banner ad

Dziewicze poczęcie w Brazylii. Przeczytaj całe opowiadanie „Droga krzyżowa” Clarice Lispector z tomu „Opowiadania wszystkie”

8 października 2019


Została zapamiętana jako wyjątkowa osoba, która wyglądała jak Marlene Dietrich i pisała jak Virginia Woolf. Nazywana „wielką czarownicą literatury brazylijskiej” Clarice Lispector opisywała postaci, głównie kobiety, uwikłane w więzy rodzinne, a jednak samotne. Teraz wreszcie po raz pierwszy wszystkie jej opowiadania ukazują się po polsku w zbiorczym tomie nakładem Wydawnictwa W.A.B. Przedpremierowo publikujemy wam jedno z opowiadań, zatytułowane „Droga krzyżowa”. Jest to swego rodzaju parodia historii o dziewiczym poczęciu Jezusa. Lispector kreśli komiczną transfigurację niczym niewyróżniającej się pary, która czuje się zmuszona podążać za narracją z Nowego Testamentu. Premiera tomu „Opowiadania wszystkie” Clarice Lispector w tłumaczeniu Wojciecha Charchalisa już 16 października.

Droga krzyżowa

Maria das Dores się przestraszyła. Ale przestraszyła się naprawdę. Zaczęło się od okresu, który się nie pojawił. To ją zaskoczyło, bo była bardzo regularna.

Minęły ponad dwa miesiące i nic. Poszła do ginekolog. Ta stwierdziła oczywistą ciążę.

? To niemożliwe! ? krzyknęła Maria das Dores.

? Dlaczego? czy pani nie jest zamężna?

? Jestem, ale jestem dziewicą, mój mąż nigdy mnie nie dotknął. Po pierwsze dlatego, że jest człowiekiem cierpliwym, po drugie dlatego, że już jest w połowie impotentem.

Ginekolog próbowała przekonywać:

? Kto wie, może pani którejś nocy?

? Nigdy! Ale naprawdę przenigdy!

? W takim razie ? podsumowała ginekolog ? nie potrafię tego wyjaśnić. To już końcówka trzeciego miesiąca.

Maria das Dores wyszła z gabinetu oszołomiona. Musiała zatrzymać się w restauracji i wypić kawę. Żeby spróbować zrozumieć.

Co się jej przytrafiło? Ogarnęło ją wielkie przygnębienie. Ale wyszła z restauracji spokojniejsza.

Na ulicy, wracając do domu, kupiła ubranko dla dziecka. Niebieskie, bo była przekonana, że to będzie chłopak. Jakie imię mu nada? Mogła go nazwać tylko Jezus.

W domu zastała męża, czytał gazetę w kapciach. Opowiedziała mu, co się dzieje. Mężczyzna przestraszył się:

? Czyli że jestem świętym Józefem?

? No ? brzmiała lakoniczna odpowiedź.

Oboje pogrążyli się w głębokiej medytacji.

Maria das Dores kazała służącej kupić witaminy przepisane przez ginekolog. Były dla dobra dziecka.

Boskiego dziecka. Ona została wybrana przez Boga, żeby sprowadzić na świat nowego Mesjasza.

Kupiła niebieską kołyskę. Zaczęła dziergać na drutach sweterki i robić miękkie pieluszki.

Tymczasem brzuch rósł. Płód był dynamiczny: mocno ją kopał. Czasem wzywała świętego Józefa, żeby położył jej rękę na brzuchu i poczuł, jak silnie żyje dziecko.

Święty Józef stał wtedy z wilgotnymi od łez oczami. Był to Jezus pełen wigoru. Ona czuła się cała oświecona.

Maria das Dores opowiedziała niesamowitą historię najbliższej przyjaciółce. Koleżanka także się zdumiała:

? Mario das Dores, ale ty masz uprzywilejowane przeznaczenie!

? Uprzywilejowane, tak ? westchnęła Maria das Dores. ? Ale co mogę zrobić, żeby mój syn nie podążał drogą krzyżową?

? Módl się ? poradziła przyjaciółka ? dużo się módl.

I Maria das Dores zaczęła wierzyć w cuda. Któregoś razu wydało jej się, że u swojego boku widzi Matkę Boską, która uśmiecha się do niej. Innym razem sama dokonała cudu: mąż miał otwartą ranę na nodze, Maria das Dores pocałowała ranę. Następnego dnia nie było nawet śladu.

Było zimno, był lipiec. W październiku dziecko miało się urodzić.

Gdzie jednak znaleźć stajenkę? No chyba żeby pojechała na fazendę w interiorze Minas Gerais. W tej sytuacji postanowiła pojechać na fazendę ciotki Mininhi.

Martwiło ją, że dziecko nie urodzi się dwudziestego piątego grudnia.

Chodziła do kościoła codziennie i nawet z brzuchem klęczała całymi godzinami. Na matkę chrzestną wybrała Matkę Boską. A na ojca chrzestnego Chrystusa.

I tak to mijał czas. Maria das Dores bardzo przytyła i miała cudaczne pragnienia. Na przykład zapragnęła zjeść mrożone winogrona. Święty Józef pojechał z nią na fazendę. I tam zajmował się swoją pracą cieśli.

Pewnego dnia Maria das Dores za bardzo się objadła ? bardzo wymiotowała i płakała. I pomyślała: zaczęła się droga krzyżowa mojego świętego synka.

Wydawało jej się jednak, że jeśli nada dziecku imię Jezus, on jako człowiek zostanie ukrzyżowany. Lepiej dać mu na imię Emanuel. Imię proste. Dobre imię.

Oczekiwała Emanuela, siedząc pod drzewem jabuticaba. I myślała:

Jak przyjdzie pora, nie będę krzyczeć, powiem tylko: ach, Jezu!

I jadła owoce jabuticaby. Napychała się matka Jezusa.

Ciotka ? wprowadzona w sprawę ? przygotowywała pokój z niebieskimi zasłonkami. Była tam stajenka, ze swoim dobrym zapachem gnoju i ze swoimi krowami.

Nocą Maria das Dores spoglądała w rozgwieżdżone niebo w poszukiwaniu gwiazdy wskazującej drogę. Kim będą trzej królowie? którzy przyniosą mu kadzidło i mirrę.

Odbywała długie spacery, lekarka bowiem zaleciła jej dużo chodzić. Święty Józef zapuścił siwawą brodę i długie włosy spływały mu na ramiona.

Trudno było czekać. Czas nie upływał. Ciotka robiła im na śniadanie rozpływające się w ustach smakołyki. I zimno sprawiało, że ich ręce były czerwone i twarde.

Nocą rozpalali w kominku i grzali się przy nim. Święty Józef przygotowywał dla siebie kij pasterski. A ponieważ nie zmieniał ubrań, śmierdział dusząco. Jego tunika była ze zgrzebnego lnu. Popijał wino przy kominku. Maria das Dores z różańcem w ręku piła gęste białe mleko.

Wcześnie rano szła doglądać krowy w oborze. Krowy ryczały. Maria das Dores uśmiechała się do nich. Wszyscy skromni: krowy i kobieta. Maria das Dores na krawędzi łez. Poprawiała słomę na klepisku, przygotowywała miejsce do położenia się, kiedy nadejdzie pora. Chwila iluminacji.

Święty Józef ze swoim kijem pasterskim szedł medytować w górach. Ciotka przygotowywała pieczony schab i wszyscy łapczywie zajadali. A dziecko wcale się nie rodziło.

Aż którejś nocy, o trzeciej nad ranem, Maria das Dores poczuła pierwszy skurcz. Zapaliła światło, obudziła świętego Józefa, obudziła ciotkę. Ubrali się. I z pochodnią oświetlającą im drogę skierowali się pośród drzew do stajni. Gęsta gwiazda mieniła się na czarnym niebie.

Krowy, obudzone, stały niespokojne, zaczęły ryczeć.

Po chwili znowu ból. Maria das Dores ugryzła własną rękę, żeby nie krzyknąć. I nie świtało.

Święty Józef trząsł się z zimna. Maria das Dores leżała na słomie, pod kocem, czekała.

Wtedy pojawił się ból zbyt mocny. Ach, Jezu, jęknęła Maria das Dores. Ach, Jezu, zdały się ryczeć krowy.

Gwiazdy na niebie.

Wtedy się zdarzyło.

Urodził się Emanuel.

Stajnia wydała się cała rozświetlona.

Był to silny i piękny chłopak, który głośno rozdarł się w przedświcie.

Święty Józef przeciął pępowinę. I matka się uśmiechnęła. Ciotka płakała.

Nie wiadomo, czy to dziecko musiało przejść drogę krzyżową. Wszyscy przechodzą.

Clarice Lispector „Opowiadania wszystkie”
Tłumaczenie: Wojciech Charchalis
Wydawnictwo: W.A.B.
Liczba stron: 592

Opis: Clarice Lispector była cenioną powieściopisarką, według wielu mistrzostwo osiągnęła jednak jako autorka opowiadań. Koncentruje się w nich na szczególnych momentach codzienności, opisuje bohaterów uwikłanych w więzy rodzinne, a jednak samotnych. Bohaterkami jej prozy często są kobiety ? zmysłowe, inteligentne, zafascynowane mężczyznami o dużym potencjale intelektualnym, ale także wyobcowane, na granicy załamania nerwowego, duszące się w mieszczańskiej codzienności, próbujące pogodzić rolę gospodyni domowej z potrzebą zachowania indywidualności. Ważną funkcję w ich życiu pełnią makijaż i ubrania, traktowane jako maska i kostium, rynsztunek kobiecości, ale także ucieczka od siebie, możliwość stania się kimś innym. Autorka w wyjątkowy sposób opisuje także seksualność starszych kobiet. Proza Lispector jest pełna uczuć i wrażeń ? a przez to uniwersalna, skutecznie opiera się upływowi czasu.

Tagi: , , , , , , , ,

Kategoria: opowiadania