banner ad

Staramy się, aby nasze thrillery opierały się na mocnych, wiarygodnych podstawach – wywiad z Douglasem Prestonem i Lincolnem Childem

26 kwietnia 2022

Z Douglasem Prestonem i Lincolnem Childem, autorami najnowszego thrillera naukowego „Stare kości” (wyd. Agora) z archeolożką Norą Kelly w roli głównej, rozmawiamy o tajnikach ich udanej, wieloletniej współpracy, znaczeniu aspektów naukowych w literaturze gatunkowej i sztuce skutecznego zaskakiwania czytelnika.

Maciej Bachorski: Od premiery waszej pierwszej wspólnej powieści zatytułowanej „Relikt” minęło już ponad ćwierć wieku. Czy możecie powiedzieć naszym czytelnikom, jak się poznaliście?

Douglas Preston: Po raz pierwszy spotkaliśmy się, gdy Lincoln był redaktorem książek w Nowym Jorku. Uwielbiał muzeum historii naturalnej i postanowił znaleźć kogoś znającego się na rzeczy, kto mógłby napisać historię tego miejsca. Wytropił mnie, gdy pracowałem w muzeum, a po tym, jak ostatecznie zredagował również moją książkę, zatytułowaną „Dinosaurs in the Attic” (z ang. „Dinozaury na poddaszu”), postanowiliśmy wspólnie pracować nad thrillerem, którego akcja rozgrywa się w podobnym, ale fikcyjnym muzeum. I tą książką był „Relikt”… chociaż napisanie jej i znalezienie wydawcy zajęło prawie dekadę!

W czym tkwi sekret waszej wieloletniej współpracy wypełnionej licznymi bestsellerami? Czy pracujecie według jakiegoś konkretnego schematu?

Douglas: Częściowo to oczywiście szczęście – na całym świecie jest wielu dobrych pisarzy, którzy nie zdobywają zainteresowania ani sukcesu, na jakie zasługują. W naszym przypadku po prostu ciężko pracujemy, aby nasze książki były jak najbardziej świeże i ekscytujące. Pracując nad nowym projektem, zawsze zadajemy sobie pytanie: „Czy sam chciałbym przeczytać tę historię?”.

Lincoln Child: Zwykle zaczynamy nowe książki od „zalążka pomysłu”, na który wpadł jeden z nas, następnie spontanicznie wymieniamy się pomysłami. Po opracowaniu podstawowej struktury fabuły (staramy się nie wybiegać zbyt daleko, aby zapewnić elastyczność w późniejszych aktach, ale mamy pojęcie, dokąd zmierzamy) przechodzimy do trudniejszej pracy polegającej na nakreśleniu poszczególnych rozdziałów, a potem rozdzielamy je między siebie.

A czy kiedykolwiek się kłócicie?

Lincoln: Na początku trochę się kłóciliśmy, kiedy nie wiedzieliśmy, czy rzeczywiście odniesiemy sukces jako autorzy i byliśmy na tyle młodzi, by marzyć o innych karierach (na przykład poetów zdobywających Nagrodę Nobla… żartuję). Ale po tylu napisanych razem książkach i po tylu wspólnych doświadczeniach jesteśmy teraz prawie jak starzy małżonkowie, którzy dogadują się, bo dobrze się znają i wiedzą już, co działa najlepiej.

„Stare kości” rozpoczynają nową serię powieści z Norą Kelly i Corrie Swanson, ale to nie pierwszy raz, kiedy czytelnicy natknęli się na tę pierwszą postać. Co sprawiło, że zdecydowaliście się uczynić ją jedną z głównych bohaterek nowego cyklu?

Douglas: Nora Kelly po raz pierwszy pojawiła się w naszej wczesnej powieści „Nadciągająca burza”, w której poprowadziła ekspedycję w głąb dziczy w poszukiwaniu legendarnego zaginionego miasta. W późniejszych książkach, w których występuje nasz detektyw FBI Pendergast, również pojawiała się kilkakrotnie. Ostatecznie, gdy szukaliśmy pomysłów, na których moglibyśmy oprzeć nową serię książek, Nora Kelly i jej nietypowa partnerka śledcza, Corrie Swanson, wydawały się dobrze do tego pasować. Obie są silnymi kobietami o ciekawych zawodach, które dobrze pasują do gatunku thrillera. Zwłaszcza Nora była taką postacią, znaliśmy ją wystarczająco dobrze, by zbudować na niej nową serię.

Fabuła „Starych kości” nawiązuje do wyprawy Donnera, jednego z najbardziej dramatycznych wydarzeń w historii pionierskich czasów Ameryki. Czy uważacie, że poprzez poruszanie podobnych tematów książki oprócz roli rozrywkowej mogą również pełnić edukacyjną?

Tak, zdecydowanie. W rzeczywistości, gdy tylko jest to możliwe, staramy się, aby nasze thrillery zarówno uczyły, jak i bawiły, dlatego często umieszczamy czytelnika w nieco wyspecjalizowanym (ale mamy nadzieję, że intrygującym) środowisku. „Stare kości” to dobry przykład – oboje jesteśmy zafascynowani archeologią i staramy się przedstawić tę naukę naszym czytelnikom w interesujący sposób, który jednocześnie posuwa historię do przodu.

Wasze powieści często znajdują się na pograniczu nauki i mrocznych thrillerów. Jak udaje wam się połączyć oba elementy i skąd czerpiecie pomysły na kolejne książki?

Douglas: Kiedy nasza pierwsza powieść „Relikt” się ukazała, wydawało się, że jest to prawie nowy podgatunek. Nasi wydawcy nie byli pewni, z jakimi innymi książkami to porównać, i określano ją mianem „technothrillera”. Dorastając, oboje czytaliśmy wiele opowiadań science fiction, fantasy i horrorów i one miały duży wpływ na treść „Reliktu”. Spodobało nam się łączenie niektórych przerażających aspektów opowieści z technicznymi ciekawostkami nauki – ale staraliśmy się, żeby nasze książki nie zbłądziły na nadprzyrodzone terytorium; ważne jest, aby czytelnicy mogli myśleć, że za każdą historią kryje się racjonalne wyjaśnienie.

Nie zdradzając fabularnych szczegółów, intryguje mnie kwestia zwrotów akcji, na które jako czytelnik mogę się natknąć w „Starych kościach” – zwłaszcza tych związanych z bohaterami. W jaki sposób można z powodzeniem maskować tego typu rewelacje, by czytelnik mógł jedynie zgadywać, jaki będzie ostateczny wynik?

Lincoln: Nauczyliśmy się, że nie da się oszukać wszystkich czytelników. Ktoś zawsze odgadnie, kto jest prawdziwym złoczyńcą w danej historii, bez względu na to, jak staramy się to ukryć lub wprowadzać w błąd. Możemy jednak dorzucić tego rodzaju zwroty akcji i niespodzianki w trzecim akcie, ponieważ czytelnikowi znacznie trudniej jest je przewidzieć. Jeśli na przykład wiemy, w jakim kierunku ostatecznie zmierza książka, możemy ją tak skonstruować, aby kierunek ten pozostawał początkowo ukryty lub pozornie nieistotny. Ponadto, ze względu na sposób, w jaki pracujemy razem, nieustannie przerzucając się w miarę postępów nowymi pomysłami, na niektóre z tych zwrotów akcji wpadamy podczas pisania książki.

Poza dynamiczną akcją wasze powieści to także zdrowa dawka naukowego żargonu i specjalistycznych procedur – czy moglibyście nam powiedzieć, jak bliskie są „prawdy” i jaką rolę w waszej twórczości odgrywa kwestia researchu?

Douglas: Trudno odpowiedzieć na pierwszą część pytania, nie zdradzając zbyt wiele. Ale możemy powiedzieć, że staramy się, aby wszystkie nasze thrillery opierały się na mocnych, wiarygodnych i zazwyczaj dobrze rozumianych podstawach, tak że kiedy w miarę rozwoju historii zaczniemy powoli wkradać się do nowych dziedzin, zabierzemy naszych czytelników i ich zawieszenie niewiary razem z nami.

Lincoln: Badania z kolei odgrywają dużą rolę w naszym pisaniu, ponieważ – oprócz wprowadzania czytelników w nowe obszary nauki, o czym mówił Douglas – sami naprawdę lubimy uczyć się nowych rzeczy.

Biorąc pod uwagę waszą wieloletnią specjalizacje w gatunku technothrillera, muszę zapytać: czy prywatnie wierzycie, że są rzeczy, których po prostu nie da się wytłumaczyć przy pomocy nauki, czy jest to tylko kwestia niedoskonałości narzędzi pomiarowych i metod naukowych, które rozwinęły się do tej pory?

Lincoln: Z nas dwojga Doug wie znacznie więcej o nauce i matematyce, zwłaszcza jeśli chodzi o bardziej nowatorskie tematy. Jednak oboje czujemy, że wszechświat jest czymś tak rozległym i złożonym, że im więcej się o nim dowiadujemy, tym bardziej oczywiste staje się, jak mało tak naprawdę wiemy. Obecnie jest wiele, wiele rzeczy, których nauka nie może wyjaśnić. Mamy nadzieję, że w przyszłości poznamy sporo odpowiedzi, tak jak to miało miejsce do tej pory. Ale czy jako gatunek możemy pojąć fundamentalną tajemnicę – a nawet czy powinniśmy ją pojąć – nie wiemy. Myślimy, że jest w nas jakaś część, nazwijmy to, romantyczna lub religijna, która wolałaby, aby niektóre pytania pozostały bez odpowiedzi.

Wiemy już, że Nora Kelly powraca w następnych powieściach i – muszę być szczery – chętnie dowiedziałbym się, co jeszcze ją spotka. Czy możemy spodziewać się ich publikacji także w Polsce?

Lincoln: Oboje mamy nadzieję, że taka możliwość nadejdzie bardzo, bardzo szybko! Właśnie opublikowaliśmy w Ameryce trzecią książkę z przygodami Nory Kelly i bardzo niecierpliwie czekamy, aż pojawił się również w Polsce.

Dziękuję bardzo za wasz czas!

Lincoln i Douglas: A my chcemy podziękować tobie i wszystkim naszym polskim przyjaciołom i czytelnikom za entuzjazm i wsparcie. To dla nas wiele znaczy i mamy wielką nadzieję, że przyjedziemy do Polski podczas trasy promocyjnej, abyśmy mogli się osobiście przywitać i podziękować. Najlepsze życzenia zdrowia, szczęścia i dobrego samopoczucia dla was.

Rozmawiał: Maciej Bachorski
fot. mat. prasowe


Tematy: , , , , , , , , , , ,

Kategoria: wywiady