banner ad

Naukowo, ale przystępnie o japońskim komiksie – recenzja książki „Manga. Przewodnik” Shige (CJ) Suzukiego i Ronalda Stewarta

1 września 2026

Okładka książki "Manga. Przewodnik"Shige (CJ) Suzuki, Ronald Stewart „Manga. Przewodnik”, tłum. Aleksandra Czwojdrak, wyd. WUJ
Ocena: 7,5 / 10

Rośnie półeczka przetłumaczonych na język polski książek o mandze i anime. Tym razem Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego oddaje w ręce czytelników „Mangę. Przewodnik” – pozycję, którą docenią zarówno osoby nieobeznane w temacie, jak i te, które chcą w przystępny, ustrukturyzowany sposób ugruntować posiadaną wiedzę.

Autorzy książki, Shige (CJ) Suzuki i Ronald Stewart, to naukowcy związani z japońskim Uniwersytetem Daitō Bunka oraz amerykańskim Baruch College. „Manga. Przewodnik” to efekt ich badań z zakresu komparatystyki, które koncentrują się na narracji sekwencyjnej (komiks, manga). Książka opublikowana przez uniwersyteckie wydawnictwo ma charakterystyczny naukowy sznyt (każdy rozdział kończy się listą przypisów, które niekiedy mają nawet dziesięć stron). Nie przeszkadza to jednak w pełni cieszyć się lekturą – Suzuki i Stewart poruszają na tyle interesujące kwestie i spoglądają na zagadnienie mangi z tak wielu perspektyw, że akademicka dyscyplina staje się zaletą, pozwalającą utrzymać całość w ryzach.

„Manga. Przewodnik” została podzielona na cztery części („Rys historyczny”, „Wpływ społeczny i kulturowy”, „Zastosowanie krytyczne” i „Najważniejsze teksty”), które uzupełniają dodatki w postaci m.in. słowniczka pojęć. Już ten układ ma wyraźne znamiona naukowego podejścia. Jednocześnie książka jest kompleksowym zmierzeniem się z tematem. Dzięki temu czytelnik zgłębi nie tylko historię rozwoju mangi jako gatunku, pozna niezbędne konteksty, ale też dowie się, jakiej metodologii używa się, pisząc o mandze w dyskursie krytyczno-teoretycznym. Ponadto będzie miał okazję prześledzić najważniejsze tytuły danego gatunku, które zostały dobrane ze względu na znaczenie w ewolucji nurtu, wpływ kulturalny (w Japonii i poza nią) oraz charakterystyczne cechy (formalne, tematyczne, gatunkowe w porównaniu do komiksu zachodniego). Wszystko to daje niezwykle bogaty przekrój zagadnienia, pozwalający uporządkować wiedzę, poznać wiele nowych informacji, a ponadto spojrzeć na japoński komiks z różnych perspektyw.

Autorzy zaczynają klasycznie – od prapoczątków komiksu, dopatrując się pierwowzorów mangi w klasycznym malarstwie, a następnie wiążąc ją z rysunkami satyrycznymi i paskami gazetowymi. W kolejnych podrozdziałach śledzą ewolucję gatunku na przestrzeni dekad, nie pomijając kwestii wydawniczych (jak pojawienie się magazynów poświęconych japońskiemu komiksowi, narodziny dłuższych fabuł, wreszcie spopularyzowanie formatu książkowego) i wskazując istotne zmiany historyczno-społeczne (jak II wojna światowa czy nowe sposoby narracji, które wynikały z rosnącej popularności telewizji oraz dostępu do zachodnich komiksów, gier i filmów). Dużo miejsca przeznaczono tu na narodziny poszczególnych gatunków mangi (będących wpierw efektem podziału ze względu na płeć docelowych odbiorców), które często wiązały się z konkretnymi wydarzeniami. Dowiadujemy się także, jak zmieniała się sama manga i sposób jej tworzenia (wymuszony chociażby napiętym harmonogramem wydawniczym).

Okładka książki "Manga. Przewodnik" Shige (CJ) Suzukiego i Ronalda Stewarta

Opisując dekadę po dekadzie, Shige (CJ) Suzuki i Ronald Stewart pokazują, jaki wpływ na mangę miały zmiany polityczne (cenzura w czasie wojny, wyparcie przez eskapistyczną mangę rysunków satyrycznych), a także rodzący się fandom (choć pierwsze gadżety i produkcje anime, czyli animowane adaptacje mang, powstały już na przełomie lat 50. i 60. XX wieku, to dopiero po 1980 roku zrobiła się z tego prawdziwie kapitalistyczna maszyna, w której konkretne tytuły mangowe były odgórnie planowane jako część większej transmedialnej narracji obejmującej też gry, filmy itd.). Autorzy pochylają się także nad kwestią reprezentacji oraz tego, jak ewoluowała sama branża (zwracają m.in. uwagę na tytuły z wątkami LGBT czy na większy udział kobiet w tworzeniu mang, co nastąpiło dopiero w latach 70. XX wieku).

Być może fakt, że badacze stojący za „Mangą. Przewodnikiem” są związani z dwoma różnymi uniwersytetami (japońskim i amerykańskim), sprawił, że w książce nie zabrakło odwołań do myśli zachodnich teoretyków – zarówno komiksu (Scott McCloud, Alison Bechdel, Will Eisner), jak i filmu (Laura Mulvey). Takie podejście jest o tyle cenne, że pozwala umiejscowić mangę w szerszym kontekście – często również bliższym polskiemu czytelnikowi. Choć rozdział trzeci, skupiony na teorii, wydaje się najbardziej powierzchowny (autorzy jakby celowo jedynie sygnalizują pewne tematy, odbiorcy zostawiając decyzję, czy chce się w nie zagłębić na własną rękę), to pewnie będzie on przydatny dla osób naukowo zajmujących się zagadnieniem mangi (w książce znajdziemy nawet sugerowane pytania teoretyczne).

Pewne kontrowersje może wzbudzać rozdział ostatni, w którym zebrano najbardziej wpływowe lektury – mimo że Shige (CJ) Suzuki i Ronald Stewart wyraźnie na początku zaznaczają, wedle jakich kryteriów dobierali poszczególne tytuły, to każdy miłośnik mangi ma własne ulubione pozycje, z którymi jest emocjonalnie związany, co może prowadzić do intelektualnego konfliktu (obok „Dragon Balla” i „Naruto” zabrakło mi „One Piece”, choć oddaje się tej serii sprawiedliwość, wspominając o niej w innym miejscu książki).

Polskie wydanie „Mangi. Przewodnika” warto pochwalić co najmniej z dwóch powodów – redaktor merytoryczny, Radosław Bolałek, na co dzień szef wydawnictwa Hanami, zadbał o świetną jakość przekładu, a kilkukrotnie dorzuca swoje trzy grosze do tego, co piszą autorzy. Jako czytelnicy mamy więc możliwość obcować z „wersją uzupełnioną” – wprawdzie są to sporadyczne i krótkie komentarze, to jednak wzbogacają one odbiór całości. Warto też zwrócić uwagę na okładkę, którą zdobi ilustracja Błażeja „Qrjusza” Kurowskiego – polskiego autora komiksów, który w estetyce mangowej tworzy autorską serię „Stachanowiec in Space”. Grafika jest znacznie bardziej klimatyczna niż ta wykorzystana w anglojęzycznym wydaniu.

Pozostając w temacie wizualiów, pora na łyżkę dziegciu w beczce miodu. Brak ilustracji w książce sprawia, że jest to pozycja uboższa, niż mogłaby być. Autorzy często piszą o tym, że jakiś tytuł zrewolucjonizował sposób tworzenia mang lub wyraźnie odcinał się estetycznie od dokonań poprzedników. Musimy im wierzyć na słowo lub samodzielnie wyszukać przykłady w internecie, bo niestety w książce ich nie znajdziemy. Jak na publikację, która tak często skupia się na aspektach wizualnych mangi, jest to istotny minus – a dobrze dopasowane do fragmentów ilustracje mogłyby stanowić cenne uzupełnienie i integralną część narracji o zachodzących zmianach, gdy mowa o formalnej rewolucji (na przykład zwrocie ku bardziej/mniej realistycznym przedstawieniom).

Mimo że brak ilustracji rzutuje dość mocno na ostateczne wrażenia, trudno nie polecić „Mangi. Przewodnika”. To przekrojowa pozycja, która została napisana z prawdziwą pasją, ogromem wiedzy i w przystępnym dla czytelnika stylu (sam z początku byłem przerażony liczbą przypisów, ale gdy tylko wszedłem w odpowiedni rytm, to trudno było mi się oderwać). Jak już wspomniałem, książka, pod którą podpisali się Shige (CJ) Suzuki i Ronald Stewart, nadaje się zarówno dla osób, które o mandze nic nie wiedzą (a chcą to zmienić), jak i tych, które są dobrze rozeznane w temacie. Pierwsi w pigułce otrzymają najważniejsze informacje, drudzy powinni docenić bogactwo kontekstów i poruszanych zagadnień. Chyba trudno o lepszą rekomendację popularnonaukowej publikacji.

Jan Sławiński

Tematy: , , , , , , ,

Kategoria: recenzje