banner ad

Specjalne czynności przechowawcze – recenzja książki „Wojna niepamięci” qntm

13 sierpnia 2026

Okładka powieści "Wojna niepamięci" przedstawiająca sarnę na horyzoncie w kole przypominającym celownikqntm „Wojna niepamięci”, tłum. Filip Sporczyk, wyd. Muza
Ocena: 7,5 / 10

Internet potrafi zrodzić fenomeny, których nikt by nie przewidział. „Wojna niepamięci” jest efektem jednego z nich. To powieść mająca swoje źródło w projekcie, który zaczynał jako zbiór creepypast, a dziś jest już dostrzeganą przez popkulturowe media sensacją.

Fundacja SCP to jeden z najbardziej fascynujących pomysłów dla fanów science fiction, do którego rozwoju przyczyniła się globalna sieć internautów. Projekt wyrósł poniekąd na gruncie serialu „Z Archiwum X”. Stanowi systematycznie powiększany zbiór krótkich historii z pogranicza fantastyki i horroru, które stylizowane są na raporty i dokumentację badawczą niezwykłych zjawisk. Teksty opisują przypadki anomalii i zjawisk nadprzyrodzonych oraz specjalne czynności przechowawcze, czyli procedury związane z ich zabezpieczeniem przez tajną międzynarodową organizację, jaką jest właśnie Fundacja SCP.

Projekt stopniowo zdobywa popularność, wykraczając poza proste internetowe teksty. Sukcesy święcą gry wideo inspirowane Fundacją SCP, jak chociażby „Control” fińskiego studia Remedy. Na 2027 rok zapowiedziano z kolei nową filmową antologię horrorów z serii „V/H/S”, która rozgrywać się będzie w uniwersum SCP. Pomimo rosnącej popularności jedno pozostaje niezmienne – swoją cegiełkę do projektu może dołożyć praktycznie każdy. Dzięki temu narodziła się „Wojna niepamięci”.

Brytyjski programista Sam Hughes, publikujący pod pseudonimem qntm, początkowo stworzył serię opowiadań opublikowanych na stronie Fundacji SCP. Zauważył jednak potencjał swojego pomysłu, dlatego później rozszerzył go w formie serii internetowej, a ostatecznie przeredagował na pełnoprawną powieść. I całe szczęście, chciałoby się powiedzieć, bo dzięki temu mamy okazję przeczytać tę historię po polsku.

Zdjęcie przedstawiające autora książki podczas MCM Comic Con w Londynie

Programista Sam Hughes znany pod pseudonimem qntm (fot. David Maynard/Wikimedia Commons)

„Wojna niepamięci” skupia się na członkach tajnej organizacji zajmującej się badaniem zjawisk paranormalnych, a konkretnie na pracownikach Wydziału Antymemetyki. Ich zadaniem jest walka z enigmatami: stworzeniami (jeśli w ogóle można je tak określić, bo w książce mowa raczej o „ideach”), które żywią się informacją, pozbawiając swoje ofiary wspomnień i doprowadzając je do obłędu. W centrum wydarzeń znajduje się Marie Quinn, dyrektorka wydziału, która wraz z kilkoma współpracownikami mierzy się z tymi kreaturami, jak i z wytworzoną przez nie deformacją własnej percepcji rzeczywistości.

Powieść została napisana w nietuzinkowy sposób. To właściwie niekończąca się spirala odkryć, których dokonują bohaterzy, przekonując się, że to, co obecnie wiedzą, wynika z faktu, że zapomnieli o tym, co wiedzieli wcześniej. Z jednej strony mamy więc szereg ekspozycji, nieustannie poszerzających nasz obraz wykreowanej rzeczywistości o elementy, które zarówno nam, jak i bohaterom nigdy nie przyszłyby do głowy. Z drugiej strony to, co na pierwszy rzut oka wygląda na nieustanne zaburzanie ciągu przyczynowo-skutkowego, w istocie jest jego stopniowym budowaniem.

Efekt jest piorunujący, bo zwyczajnie nie sposób przewidzieć, czego spodziewać się na kolejnej stronie. A im dalej w gąszcz sterujących ludzką pamięcią enigmatów, tym większa okazuje się skala całej afery, aż do punktu, w którym zagrożenie obejmuje już cały ludzki gatunek. Taka eskalacja wypada jednak naturalnie, bo Hughes nie rzuca czytelnikowi wielkich pomysłów prosto w twarz, lecz rozwija je krok po kroku, wyprowadzając coraz mocniejsze ciosy. Dzięki temu powieść sprawia słuszne wrażenie, jakby cały czas kryła w zanadrzu znacznie więcej.

Eksperymentalna forma rodzi jednak pytanie o czytelność i zrozumiałość założeń autora. I tu sprawa wygląda już nieco inaczej. Zazwyczaj nadążamy za ogólnym torem akcji, ale zdarzają się momenty, zwłaszcza bliżej finału, gdy narracja zaczyna przypominać strumień świadomości, a precyzyjne odtworzenie tego, kto ile zapomniał, na jakiej płaszczyźnie czasowej jego umysł obecnie funkcjonuje i jak wpłynęło to na ciąg innych wydarzeń, staje się zadaniem karkołomnym. Przypomina to trochę oglądanie filmu „Tenet” Christophera Nolana. Niby wiadomo, o co chodzi i dokąd zmierza historia, ale pełny obraz szczegółów istnieje właściwie chyba tylko w głowie autora, a odbiorcy pozostaje zaufać mu na słowo.

„Wojna niepamięci” to więc lektura miejscami frustrująca w swojej celowej nieprzejrzystości, ale też zdumiewająca pomysłowością. Sam Hughes zaprasza nas do labiryntu powykrzywianej ludzkiej percepcji – i warto się tam zapuścić choćby po to, by zrozumieć skalę potencjału nie tylko jego pomysłu, ale i całej Fundacji SCP.

Maciej Bachorski

Tematy: , ,

Kategoria: recenzje