banner ad

Katarzyna Czarna, Maciej Sieńczyk i Jacek Świdziński – nominowani do 17. Nagrody Literackiej Warszawy w kategorii „komiks i powieść graficzna” odpowiadają na 3 pytania

7 czerwca 2024

W oczekiwaniu na ogłoszenie zwycięzców tegorocznej edycji Nagrody Literackiej Warszawy, które nastąpi 15 czerwca, przybliżamy książki, które mogą zdobyć stołeczny laur. Nominowanym do nagrody zadaliśmy te same pytania. Czas przedstawić odpowiedzi udzielone nam przez autorów i autorkę z nominacjami w kategorii „komiks i powieść graficzna”: Katarzynę „Falauke” Czarną, Macieja Sieńczyka i Jacka Świdzińskiego.

Na pytania odpowiada Katarzyna „Falauke” Czarna, autorka komiksu „Czy wszystko smakuje?” (wyd. Kultura Gniewu):

Dlaczego powstał ten komiks i dlaczego akurat ten temat?

„Czy wszystko smakuje?” to mój pełnometrażowy debiut, który powstał w efekcie udziału w programie rezydencji komiksowych dwóch Miast Literatury UNESCO – Krakowa i Angoulême. Dotychczas skupiałam się na tworzeniu wyłącznie krótkich form komiksowych publikowanych w zinach i antologiach, dlatego pracując nad pierwszym dłuższym komiksem, wybrałam bezpiecznie temat, który znam z pierwszej ręki. Ponad 10 lat temu, na początku mojej aktywności zawodowej, pracowałam w gastronomii. Przerobiłam wtedy pełną drabinę kariery kelnera – zaczynając od sieciówkowych fast foodów, poprzez bary, restauracje i kończąc na obsłudze cateringowej różnych eventów. Zdecydowałam się zilustrować anegdoty z tamtego okresu, bo praca w gastronomii i innych formach bezpośredniej obsługi klienta to kolektywne doświadczenie, na bazie którego powstaje obecnie dużo popkulturowych tworów (m.in.”Menu”, „W trójkącie” oraz głośny serial stacji FX „The Bear”). Zależało mi również na publicznym obnażeniu podejrzanych praktyk właścicieli biznesów i patologii realiów pracy „na śmieciówkach”. Oczywiście poza tą przygnębiającą stroną polskiej gastronomii w komiksie znalazło się też dużo ciepła i pozytywnych wspomnień.

Jak przebiegał proces pracy nad komiksem? Co było najciekawszym aspektem? A co stanowiło największe wyzwanie?

Komiks powstawał dokładnie przez rok, chociaż sam pomysł na niego kiełkował w mojej głowie przez pięć lat. Jest to powieść w stu procentach autobiograficzna, więc cała fabuła była już gotowa – wystarczyło przenieść ją na papier. W procesie twórczym najbardziej interesuje mnie opowiadanie historii, bo to jedna z najbardziej pierwotnych form ekspresji człowieka, ale jednocześnie czuję się pewniej w komunikacji niewerbalnej, dlatego powieść graficzna została moim ulubionym medium. Język komiksu pozwolił mi dodatkowo na zabawę klimatem opowieści – niedbałe, nerwowe cieniowanie kadrów może sugerować tempo i atmosferę pracy w gastronomii, a podzielenie narracji na krótkie scenki – szybkość, z jaką zmieniamy miejsca pracy. Największym wyzwaniem było zachowanie równowagi w doborze anegdot, tak, by nie przedstawiały jednoznacznie pozytywnego czy negatywnego obrazu branży gastronomicznej. Łatwo jest zatracić się w rozpamiętywaniu złych momentów i doznanej krzywdy, ale wykrzywia to obraz rzeczywistości w sposób niesprawiedliwy w stosunku do ludzi, z którymi przeżyło się w końcu wiele beztroskich dni.

Gdyby miała pani możliwość pracować nad nominowanym komiksem jeszcze raz, czy coś by w nim pani zmieniła?

Pod koniec pracy nad komiksem zaczęłam zadawać sobie to samo pytanie i długo zastanawiałam się nad tym, czy nie zmienić jego oprawy wizualnej poprzez dodanie kolorów. „Czy wszystko smakuje?” ukazało się finalnie wyłącznie w skali szarości. Zwyciężył argument niższych kosztów druku, a co za tym idzie – niższej ceny okładkowej, bo bardzo zależało mi na tym, żeby cena komiksu była przystępna dla młodych osób stawiających pierwsze kroki na rynku pracy. Dlatego odpowiedź brzmi: nie, niczego nie chciałabym zmienić. Opowiedziałam to, co chciałam opowiedzieć w formie, jaka najbardziej pasowała do mojej opowieści, za co chciałabym podziękować wydawnictwu Kultura Gniewu, które wykazało się niewypowiedzianym wsparciem i zaufaniem.

Na pytania odpowiada Maciej Sieńczyk, autor komiksu „Spotkanie po latach” (Wydawnictwo Literackie):

Dlaczego powstał ten komiks i dlaczego akurat ten temat?

Komiks powstał jak zwykle z takiej chęci, żeby stworzyć unikalne i znaczące dzieło. Miała to być w zamierzeniu historia przygodowa, dygresyjna, naszpikowana różnymi prześmiesznymi opowieściami, wspomnieniami itd., ale ku mojemu zdziwieniu wyszedł z tego sen poniekąd wariata. I teraz nie wiem, czy ja byłem w takim stanie ducha, czy z innego powodu. W każdym razie jest to komiks autentyczny i oddaje moją naturę, w związku z tym jest szczery, a jak coś jest szczere, to jest dobre.

Temat podróży jest mi bliski, przy czym zawsze jest to podróż w miejscu, podróż człowieka, który albo wspomina, albo zmyśla, albo mu się coś śni. Jest to taka podróż w wyobraźni.

Jak przebiegał proces pracy nad komiksem? Co było najciekawszym aspektem? A co stanowiło największe wyzwanie?

Najpierw napisałem scenariusz, a następnie krok po kroku to zilustrowałem. Scenariusz jest najważniejszy, a to, co jest warstwą graficzną, to taki naddatek. Nie chciałbym, żeby to brzmiało deprecjonująco dla warstwy graficznej, bo zawarłem w tym komiksie swoje pasje i fascynacje, bezkresne pejzaże, betonowe płyty leżące odłogiem gdzieś w szczerym polu itd. Jest to taka swoista całość.

Najciekawszym aspektem było to, co z tego wyniknie. Wyszła z tego jakaś mieszanina, plątanina, czasem nużąca, czasem męcząca – a w każdym razie skoncentrowana niesłychanie – takich fantazji, wierszy. Zawsze chciałem, żeby to było na każdym szczeblu, w każdym momencie interesujące. Może niesłusznie, może powinienem dać czytelnikowi trochę odpocząć, ale nie, ja wałkowałem w kółko te swoje obsesje.

Chciałem, żeby to było coś w rodzaju powieści. Nie chciałem, żeby ten komiks był tylko zlepkiem historyjek, dlatego osią fabularną jest podróż i wątek kryminalny, ale też paramiłosny, bo między bohaterami tej historii tli się niedopowiedziana tęsknota za szczęściem, bliskością, tymi wszystkimi rzeczami.

Gdyby miał pan możliwość pracować nad nominowanym komiksem jeszcze raz, czy coś by w nim pan zmienił?

Trudno powiedzieć. Pewnie coś bym zmienił, ale co, to nie mam pojęcia. Przede wszystkim jest taki okres w życiu, kiedy człowiek ma siły twórcze najbardziej rozwinięte, i myślę, że lepiej już nic nie zmieniać, bo może już ten talent powoli ulatuje, a może nie. Trudno powiedzieć. Wolałbym raczej zrobić inny album. Mam już nawet pomysł na album o pewnym człowieku, który żyje w ogrodzie i poświęcił się hodowli ulubionych kwiatów. Nie wiem, czy to jest temat nośny i interesujący dla szerokich rzesz, ale kto wie.

Na pytania odpowiada Jacek Świdziński, autor komiksu „Festiwal” (wyd. Kultura Gniewu):

Dlaczego powstał ten komiks i dlaczego akurat ten temat?

Dobrze, że pan o to pyta, bo wydaje mi się, że w różnych rozmowach mówiłem różne rzeczy o jego genezie. Zbierając to wszystko i uogólniając, mogę najbanalniej w świecie odpowiedzieć, że było to po prostu zafascynowanie festiwalem z 1955 roku. Tym, co i jak o nim pisano, wszystkimi kątami, pod którymi można na niego patrzeć oraz rolą, którą musiał odegrać w życiach jego uczestników i świadków.

Jak przebiegał proces pracy nad komiksem? Co było najciekawszym aspektem? A co stanowiło największe wyzwanie?

Zaokrąglając przebieg pracy: półtora roku grzebania w źródłach, pół roku wymyślania i pisania scenariusza, rok rysowania.

Najciekawszym aspektem było zbieranie materiału. A potem wymyślanie najróżniejszych skojarzeń i wypełnień między tym, co zebrałem.

Największym wyzwaniem i tym, czego najbardziej się obawiałem na każdym etapie powstawania komiksu, była zmiana konwencji, w jakiej do tej pory pisałem i rysowałem. I ręczne literkowanie, ale to zawsze.

Gdyby miał pan możliwość pracować nad nominowanym komiksem jeszcze raz, czy coś by w nim pan zmienił?

Jestem prawie zadowolony z tego komiksu. Może jeszcze bardziej odsunąłbym rysunki od złączenia kartek przy jednoczesnym zachowaniu jedenastomilimetrowych marginesów, co wiązałoby się z lekką zmianą formatu (komiks byłby szerszy o ok. 7 milimetrów).

Zebrał i opracował: Artur Maszota
fot. Bartosz Mikulski, projekt dekoracji: Piotr Matosek
Materiał powstał we współpracy z Urzędem m.st. Warszawy.

Tematy: , , , , , , , , , ,

Kategoria: wywiady