banner ad

Opowiedzieć wszystko – recenzja książki „Małe ludzkie zawirowania. Opowiadania zebrane” Grace Paley

29 maja 2024

Grace Paley „Małe ludzkie zawirowania. Opowiadania zebrane”, tłum. Monika Adamczyk-Garbowska, wyd. W.A.B.
Ocena: 7,5 / 10

To historie o matkach, które nie chcą, by definiowało je macierzyństwo. O romansach, zdradach, aktywizmie. Małych ckliwościach i dużych okrucieństwach. Nowym Jorku, placach zabaw i ćpuńskich melinach. A w tle bomba wodorowa i diaspora żydowska rozpięta między Torą a Coca-Colą. Opowiadania zebrane cenionej amerykańskiej pisarki Grace Paley doczekały się polskiego wydania.

Grace Paley (1922-2007) była amerykańską prozaiczką i poetką wychowaną na Bronksie w Nowym Jorku w rodzinie żydowskich emigrantów z Rosji. A także feministką, aktywistką, a kiedy było trzeba – buntowniczką. Przez całe życie sprzeciwiała się imperialistycznym ciągotom Stanów Zjednoczonych (i nie tylko). Jako obserwatorka powojennego wyścigu zbrojeń krytykowała rozwój arsenału nuklearnego, później wysyłanie poborowych do Wietnamu i palenie wietnamskich wsi. Barwna postać. Co o niej wiemy? Zaskakująco niewiele.

Twórczość tej ważnej przedstawicielki XX-wiecznej literatury amerykańskiej w Polsce jest znana słabo lub wcale. Zanim publikacji opowiadań zebranych w przekładzie Moniki Adamczyk-Garbowskiej podjęło się Wydawnictwo W.A.B., w 1993 roku wybór opowiadań Paley wypuściło Wydawnictwo Przedświt. Prawie trzydzieści lat później jeden utwór Paley, „Najbardziej doniosły głos”, ukazał się w antologii „Mistrzowie opowieści” (Wielka Litera, 2022). I to wszystko, co mogliśmy przeczytać po polsku od autorki rozchwytywanej przez wydawnictwa na całym świecie, ze szczególnym uwzględnieniem oficyn francuskich. Jak zauważa Adamczyk-Grabowska w przedmowie do nowego zbioru, publikacja wypełnia ważną lukę na polskim rynku przekładów prozy amerykańskiej.

„Małe ludzkie zawirowania. Opowiadania zebrane” to przekład tomu „The Collected Stories” – opublikowanego w 1994 roku zbioru zbierającego wcześniej wydane tomiki Paley. Książka dotarła do finału National Book Awards 1994 w kategorii „literatura piękna”. A to – przypomnijmy – jedna z najbardziej prestiżowych amerykańskich nagród literackich.

Grace Paley (fot. Wikimedia Commons)

O czym pisze Paley? Jej opowieść to w większości przypadków (ale nie zawsze, o czym później) „małe ludzkie zawirowania”, które rozgrywają się na tle zawirowań globalnych. To nierozerwalnie związane z biografią jej i jej bliskich opowieści obyczajowe: o małżeństwach, zdradach, chcianych i niechcianych dzieciach, później także wnukach; starzeniu się i śmierci. To historie ciągłych spotkań i rozstań zlewające się w jedną wielką opowieść o emigranckiej rodzinie gwałtownie wybudzanej z amerykańskiego snu. Paley (choć są wyjątki, o czym później) ponad wartką akcję stawia sam akt mówienia. Lwia część jej utworów ukazuje pisarstwo, które czerpie swoja literacką energię z dialogów, często wchłanianych przez mowę zależną. Small talki z parków, placów zabaw czy mieszkań rozkwitają w wielopoziomowe struktury narracyjne, kolejne szkatułki otwierane przez powracające postaci takie jak Faith Ashbury i jej siostra Ruth, ich partnerzy, krewni i znajomi. Wiarę autorki – oraz powołanych przez nią narratorek i narratorów – w siłę snucia opowieści oddaje żartobliwa wypowiedź Faith z „Kosztownej chwili”: „Przyjemność mówienia, Ruthy, co na to powiesz? To równie dobre jak bzykanie się wiele razy”.

Paley opiewa, bada i przenicowuje codzienność. Choć tak często skupia się na relacjach damsko-męskich, nie pozwala, by jej proza unosiła się w literackiej próżni. Nawet na moment nie traci oderwania od niestabilnej amerykańskiej rzeczywistości. A jest to rzeczywistość Bronksu i innych dzielnic Nowego Jorku lat 50., 60. i 70., pełnych własnych problemów społecznych, w której dodatkowo głośno pobrzmiewają echa konfliktów Izraela, wojny w Wietnamie, prób z bronią jądrową, systemowego rasizmu i brutalnie tłumionych manifestacji. To wielka Historia, która spotyka bohaterki nawet przy kuchennym zlewie czy podczas zabawy z dziećmi w parku. A co do kobiet, kapłanek ogniska domowego – Paley jest bojowniczką drugiej fali feminizmu, dlatego wśród bohaterek jej opowiadań dominują kobiety, które toczą swoje osobiste bitwy o podmiotowość, a zatem m.in. prawo do realizacji swoich celów zawodowych czy potrzeb seksualnych. To kobiety, które często zyskują pogłębioną samoświadomość w wieku średnim, po odchowaniu dzieci, i właśnie wtedy przewartościowują swoje życia (jak zmęczona i zawiedziona swoim środowiskiem narratorka „Faith na drzewie”). Kontestacja patriarchatu jest u Paley silnie powiązana z rozczarowaniem amerykańskimi hasłami i obietnicami. Faith „jak wszyscy inni Amerykanie została wychowana w przeświadczeniu, że powinna być szczęśliwa. Ale nie ma co do tego wątpliwości, z której strony by na to spojrzeć, że jest absolutnie nieszczęśliwa”. I na domiar złego wstydzi się tego, bo tak została zaprogramowana.

Osobną grupę utworów Paley stanowią opowiadania – nazwijmy to w ten sposób – uliczne. Wstrząsająca „Mała dziewczynka” opowiada historię brutalnego gwałtu na nastolatce, który doprowadza do jej samobójczego skoku z okna. „Ponura piosnka” stanowi zarys łotrzykowskiej ballady o młodocianych nożownikach z Manhattanu, „Obarczony człowiek” to z kolei opowiadanie o trójkącie miłosnym, w którym jedna z osób ma promile we krwi i rewolwer w kieszeni. W tych przypadkach Paley staje się reporterką miejskiej rubryki kryminalnej z uchem wyczulonym na język ulicy i jej nastroje. A w szczególności na to, co mają do powiedzenia ludzie z tzw. marginesu – prostytutki, krętacze, „ćpuny”, a nawet – „pijane ćpuny”.

„Małe ludzkie zawirowania” to tom potężny, liczący ponad 500 stron tętniących rodzinnymi i miejskimi opowieściami. Opowiadania można czytać ciągiem, ryzykując jednak, że zleją się one w jedno wielkie pisarstwo Paley. Lepiej więc zachować czujność. Choć Paley nadzwyczaj dobrze radzi sobie w krótkich, wycyzelowanych formach o bardzo rozbudowanych tytułach (np. „To opowieść o moim przyjacielu George’u, wynalazcy zabawek”), napisała sporo opowiadań nadzwyczaj rozwlekłych o tytułach bardzo krótkich. Możemy mówić o narracyjnym triumfie dialogów, ale też o przegadaniu. Na chwilę wypadniesz z rytmu opowieści – tracisz pojęcie, o czym ci ludzie mówią. Twórczość Paley to w wielu miejscach proza dość zawiła, ważąca niestety swoje kilkadziesiąt lat.

Opłaca się zatem czytać niespiesznie, z poprawką na czas powstawania utworów i z wyczuleniem na niuanse – choćby na humor Paley. Często czarny (gdy mowa o Zagładzie i Wietnamie) i bluźnierczy, który pozwala jej radzić sobie z pochodzeniem obciążonym traumami, a także – ze złośliwym uśmiechem – wpisywać losy swojej rodziny w odwieczną tułaczkę Narodu Wybranego. Kiedy indziej znowu – podszczypywać religię z pozycji pacyfistki (i feministki), tłumacząc, jak namiętność Abrahama i Sary owocowała „trójką monoteistycznych jeźdźców niekończącej się tyranii i wojny: chrześcijaństwa, judaizmu i islamu” („Słuchacz historii”). Paley zresztą, i to nie tylko opowiadając o religii i tradycji, uwielbia ironizować. Jako ironistka jest niezwykle przenikliwa, ale też często potrzeba pewnej przenikliwości, żeby tę jej ironię rozpoznać.

Jacek Adamiec


Tematy: , , , , ,

Kategoria: recenzje