banner ad

Najważniejsza z obietnic – recenzja książki „Tam, gdzie zmrok zapada szybciej” Wojciecha Chmielarza

24 kwietnia 2026

Wojciech Chmielarz „Tam, gdzie zmrok zapada szybciej”, wyd. Marginesy
Ocena: 7 / 10

Próba poszerzenia pisarskiego repertuaru o elementy grozy to dla pisarza przez lata kojarzonego z kryminałem zadanie co najmniej ryzykowne. Czytelnicy przyzwyczajeni do określonego stylu, konstrukcji fabuły i rodzaju napięcia często oczekują powtórki sprawdzonego schematu, a każde wyjście poza znaną konwencję może spotkać się z nieufnością. W przypadku autora tak rozpoznawalnego, jak Wojciech Chmielarz, tego typu krok wydaje się więc szczególnie odważny. A jaki przyniósł efekt?

Akcja powieści „Tam, gdzie zmrok zapada szybciej” rozgrywa się w Paśle, niewielkiej miejscowości znajdującej się na przecięciu dolin, gdzie ze względu na nietypowe położenie zmrok – jak wskazuje tytuł – zapada szybciej niż gdziekolwiek indziej. To prowincja naznaczona biedą, zależnościami, szemranymi interesami i układami, które decydują o losie mieszkańców. Głównym bohaterem jest Szwed, mężczyzna żyjący na uboczu, złamany po śmierci żony, uwikłany w nie do końca legalne interesy i zmuszony do opieki nad pasierbicą Tamarą. Ich relacja, oparta bardziej na przymusie niż uczuciu, od dawna gnije od środka, przeradzając się w narastającą niechęć i wzajemne pretensje. Wokół nich krąży cała galeria postaci: policjant dorabiający na boku w sposób daleki od moralności, lokalny potentat i właściciel tartaku Karol i jego bezkarny syn Leonidas czy zmagająca się z uzależnieniem i prowadząca podwójne życie w sieci była żona Karola, Sylwia. Do tego dochodzi skonfliktowane małżeństwo Pawła i Laury, powiązane współzależnościami biznesowymi ze Szwedem. Każda z tych osób wnosi do historii własne dramaty, sekrety i winy, które z czasem zaczynają się splatać w coraz ciaśniejszy węzeł. Gdy więc w miasteczku dochodzi do tajemniczych zgonów, nikt nie może być pewny przyszłości. Tym bardziej, że wszystkie śmierci łączy coś, czego nie da się wytłumaczyć chłodną logiką.

„Tam, gdzie zmrok zapada szybciej” jest najobszerniejszą powieścią w dorobku Chmielarza i trzeba przyznać, że to jedna z jej największych zalet. Autor pozwala sobie na powolne, niemal gawędziarskie wprowadzanie czytelnika w świat bohaterów, zarysowuje ich historie i relacje, budując napięcie poprzez detale. Pasło staje się tu pełnoprawnym bohaterem. To przytłaczające miejsce, noszące na sobie ślady dawnych wzlotów i upadków, a jednocześnie przestrzeń, która wymusza na mieszkańcach określone zachowania. To świat ludzi niedoskonałych, często złamanych, zmuszonych do naginania własnych zasad, by jakoś funkcjonować.

Chmielarz nie oferuje tu klasycznych protagonistów, którym łatwo kibicować. Wręcz przeciwnie, jego bohaterowie są w dużej mierze antypatyczni, zamknięci w sobie i skłonni do agresji lub milczenia w sytuacji, gdy wystarczyłaby rozmowa. Z perspektywy czytelnika bywa to frustrujące, bo wiele konfliktów wydaje się możliwych do uniknięcia. Jednocześnie jednak taka konstrukcja postaci dobrze współgra z ogólnym wydźwiękiem powieści: to historia o ludziach spętanych konsekwencjami własnych decyzji i traumami, którzy nie potrafią znaleźć drogi wyjścia. Gdy więc w końcu pojawia się cień nadziei na katharsis, uczucie ulgi staje się niemal fizyczne, niczym haust świeżego powietrza po zbyt długim przebywaniu w dusznym pomieszczeniu.

Na uwagę zasługuje również sposób prowadzenia narracji. Chmielarz bardzo sprawnie balansuje między opisami a dialogami, dzięki czemu spora objętościowo książka nie sprawia wrażenia rozwleczonej. Styl pozostaje plastyczny, ale jednocześnie na tyle oszczędny, by oddawać nastrój czy sytuację przy użyciu stosunkowo niewielu słów. Tempo historii jest dobrze wyważone, a akcenty rozłożone tak, by stopniowo przesuwać ciężar opowieści: od kryminału podszytego dramatem w stronę coraz wyraźniejszych elementów grozy.

To właśnie wątki paranormalne stanowią jednak poniekąd najbardziej dyskusyjny element powieści. Autor osadza ich fundamenty w przeszłości Szweda. Odniosłem wrażenie jednak, że sama groza osiąga poziom „entry level”, a doświadczeni czytelnicy gatunku szybko rozpoznają schematy i inspiracje. Duchy są tu wyraźnie zarysowane, momentami aż nazbyt dosłowne, a ich sposób działania i komunikacji balansują czasem na granicy kiczu, gdy antagoniści wygłaszają płomienne tyrady o planach zemsty. Pewne zastrzeżenia może budzić również sposób, w jaki Chmielarz radzi sobie z wyjaśnieniem wątków paranormalnych. Zamiast metodycznego odkrywania zasad rządzących nadnaturalnym zagrożeniem, otrzymujemy rozwiązania oparte bardziej na intuicji i wierze bohaterów, w tym nastolatki zainteresowanej duchami, której teorie zostają przyjęte przez dorosłych właściwie bez mrugnięcia okiem. Może to osłabiać poczucie immersji i wiarygodności świata przedstawionego… Mimo tych mankamentów finał okazuje się satysfakcjonujący, choć wyraźnie stawia na szokowanie emocjonalnym twistem.

„Tam, gdzie zmrok zapada szybciej” pokazuje, że Chmielarz nie boi się eksperymentować i wychodzić poza utarte schematy. Nawet jeśli nie wszystkie elementy tej układanki działają równie dobrze, całość pozostawia po sobie wrażenie odważnej próby poszerzenia własnego pisarskiego repertuaru.

Maciej Bachorski

Tematy: , , , , , , , ,

Kategoria: recenzje