Gdy sensacja spotyka fantastykę – recenzja komiksu „Pieśń strzyg. Księga 1” Érica Corbeyrana, Richarda Guérineau i Isabelle Merlet

9 lutego 2026

Éric Corbeyran, Richard Guérineau, Isabelle Merlet „Pieśń strzyg. Księga 1”, tłum. Paweł Łapiński, wyd. Lost In Time
Ocena: 8 / 10

„Pieśń strzyg” to niezwykle sprawny thriller sensacyjny z domieszką przygody i delikatnej, podszytej science fiction grozy, a tempo wydarzeń nie pozwala złapać oddechu. Nowe wydanie zbiorcze, opublikowane przez Lost in Time, przypomina, dlaczego ta seria przez lata zyskała status kultowej.

„Pieśń strzyg” zdążyła sobie zaskarbić sympatię tego grona odbiorców, które ceni w komiksie rozmach, tempo i umiejętne żonglowanie gatunkami. Nowe wydanie zbiorcze to zatem najlepsza możliwa okazja dla tych, którzy dotąd tę serię omijali, by wreszcie nadrobić zaległości – w wygodnej, estetycznej formie i bez konieczności polowania na pojedyncze tomy.

Autorzy komiksu od samego początku jasno komunikują swoje ambicje i konsekwentnie je realizują, oferując czytelnikowi czystą, nieskrępowaną rozrywkę opartą na solidnie zaprojektowanej intrydze. Zaczyna się od zamachu na prezydenta Stanów Zjednoczonych, który staje się zapalnikiem dla znacznie większej historii, sięgającej daleko poza polityczny thriller. Główni bohaterowie, wciągnięci w sieć tajemnic, spisków i niedopowiedzeń, próbują zrozumieć, co tak naprawdę kryje się za tym wydarzeniem. Trop prowadzi ich w różne zakątki Stanów Zjednoczonych, a każde kolejne miejsce odsłania nowy fragment większej układanki. Od pierwszych stron czuć, że mamy do czynienia z opowieścią o epickiej skali – i kolejne rozdziały tylko to potwierdzają, systematycznie poszerzając perspektywę i komplikując sytuację.

Scenariusz Érica Corbeyrana został skonstruowany z dużą precyzją: zwroty akcji pojawiają się często, ale nie są chaotyczne, a dozowanie informacji przebiega w taki sposób, by czytelnik nieustannie miał poczucie, że już za chwilę czeka coś jeszcze do odkrycia. Historia ani na moment nie traci impetu, zmieniają się perspektywy, a obok śledztwa i prób rozwikłania zagadki dostajemy całą gamę scen stricte sensacyjnych. Są tu wymiany ognia, walki wręcz i dynamiczne pościgi, które skutecznie podbijają tempo i sprawiają, że trudno oderwać się od lektury.

Nie ma jednak róży bez kolców i podobnie jest w tym wypadku. Na tle rozbudowanej intrygi nieco słabiej wypadają sami bohaterowie. Trudno nazwać ich postaciami o dużej psychologicznej głębi – wyraźnie widać, że to historia napędzana przede wszystkim fabułą, a nie wewnętrznymi dramatami jej uczestników. Nie oznacza to jednak kompletnej nijakości: bohaterowie są „jacyś”, mają wystarczająco zarysowane osobowości i motywacje, by dobrze spełniać swoje role w tej opowieści. Po prostu nie oni są tu główną atrakcją, a raczej trybikami w precyzyjnie działającym mechanizmie narracyjnym.

Epicki rozmach fabularny znajduje za to znakomite dopełnienie w warstwie graficznej. Rysunki Richarda Guérineau są dynamiczne, szczegółowe i bardzo czytelne narracyjnie. Artysta stawia na klasyczne, klarowne opowiadanie obrazem, bez formalnych fajerwerków, które mogłyby spowalniać akcję. Dzięki temu kadry płynnie prowadzą wzrok, podkreślając tempo i intensywność wydarzeń. Całość uzupełniają soczyste kolory autorstwa Isabelle Merlet, które nadają scenom energii i pomagają budować atmosferę, niezależnie od tego, czy mamy do czynienia z kameralną rozmową, czy pełną zamętu sceną akcji.

Wszystko to sprawia, że „Pieśń strzyg” po prostu się pochłania. To komiks, który nie udaje niczego więcej, niż jest w istocie – dopracowaną opowieścią, pełną napięcia i atrakcyjnych zwrotów akcji. Nowe wydanie zbiorcze tylko wzmacnia to wrażenie, pozwalając zanurzyć się w tej historii bez przerw i w pełni docenić jej skalę.

Maciej Bachorski

Tematy: , , ,

Kategoria: recenzje