banner ad

Człowiek człowiekowi… – recenzja książki „Godzina wilka” Roberta McCammona

1 sierpnia 2025

Robert McCammon „Godzina wilka”, tłum. Janusz Skowron, wyd. Vesper
Ocena: 6,5 / 10

Jeden z najbardziej cenionych twórców literatury grozy z USA w „Godzinie wilka” łączy konwencję thrillera wojennego, powieści szpiegowskiej oraz fantastyki z wyrazistym nadprzyrodzonym twistem. Efektem jest opowieść skoncentrowana niemal całkowicie na jednym bohaterze – agencie brytyjskiego wywiadu, który oprócz typowych dla tego zawodu umiejętności skrywa tyleż niezwykły, co morderczy dar.

Konstrukcja fabuły opiera się na dwóch zazębiających się wątkach czasowych. Pierwszy rozgrywa się w czasach II wojny światowej w okupowanej przez Niemców Europie. Rezydujący w Wielkiej Brytanii Michael Gallatin, uznawany za specjalistę od najbardziej wymagających zadań, zostaje wysłany do Francji z kolejną niebezpieczną misją: jego celem jest zdobycie kluczowych informacji, które mogą wpłynąć na powodzenie alianckiej inwazji. Drugi wątek to seria retrospekcji, odsłaniających drogę bohatera – od jego młodości i dramatycznego losu, aż po moment, w którym nauczył się panować nad zwierzęcą stroną swojej natury. Choć oba wątki przeplatają się sprawnie, to wyraźnie czuć, że sercem tej narracji jest sam Michael – to jego oczami poznajemy świat, to jego wewnętrzne rozterki i decyzje nadają rytm całej opowieści, podczas gdy wszyscy inni są jedynie tłem.

McCammon, jak to ma w zwyczaju, posługuje się barwnym, plastycznym językiem, a jego opisy są długie i nasycone szczegółami. Jego Gallatin jest obdarzony cechami superbohatera: nie tylko fizycznie potrafi poradzić sobie w najbardziej dramatycznych sytuacjach, ale też moralnie jawi się jako jednostka niemal nieskazitelna. Co więcej, to typowa postać z lat osiemdziesiątych – nieco kiczowata, pełna charyzmy, przyciągająca kobiety niczym magnes, co McCammon podkreśla pikantnymi scenami erotycznymi, które są częścią konwencji i pulpowego charakteru książki.

Pod tym względem „Godzina wilka” przypomina produkcje, które dziś uchodzą za relikty popkultury: prosty podział na dobro i zło, wyraziste archetypy, emocjonalna i moralna czystość bohatera, który – mimo swej drapieżnej strony – nie traci człowieczeństwa. Niemcy są źli do szpiku kości, a ich działania brutalne i okrutne, podczas gdy sojusznicy, choć czasem poruszają się na granicy etyki, zawsze są zdolni do aktów heroizmu. McCammon nie ukrywa fascynacji klasyczną narracją sensacyjną i nie stroni od zabiegów rodem z filmów o Bondzie czy ze współczesnych komiksów Marvela. Można by nawet powiedzieć, że „Godzina wilka” to swego rodzaju Marvel dla dorosłych – powieść, która nie boi się przesady i celebruje narracyjne widowisko ponad realizm.

Jednak to wszystko ma swoją cenę. Choć styl McCammona jest atrakcyjny, a jego bohater zapadający w pamięć, trudno nie zauważyć, że autor momentami nadmiernie rozciąga wątki, przez co historia traci na dynamice. Odczuwalne jest to tym bardziej, że jako czytelnicy dość szybko orientujemy się, dokąd zmierza fabuła. Gatunkowa konwencja, a także znajomość reguł superbohaterskiej fantastyki sprawiają, że jednym z głównych mankamentów staje się przewidywalność. Sytuacje skrajne, w których bohater mierzy się z przeważającymi siłami wroga, kończą się właściwie zawsze interwencją metodą deus ex machina – niespodziewanym twistem, który pozwala mu wyjść z opresji. Choć w pulpowej literaturze to zabieg zrozumiały, nie każdy czytelnik będzie w stanie przymknąć na to oko.

Mimo tego „Godzina wilka” to solidna powieść, która ma w sobie sporo uroku retro, oferuje klimatyczną historię o herosie z ludzką twarzą, a McCammon po raz kolejny udowadnia, że pisze z pasją i wyczuciem rytmu. Dzięki temu ta książka, choć niepozbawiona wad, dostarcza emocji i zostawia ślad w pamięci, a właśnie tego po literaturze rozrywkowej oczekujemy.

Maciej Bachorski


Tematy: , , , , ,

Kategoria: recenzje