Póki śmierć nas nie połączy – recenzja książki „Kiedy byłyśmy ptakami” Ayanny Lloyd Banwo

6 maja 2024

Ayanna Lloyd Banwo „Kiedy byłyśmy ptakami”, tłum. Tomasz Wyżyński, wyd. Echa
Ocena: 7,5 / 10

Powieściowy debiut Ayanny Lloyd Banwo łączy romans, dramat rodzinny, thriller i powieść supernatural więzami karaibskiego mistycyzmu. Efekt? Równie wiele dynamicznej akcji, co odrealnionych fraz o niezwykłej urodzie.

Trynidad i Tobago – mały wyspiarski kraj, który nawet jak na niehomogeniczne standardy Karaibów może pochwalić się wyjątkową kulturą. Słynny za sprawą swojego karnawału i jako miejsce narodzin calypso stanowi dziś tygiel wpływów afrykańskich, kreolskich, latynoskich i indyjskich, a zarazem miejsce spotkania kilku religii, w tym endemicznych wierzeń afrokaraibskich. Właśnie w tym zakątku Indii Zachodnich rozgrywa się akcja „Kiedy byłyśmy ptakami”.

Losy Yejide i Darwina poniekąd splatają się za sprawą śmierci. Yejide należy do długiej linii kobiet o mediumicznych zdolnościach, potrafiących komunikować się z zaświatami. Darwin z kolei, syn głęboko wierzącej rastafarianki, łamie religijne tabu (i serce matki), podejmując się wyklętej pracy na cmentarzu w fikcyjnym mieście Port Angeles. Zgoła nadnaturalny magnetyzm każe młodym zbliżyć się do siebie. Dzieje się to zaś w momencie, gdy Darwin odkrywa niekoniecznie etyczne praktyki pozostałych grabarzy, o czym dowiaduje się także Yejide – tyle że od zaniepokojonych „mieszkańców” nekropolii.

Tak jak synkretyczna jest kultura jej rodzinnego kraju, tak też pisarstwo trynidadzko-tobagijskiej autorki Ayanny Lloyd Banwo okazuje się mieszaniną składników o bardzo różnym odcieniu i aromacie. Na pierwszy plan wybija się historia miłosna oraz znakomicie trzymający w napięciu thriller, głębiej zaś natrafiamy na dramat rodzinny, wątki religijno-mitologiczne, odrobinę społecznej refleksji i wreszcie coś na kształt karaibskiego urban fantasy.

Chociaż czasami składowe mikstury się wytrącają (fragmenty dotyczące Yejide są dalece bardziej potoczyste i poetyckie, a te poświęcone Darwinowi – konwencjonalnie „gatunkowe”), to „Kiedy byłyśmy ptakami” emanuje niekłamanym urokiem. A poza tym jest to po prostu rasowy page-turner.

Sebastian Rerak


Tematy: , , , , ,

Kategoria: recenzje