąt, szukając sobie jakiegoś zajęcia, czuła się jak szklana kulka tłukąca się po labiryncie. A kiedy już z rzadka coś mówiła – do siebie albo do telewizora – miała wrażenie, że jej głos odbija się echem od ścian. Niemal z ulgą budziła się w poniedziałek, kiedy trzeba było szykować się do pracy.

Wpatruje się w telefon, starając się nie litować nad sobą, bo mogłaby utonąć w żalu, i usuwa część o córce. Wciska „Wyślij” i kilka sekund później smartfon wibruje, jest odpowiedź.
(…)

C.L. Taylor „Nieznajomi”
tłumaczenie: Anna Esden-Tempska
wydawnictwo: Albatros
ilość stron: 384

Opis: Kolejny thriller autorki miliona sprzedanych książek, który znalazł się w pierwszej dziesiątce bestsellerów „Sunday Timesa”. Troje zwykłych ludzi, którzy nie mają pojęcia, że jest ktoś czwarty. Ktoś, kto wciągnie ich w swój misterny morderczy plan. A może znajdą się w nim przypadkowo? Ursula, żyjąca z poczuciem, że to przez nią zginął jej ukochany, próbuje ratować maltretowaną przez męża kobietę. Alice najwyraźniej nie ma szczęścia w miłości ­ – z chwilą gdy poznaje nowego mężczyznę, ktoś zaczyna ją prześladować. A może to właśnie on za tym stoi? Gareth wciąż wierzy w odnalezienie zaginionego przed laty ojca, zwłaszcza kiedy do domu zaczynają przychodzić dziwne kartki pocztowe. Tych troje się nie zna. Choć ich drogi przecinają się w mieście, w którym ostatnio znikają ludzie, pozostają sobie obcy… Aż do pewnego wieczoru, kiedy razem znajdą się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. I będą musieli połączyć siły, żeby przeżyć.

Tematy: , ,

Kategoria: fragmenty książek