banner ad

Droga do kobiecej wolności w Irlandii lat 90. – wywiad z Alanem Murrinem, autorem powieści „Coast Road”

10 września 2025

O legalizacji rozwodów w latach 90. w Irlandii, walce o niezależność i możliwość samostanowienia kobiet, zniekształconym obrazie męskości, społeczno-kulturowych uwikłaniach relacji damsko-męskich i wreszcie samej definicji miłości opowiada nam Alan Murrin, autor powieści „Coast Road”, która ukazała się w Polsce nakładem wydawnictwa Bo.wiem w tłumaczeniu Mikołaja Denderskiego.

Adrianna Chorąży: Co zainspirowało cię do zainteresowania się kwestią legalizacji rozwodów w Irlandii w latach 90., co jest głównym tematem powieści „Coast Road”? Z perspektywy obywatela Polski, w której rozwody zostały dopuszczone prawnie już w 1946 roku, sytuacja w twoim kraju wydaje się czymś abstrakcyjnym.

Alan Murrin: Zaciekawiłem się problemem rozwodów, pracując nad tą książką. Na początku interesował mnie on tylko jako zabieg narracyjny – dodawało to napięcia, że ci ludzie nie mogli po prostu odejść od swoich małżonków. Pisząc i zbierając materiały do książki, zauważyłem jednak, że było w tym coś znacznie ciekawszego. Księża wówczas pełnili funkcję doradców małżeńskich – a przecież co ksiądz może wiedzieć o małżeństwie? W teokracji, takiej jak Irlandia, Kościół katolicki chciał utrzymać status quo, czyli zachować tradycyjny wzorzec jednostki rodzinnej. Ówczesny rząd uważał, że legalizacja rozwodów spowoduje masowe składanie wniosków przez mężczyzn, chcących rozwieść się ze swoimi żonami, podczas gdy w rzeczywistości większość wniosków pochodziła od kobiet, które chciały odejść od mężów. Rozwód to również wybór, który kobiety powinny mieć, ale dla każdej z nich oznacza on coś innego. Niektóre pary po prostu nie mogły sobie na niego pozwolić finansowo. Znaczna część Irlandii jest bardzo słabo zaludniona – problem ten dotyczy zwłaszcza społeczności wiejskich. Gdzie taka kobieta miałaby mieszkać i pracować, gdyby chciała odejść od męża?

Poruszasz ten temat między innymi na przykładzie Colette. Przedstawiasz ją jako niezależną kobietę, która jednak po rozstaniu z wpływowym mężem traci wsparcie finansowe i możliwość kontaktu z dziećmi. Wydaje się wyjątkowo wyzwolona – uznana poetka, wykształcona i silna kobieta. Mimo to społeczne napiętnowanie i obowiązujące przepisy prawne nie pozwalają jej w pełni cieszyć się odzyskaną wolnością. Czy ta wolność staje się więc iluzją, skoro tak wiele jej odbiera?

Czy Colette jest wyzwolona, czy raczej naiwna i niedoświadczona? Ludzie wokół niej wierzą, że ma ona ogromną władzę seksualną dzięki swojej charyzmie i urodzie – ale w rzeczywistości posiada bardzo niewielkie doświadczenie seksualne. Colette wykorzystuje romans jako pretekst do odejścia od męża i wierzy, że ułatwi jej to sprawę.

Colette tylko dlatego mogła rozwijać karierę poetki, że jej mąż był bogaty i ona sama nie potrzebowała pieniędzy. Jakakolwiek wolność, którą Colette posiada, jest ograniczona przez systemy władzy istniejące w tamtym czasie – jej mąż mógł zachowywać się wobec niej w dowolny sposób, nawet okrutnie, a społeczeństwo wspierało i akceptowało jego działania.

No właśnie, mężczyźni pojawiający się w „Coast Road” również są głęboko osadzeni w tym systemie społeczno-kulturowym. Mąż Colette zdaje się ją bardzo kochać, a mimo to wykorzystuje swoją władzę, by czegoś ją pozbawić. Dolores, której imię wybrałeś chyba nieprzypadkowo, cierpi z powodu licznych zdrad Donalda, ale może jeszcze bardziej z powodu jego brutalności i nienawiści. Dlaczego mężczyźni w twojej książce ucieleśniają albo patriarchalną przemoc, albo – kiedy się jej wyrzekają – słabość i zagubienie? Czy był to celowy sposób na pokazanie braku alternatywnych wzorców męskości?

Akurat imię Dolores było szczęśliwym zbiegiem okoliczności – nie myślałem o jego znaczeniu podczas pisania. Faktycznie, to książka, w której mężczyźni traktują kobiety okrutnie. Jak powiedziałaś, są oni osadzeni w systemie społeczno-kulturowym i wykorzystują całą władzę i kontrolę, jaką ten system im daje. Myślę, że po prostu opisywałem atmosferę tamtych czasów – to była i nadal jest kultura patriarchalna, w której przemoc to coś powszechnego i nigdy nie musiała być głęboko ukrywana, a często była skierowana przeciwko kobietom. Ojciec Brian ma nieco łagodniejszą duszę, ale nawet on działa w systemie, który ogranicza prawa kobiet. Chciałem pokazać, jak wszystko działało na korzyść mężczyzn i że naprawdę nie było rzeczy, na które nie mogliby oni sobie pozwolić, o ile przynajmniej udawali, że przestrzegają zasad.

Trudno znaleźć miłość w tak brutalnym świecie. Czy dlatego Colette „ekstrawagancko” – jak piszesz – kocha tylko swoje dzieci?

Colette kocha swoje dzieci całym sercem i bardzo otwarcie tę miłość okazuje. Być może miłość na taką skalę jest możliwa i trwała tylko wobec kogoś, z kim łączy nas biologiczna więź. Miłość romantyczna istnieje w hollywoodzkich filmach i bajkach i nie jest podstawą udanego, trwałego związku, podobnie jak pożądanie seksualne – to pragmatyzm jest prawdopodobnie najważniejszą cechą, jeśli związek ma przetrwać „aż do śmierci”.

Alan Murrin (fot. Lena Obst)

Czy bałeś się pisać z kobiecej perspektywy?

Napisałem książkę z wielu perspektyw – zarówno męskich, jak i kobiecych. Obawiałem się, że są obszary lub aspekty życia kobiety, do których nie będę w stanie dotrzeć albo których nie uda mi się autentycznie opisać.

Pomimo tego wielokrotnie poruszasz temat kobiecej niezależności – jeśli chodzi o finanse, możliwości pracy, aborcję czy też samostanowienie o swoim ciele i losie. Czy uważasz, że w dzisiejszym świecie pozycja kobiet może być zagrożona?

Każdy jest cały czas zagrożony i niczego nigdy nie można brać za pewnik – jeśli jesteś kobietą lub należysz do mniejszości, to zagrożenie wzrasta. Niestety, zawsze tak było.

A jak to wygląda we współczesnej Irlandii? Czy Kościół katolicki nadal ma silny wpływ na sytuację społeczno-polityczną?

Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Nie mieszkam w Irlandii od dwudziestu lat. Ale dom, w którym dorastałem, znajduje się naprzeciwko katolickiego kościoła – z pobieżnych obserwacji podczas wizyt w domu widzę, że coraz mniej ludzi uczęszcza na msze. Poza tym legalizacja rozwodów i małżeństw homoseksualnych w ostatniej dekadzie sugeruje, że wpływ Kościoła się zmniejszył.

Pytała: Adrianna Chorąży
fot. główna: Lena Obst


Tematy: , , , , , ,

Kategoria: wywiady