Rodzina, przyroda, fantazja, czyli wątki (nie tylko) biograficzne w twórczości założyciela Studia Ghibli – recenzja książki „Miyazaki. Świat w animacji” Susan Napier

20 lutego 2026

Susan Napier „Miyazaki. Świat w animacji”, tłum. Joanna Gilewicz, wyd. Bo.wiem
Ocena: 7 / 10

„Mój sąsiad Totoro”, „Spirited Away. W krainie Bogów”, „Księżniczka Mononoke” – to tylko niektóre tytuły z bogatej filmografii Hayao Miyazakiego. Japoński twórca uznawany jest za najlepszego reżysera anime w historii, a współtworzone przez niego Studio Ghibli dało widzom na całym świecie wiele niezapomnianych historii. Susan Napier w książce „Miyazaki. Świat w animacji” pochyla się nad kolejnymi filmami reżysera i szuka w nich śladów jego biografii.

Książka została podzielona na siedemnaście rozdziałów (licząc prolog i zakończenie), a większość z nich jest przypisana konkretnemu filmowi, który zostaje rozłożony na czynniki pierwsze. Napier, profesorka retoryki i japonistyki na Tufts University, szuka powiązań między kolejnymi tytułami, a także bada zmiany, jakie zachodzą w filmach Miyazakiego na przestrzeni lat. Konkretne sceny zestawia z wyimkami z biografii reżysera, zastanawiając się, jak wydarzenia z dzieciństwa i ewoluujący na przestrzeni lat światopogląd artysty miały wpływ na jego twórczość w konkretnym momencie życia. To w sumie analiza 11 animacji (książka ukazała się na długo przed premierą „Chłopca i czapli”, ostatniej produkcji japońskiego mistrza) i jednej mangi (będącej pierwowzorem filmu „Nausicaä z Doliny Wiatru” i znacząco różniącej się od wersji ekranowej). Jednocześnie, niejako przy okazji, książka ukazuje fenomen Miyazakiego na tle zmieniającej się w czasie popkultury.

Zanim jednak Susan Napier zaczyna szukać w filmach wątków biograficznych, poświęca trzy rozdziały na opowieść o dzieciństwie Miyazakiego naznaczonym wojną, trudnej relacją z ojcem i chorobie matki, pierwszych próbach rysunkowych, fascynacji mangą i literaturą europejską, a wreszcie podjęciu pracy animatora. Ktoś powie: nuda, historia od zera do bohatera, o pogoni za marzeniami, jaką czytaliśmy już wielokrotnie. Jednak w przypadku twórcy „Podniebnej poczty Kiki” wszystkie zaprezentowane wątki będą systematycznie powracać w kolejnych rozdziałach, bo Napier udowadnia, że ich mniej lub bardziej dokładne odbicia znajdziemy niemal w każdym filmie Miyazakiego. Sposób portretowania dorosłych bohaterów, tworzenie silnych postaci kobiecych (na długo przed tym, zanim stało się to popularną praktyką) czy ekologiczne przesłanie obecne w filmach są efektem nieprzepracowanych emocji, które znajdują ujście w akcie tworzenia.

Hayao Miyazaki podczas pracy.

Mimo że filmografia Miyazakiego jest bardzo spójna, to książka pokazuje nie tylko podobieństwa między kolejnymi tytułami, ale też stopniową ewolucję tematów, które interesowały reżysera na przestrzeni lat. Autorka wyraźnie zaznacza kilka istotnych zwrotów, które wyznaczały nowe kierunki. Odnajduje znajome motywy twórczości reżysera już w „Lupinie Trzecim: Zamku Cagliostro”. To debiut Miyazakiego i jego najbardziej osobne dzieło. Film zrealizowany został na bazie cudzego pomysłu i był kinową wersją opowieści o bohaterze popularnego serialu, w którą Miyazaki wlał swoją wrażliwość. Napier czerpie z wielu źródeł – odwołuje się do własnych rozmów z Miyazakim i innych wywiadów, śledzi recepcję poszczególnych filmów w Japonii i poza jej granicami, a także sięga do popularnych opracowań (powołuje się również na teorie fanowskie). Wszystko to sprawia, że omówienia kolejnych produkcji są wyczerpujące i często prezentują nieoczywiste perspektywy, choć wychodzą z podobnego założenia (śledzenia biograficznych wątków).

Całość jest utrzymana w stylu popularnonaukowym i momentami czyta się jak rozbudowaną pracę magisterską. Język jest dość formalny, a autorka co chwilę powołuje się na źródła, odsyłając nas do przypisów. Interpretując filmy, dba o to, żeby za każdym razem opisać całą fabułę. Sztywna struktura i powtarzalność kolejnych rozdziałów (wynikająca z przyjętej metodologii, ale też dzieł samego Miyazakiego, który często – mniej lub bardziej bezpośrednio – wracał do wydarzeń na przykład z własnego dzieciństwa) sprawia, że nie jest to lektura na raz. Sam znalazłem w książce masę ciekawych informacji, a praca wykonana przez autorkę jest imponująca – Napier potrafi znaleźć równowagę między swoim fanowskim podejściem a badawczą precyzją. Ostrzegam jednak, że jest to książka wymagająca skupienia.

Ucieszyłem się, że autorka cały rozdział poświęca mandze „Nausicaä z Doliny Wiatru”, wskazując istotne różnice między komiksem a animacją, tym bardziej że obie produkcje powstawały już w innych etapach życia Miyazakiego, przez co widać chociażby duży rozdźwięk w wymowie zakończeń każdego z nich. To rzecz stosunkowo mało znana, bo dostępna na polskim rynku od maja 2025 roku (dotychczas wydano 5 z 7 tomów), więc tym lepiej, że dzięki Napier istotna rola tego dzieła w ewolucji twórczości Miyazakiego zostaje podkreślona.

Jednocześnie szkoda, że nie znalazło się tu miejsce nawet na krótki rozdział poświęcony krótkometrażowym filmom reżysera (stworzył ich przecież kilkanaście). Niektóre wątki w książce wręcz prosiły się o rozwinięcie – jak początkowy okres pracy Miyazakiego w charakterze animatora przy cudzych projektach (głównie serialach telewizyjnych), przed powstaniem Studia Ghibli. To mało znana część jego życia i tutaj również została opowiedziana pospiesznie. Niedostatecznie wybrzmiewa też ogromna rola, jaką Studio Ghibli odegrało w temacie odczarowania stereotypu nazywania anime pogardliwie poza Japonią „chińskimi bajkami”.

Nie ulega wątpliwości, że na twórczości Miyazakiego autorka zjadła zęby, ale i tak mam drobne uwagi zarówno do niej, jak i polskiego przekładu. Przywołując w ramach dygresji inne tytuły, Napier myli na przykład oryginalną serię „Dragon Ball” (1986-1989) z jej kontynuacją „Dragon Ball Z” (1989-1996) – nie wiem też, dlaczego w tym samym fragmencie prosiaczek Oolong jest nazywany Piggsym. Jeśli się nie mylę, taka wersja nie funkcjonuje nawet w anglojęzycznej wersji mangi/anime Akiry Toriyamy (choć w temacie dziwnych imion w przypadku akurat tej serii raczej nic mnie nie zdziwi – wszyscy pamiętamy Szatana Serduszko). W polskim tłumaczeniu „Kroniki Diuny” zostają nazwane „cyklem powieści popularnonaukowych” (co, z całym szacunkiem dla Franka Herberta, jest jednak nadużyciem – w oryginale sformułowanie to brzmi popular science fiction epic, odnosi się więc do popularnego cyklu sci-fi), a w innym miejscu centralne miejsce kadru staje się centralnym miejscem ramki (ang. frame). Drobnostki, które jednak potrafią wybić z lektury.

„Miyazaki. Świat w animacji” to opowieść o powstawaniu wybitnych filmów animowanych, ale też o człowieku absolutnie pochłoniętym pracą. Geniuszu i perfekcjoniście, który z jednej strony angażuje się w tematy społeczne i dba o jak najlepsze warunki pracy dla swoich współpracowników, a jednocześnie zaniedbuje rodzinę. Nie jest to więc typowa laurka dla Wielkiego Twórcy. Autorka nie ucieka od kontrowersyjnych tematów i wielokrotnie podkreśla dualizm natury reżysera, doszukując się nawet w filmowych czarnych charakterach jego mrocznego alter ego. Książka pokazuje, że Miyazaki był niewolnikiem pewnych tematów, które znajdują odzwierciedlenie w całej jego karierze. Dzięki wielu źródłom i osadzeniu twórczości zarówno w kontekście biograficznym, jak i historycznym, otrzymujemy zdecydowanie wartościową pozycję dla miłośników Studia Ghibli.

Jan Sławiński

Tematy: , , , , , , ,

Kategoria: recenzje