banner ad

Człowiek kontra natura – recenzja książki „Erupcja” Michaela Crichtona i Jamesa Pattersona

23 września 2025

Michael Crichton, James Patterson „Erupcja”, tłum. Wiesław Marcysiak, wyd. Vesper
Ocena: 6 / 10

Czy można odwzorować styl pisarza, który stworzył jedne z najgłośniejszych technothrillerów kilku dekad? „Erupcja”, oparta na notatkach Michaela Crichtona i dokończona przez Jamesa Pattersona, pokazuje, że odpowiedź nie jest jednoznaczna. To książka efektowna, pełna akcji, ale pozbawiona tej szczególnej głębi, którą zmarły w 2008 roku twórca „Parku Jurajskiego” potrafił wydobywać z naukowych szczegółów.

Michaela Crichtona można traktować jako swego rodzaju literackiego przewodnika po świecie, w którym nauka i technologia stają się areną ludzkich dramatów. Jako ojciec gatunku technothrillera Amerykanin w swoich powieściach raz za razem dobitnie uczył pokory wobec potęgi natury i pokazywał konsekwencje ludzkiej pychy. Talent do łączenia fachowej, choć przystępnie podanej wiedzy z koncepcyjnym rozmachem i dynamiką godną najbardziej wciągających fabuł zapewniła mu czołowe miejsca na listach bestsellerów. Jednocześnie Chrichton nie bał się myślowych eksperymentów, nieustannie badając w swej prozie granice między nauką a katastrofą.

„Erupcja” to powieść, która z jednej strony nosi znamiona tej tradycji, z drugiej pokazuje wyraźnie brak bezpośredniego udziału w jej powstaniu samego Crichtona. Autor nie zdołał jej nigdy ukończyć. Bazując na napisanym przez niego fragmencie manuskryptu i pozostawionych notatkach zadania tego podjął się James Patterson. Historia koncentruje się na Hawajach, gdzie pod budzącym się do życia wulkanem Mauna Loa kryje się dodatkowe niebezpieczeństwo. Naukowcy, z ekscentrycznym Johnem MacGregorem na czele, próbując przewidzieć i powstrzymać zbliżający się wybuch, natrafiają na tajemnicę wojskową – i to taką, która w kontakcie z morzem lawy może doprowadzić do katastrofy o globalnym zasięgu. Rozpoczyna się walka z czasem, by opanować niepowstrzymany żywioł, a jej stawką jest przyszłość życia na Ziemi.

Wdowa po Michaelu Crichtonie, Sherri, pokazuje jego zbiór materiałów poświęconych wulkanom.

Zarys fabularny „Erupcji” może przyspieszyć bicie czytelniczego serca – wulkany jako nieokiełznana siła natury pozostają nieodmiennie fascynujące, a w połączeniu z wojskowym eksperymentem tworzą tyleż groźną, co nieprzewidywalną mieszkankę, która stoi w kontrze do ludzkiej pychy i poczucia kontroli. Sam pomysł to z pewnością największa zaleta książki i może przyciągnąć czytelników poszukujących intensywnej akcji i dramatycznych scen. Niestety diabeł tkwi w szczegółach. Michael Crichton mógłby zbudować na tym kolejny pasjonujący technothriller, ale Jamesowi Pattersonowi nie do końca się to udaje.

Już niemal od początku czuć, że „Erupcję” będzie czytać się zdecydowanie inaczej niż większość powieści Crichtona. Niebywale krótkie rozdziały i szybkie sceny przypominające filmowe kadry powodują, że książka przypomina raczej gotowy scenariusz kina akcji niż pełnoprawną powieść. Trudno traktować to jako zaletę, zwłaszcza gdy usiłuje się budować w fabule poczucie psychologicznego napięcia i dramaturgii. Postaci to w dużej mierze zbiór gadających głów lub kilkuzdaniowych charakterystyk, a ich działania i reakcje często są podporządkowane jedynie popychaniu historii naprzód.

Podobnie sprawa ma się z naukowym zapleczem książki. Wprawdzie w „Erupcji” znajdziemy sporo technicznego żargonu, ale czuć, że Patterson nie dzieli się z pasją swoją wiedzą i wykonanym researchem, by czytelnik mógł zagłębić się w autentyczny problem naukowy. W odróżnieniu od chociażby wspomnianego na wstępie „Parku Jurajskiego” tutaj nauka jest raczej tłem, pretekstem do dynamicznej fabuły, a nie czymś, co samo w sobie fascynuje i edukuje.

„Erupcja” jest zatem tytułem o dużym potencjale, ale przede wszystkim na film, a nie powieść w duchu klasycznych dzieł Crichtona. Jeżeli szukacie intensywnej przygody i szybkiej akcji, prawdopodobnie się nie rozczarujecie. Jeśli natomiast oczekujecie książki w pełni oddającej geniusz Crichtona – pasję, precyzję naukową i psychologiczną głębię bohaterów – „Erupcja” może pozostawić spory niedosyt.

Maciej Bachorski
fot. CBS News


Tematy: , , , , ,

Kategoria: recenzje