banner ad

Blizny, tatuaże i emocje – wywiad z Suzumi Suzuki, autorką powieści „Obdarowana”

6 maja 2026

Śmiertelnie chora matka i opiekująca się nią córka – pracownica tokijskiej dzielnicy rozrywki. W relacji bohaterek powieści „Obdarowana” (wyd. Bo.wiem) odbijają się prawdziwe doświadczenia autorki, dziś popularnej pisarki, eseistki i socjolożki, niegdyś aktorki filmów dla dorosłych. Głośno komentowana w Japonii, skromna w środkach, ale pulsująca od emocji książka Suzumi Suzuki doczekała się właśnie polskiego wydania.

Sebastian Rerak: W jak dużym stopniu fabuła „Obdarowanej” odzwierciedla przeżycia z twojego życia? Skąd potrzeba opowiedzenia tak osobistej historii?

Suzumi Suzuki: Na pewno dzielę z bohaterką osobiste doświadczenie opieki nad ciężko chorą matką, z którą łączyła mnie skomplikowana relacja. Wychowałam się w zupełnie odmiennych warunkach niż narratorka, moja ścieżka życiowa także wyglądała inaczej, lecz na tworzenie jej postaci – i sam pomysł, by opowiedzieć o jej życiu – ogromny wpływ miały moje przeżycia z czasów, gdy sama pracowałam w dzielnicy rozrywki i branży porno. W przeciwieństwie do mnie nie miała bezpiecznej i stabilnej rodziny, nie otrzymała solidnego wykształcenia. Posiada za to rozległe blizny po spowodowanym przez matkę oparzeniu i tatuaże, którymi je ukrywa. Pisałam „Obdarowaną”, zastanawiając się, co by było, gdybym wkroczyła do tego świata bez wsparcia bliskich oraz wykształcenia, czego mogłybyśmy wtedy – i ona, i ja – użyć, by się obronić.

Książka jest intrygującym portretem zależności rodzinnych. Czy tematy represyjnego wychowania dzieci oraz opieki nad starzejącymi się rodzicami są w Japonii objęte pewnym tabu?

Japonia ma tę charakterystyczną cechę, że duża populacja żyje tu na niewielkiej przestrzeni, przez co domy i mieszkania są stosunkowo małe – z tego względu dorastające dzieci nie mogą uciec przed ingerencją rodziców w ich codzienne życie. Co więcej, w Tokio czynsze są niezwykle wysokie, dlatego nawet po wejściu w dorosłość często dalej mieszkają z rodziną, nierzadko zdarza się też, że po rozwodzie wracają z powrotem do domu rodzinnego. Po części pewnie z tych względów szczególnie skomplikowane bywają relacje córek i matek. Nie powiedziałabym, że tematy te są objęte tabu – powieści i esejów na ten temat jest wręcz mnóstwo. Zarazem jednak odnoszę wrażenie, że ile by ich nie było, i tak nie sposób wyczerpująco opisać tych kwestii.

Czy w całej tej skomplikowanej relacji bohaterki z jej matką jest miejsce na miłość?

Bohaterka nie otrzymała od losu szczególnych talentów ani dobrego pochodzenia, lecz za sprawą blizn na swoim ciele potrafi o siebie zadbać i przetrwać – sądzę, że to co prawda wypaczony, lecz szczery dar, który dostała od matki, stąd tytuł „Obdarowana”. W tym sensie córka jest darzona miłością, a ona sama co prawda nieporadnie, lecz jednak akceptuje matkę na łożu śmierci, sądzę więc, że też czuła do niej coś, co z braku lepszego słowa możemy nazwać miłością.

Twoja bohaterka wyraźnie poszukuje stabilności i powtarzalności, rzeczy, które osadzają ją w rzeczywistości. To coś bardzo odmiennego od stylu życia promowanego od dawna na Zachodzie, który stawia na coraz to nowe doznania, a przywiązanie do czegokolwiek traktuje jak słabość. Czy podobnie jest w Japonii?

Odnoszę wrażenie, że stosunkowo wielu Japończyków lubi w życiu pewien poziom stabilizacji, rutyny. Przypadek bohaterki to jednak co innego: pracuje w dzielnicy nocnej rozrywki, co oznacza, że w jej świecie nie ma stabilności, liczy się tylko chwila obecna, fajerwerki. Tam nie istnieją wyraźne granice między końcem jednego dnia a początkiem drugiego, człowiek traci orientację, jaki jest dzień tygodnia. Dlatego narratorka skupia się na czynnościach w rodzaju przekręcania klucza przy powrocie do domu – próbuje odzyskać w ten sposób poczucie rzeczywistości i upływającego czasu.

Matka bohaterki „Obdarowanej” była osobą kreatywną, realizującą się w różnych twórczych formach. Jej córka pozbawiona jest zarówno możliwości tworzenia, jak i wynikającego z nich statusu artystki. Czy są one przywilejem, do którego dostęp jest ograniczony nie tylko talentem lub jego brakiem?

Pewną rolę odgrywa tu fakt, że matka i córka wychowywały się w odmiennych warunkach – bohaterka nie zdobyła wyższego wykształcenia, nie miała zbyt wielu okazji do kontaktu z literaturą czy poezją. Sądzę jednak, że kluczowa jest tutaj różnica pokoleniowa. Młodość matki przypadła na lata 70., w Japonii okres niezwykle aktywnego życia artystycznego, wiele młodych ludzi działało wtedy na przykład w trupach teatralnych. Natomiast narratorka, która dorastała po roku 2000, nie zaznała ówczesnej atmosfery akceptacji dla tego rodzaju kulturalnego, pełnego wolności stylu życia.

Czy twoim zdaniem ciało jest także tworzywem dla sztuki?

Nie, nie uważam, by było. Z moich doświadczeń w branży porno wyniosłam wrażenie, że kiedy próbuje się uczynić z ciała tworzywo dla sztuki, bez udziału naszej woli pojawiają się odmienne znaczenia i wartości, które stanowią ogromną przeszkodę.

Czy jako pisarka i badaczka doświadczyłaś jakichś form lekceważenia czy dyskryminacji ze względu na twoje związki z branżą erotyczną?

W zakresie samej pracy pisarskiej nie zetknęłam się z jawną dyskryminacją, za to przy okazji działalności promocyjnej czy publicznej – wywiadów na temat książki czy występów podczas różnych wydarzeń – zdarzało się, że przyjmowałam zaproszenie, po czym w ostatniej chwili odwoływano mój udział. Być może to element japońskiej specyfiki, ale media sponsorowane przez korporacje surowo podchodzą do osób wykraczających poza przyjętą normę, na przykład w telewizji unika się pokazywania tatuaży.

Poza tym prywatnie otrzymywałam też napastliwe wiadomości o zabarwieniu seksualnym między innymi w mediach społecznościowych, a gdy zostałam nominowana do nagrody (Nagrody im. Akutagawy – przyp. red.), wściekle protestowali działacze i grupy ruchu antypornograficznego, dostawałam żądania, by się wycofać.

Twoja bohaterka podlegała rygorystycznej kontroli własnej matki, aby potem – jako jej opiekunka – zyskać innego rodzaju kontrolę nad nią. Granica pomiędzy represją a opieką jest cienka?

To cenne spostrzeżenie. Co prawda narratorka „Obdarowanej” na powrót mierzy się z relacją z matką już po tym, jak do pewnego stopnia dorosła i osiągnęła niezależność, lecz nie brakuje obecnie dzieci, które bardzo wcześnie muszą brać na siebie ciężar opieki. Dźwigają ogromne brzemię, jednak nie mogą uciec z obawy, że bez ich pomocy wymagający opieki rodzic czy też rodzeństwo sobie nie poradzą. Moim zdaniem to także forma represji.

W jakim stopniu obraz dzielnicy rozrywki jest wierny rzeczywistości? Sama opowieść nie wymagała od ciebie żadnych przemilczeń lub podkolorowań?

Dla wielu dzielnica rozrywki to miejsce, gdzie można cieszyć się tym, czego nie doświadcza się w zwyczajnym życiu, dla innych jednak to ona jest scenerią codzienności, a niektórzy żyją wyłącznie tam, tracąc łączność ze światem zewnętrznym. Dzielnicę przedstawioną w „Obdarowanej” wzorowałam na tokijskim Kabukichō i starałam się odmalować jego obraz jak najwierniej – ale od tej strony, którą widzą żyjący tam ludzie. Dlatego celowo pominęłam to najefektowniejsze, neonowe oblicze.

„Obdarowana” jest książką oszczędną w środkach, bardzo skromną jeśli chodzi o na przykład dialogi. Operowanie nastrojem jest dla ciebie bardziej naturalne niż dosłownym opisem lub dialogiem właśnie?

Przy każdej powieści używam innego stylu i środków wyrazu. Jednym z celów, jakie postawiłam sobie w „Obdarowanej”, było stworzenie portretu Kabukichō, dlatego starałam się znaleźć język, który najlepiej oddawałby charakter tej dzielnicy – tam życiem rządzi nastrój, atmosfera, nie słowa czy rozmowy. Pomyślałam też, że skupienie na otoczeniu czy dźwiękach dobrze da wyraz samotności bohaterki.

„Obdarowana” jest także twoim debiutem powieściowym. Biorąc pod uwagę, że wciąż jest tłumaczona na inne języki i wznawiana, masz poczucie, że nie tylko pozostaje istotna, ale także rezonuje w różnych kulturach?

Oczywiście ważne jest dla mnie, by docierać do czytelników w kraju, po japońsku, lecz tłumaczenia na inne języki sprawiają mi szczególną radość. Często piszę o specyficznych zakątkach Tokio, o specyficznych profesjach, jednak wierzę, że fundamentalne tematy, takie jak samotność czy ból, są wspólne niezależnie od kraju. „Obdarowaną” napisałam w trakcie pandemii koronawirusa, dlatego długo nie miałam okazji do bezpośredniego kontaktu z tłumaczami i zagranicznymi odbiorcami. Ostatnio wzięłam za to udział w spotkaniu z tajwańskimi czytelnikami w Tajpej – fascynująco było usłyszeć komentarze i pytania od osób spoza Tokio, wiele mnie zaskoczyło.

Pytanie od tłumacza książki Dariusza Latosia: Styl, w jakim napisana jest „Obdarowana”, z charakterystycznym doborem słów i dużą liczbą typowych dla japońskiego wielokrotnie złożonych zdań, przywodzi mi na myśl pisarstwo Kenzaburō Ōe. Na co zwracasz szczególną uwagę podczas pisania? Kogo mogłabyś wskazać jako źródło swoich literackich inspiracji?

Porównania do Ōego jeszcze nie słyszałam, bardzo mi miło. W młodości zaczytywałam się w książkach Mieko Kanai, być może stąd tendencja do długich, wielokrotnie złożonych zdań. Spośród japońskich twórców ukształtowali mnie także Eimi Yamada, Osamu Hashimoto, Hisashi Inoue oraz zmarła przedwcześnie Izumi Suzuki, której podobnie jak mnie zdarzało się występować nago przed obiektywem. Lubię też literaturę zagraniczną, jako nastolatka uwielbiałam Franceskę Lię Block. Myślę, że pod względem doboru tematów wpłynęły na mnie też Flannery O’Connor i Françoise Sagan.

Pytał: Sebastian Rerak
Tłumaczenie: Dariusz Latoś

Tematy: , , , , , , ,

Kategoria: wywiady