banner ad

Został eksmitowany z mieszkania, bo trzymał w nim 10 tysięcy książek

3 sierpnia 2026

Książki na parapecie okiennym

31-letni Mendel Uminer otrzymał nakaz eksmisji i musiał opuścić wynajmowane w Nowym Jorku mieszkanie. Powodem nie było zaleganie z czynszem lub innymi zobowiązaniami, lecz… książki, a konkretnie – 10 tysięcy książek.

Sprawę opisał „The New York Times”. Pochodzący z żydowskiej rodziny Mendel Uminer pracuje jako niezależny tłumacz języka hebrajskiego. Rok temu udało mu się znaleźć 56-metrowe mieszkanie na Upper East Side na Manhattanie i przeniósł się tam ze wszystkimi swoimi książkami. A ma ich niemało, bo aktualnie na regałach znajduje się około 10 tysięcy pozycji. Według szacunków taka biblioteczka może ważyć od 3 do 10 ton.

Książki zajęły w mieszkaniu prawie każdą wolną przestrzeń. Regały na ścianach zapełnione zostały m.in. literaturą faktu i publikacjami poświęconymi tematyce żydowskiej, okno zasłoniły stosy sztuk teatralnych i tomików poetyckich, łazienka zaś zawalona była tytułami poświęconymi krytyce filmowej i historii opery. Książki znajdowały się też na biurku, sofie i pod sofą.

Uminer wiódł spokojne życie. Spał na materacu na podłodze, otoczony egzemplarzami powieści jidyszowych pisarzy. Mieszkanie służyło też za siedzibę jego raczkującego magazynu literackiego, którego pierwszy numer ma ukazać się drukiem przed końcem roku. Czasami organizował również kameralne spotkania literackie.

Minionej zimy 31-latek otrzymał list od zarządu budynku informujący, że narusza obowiązki wynikające z umowy najmu. „Utrzymuje Pan lokal w stanie poważnego zagracenia, dopuszcza się Pan nadmiernego gromadzenia książek w lokalu, stwarza Pan przez to zagrożenie pożarowe” – napisano w zawiadomieniu.

31-latek zignorował list, dlatego zarząd budynku wszczął postępowanie eksmisyjne. Mężczyzna postanowił bronić się w sądzie, ale po miesiącach batalii prawnej pogodził się ze swoim losem i wyprowadził z mieszkania. W wyniesieniu całego książkowego dobytku pomogli mu przyjaciele. Firma zarządzająca budynkiem nie odpowiedziała na prośby o komentarz.

Uminer mówi, że nie uważa się za zbieracza. „Czytam, żeby zdobyć wiedzę. Każda książka, którą posiadam, jest mi potrzebna. Moja biblioteka to mój podręcznik życia” – podkreśla. Jego przyjaciel, młody filmowiec Julian Cosma, mówi: „Teraz Nowy Jork, nastawiony na profesjonalizm i uniformizację, widzi kogoś takiego jak on i myśli, że coś musi być nie tak. W mieście pojawił się element wrogi życiu umysłowemu i ekscentryczności, która mogłaby go zrodzić”.

Wychowany w chasydzkiej rodzinie Uminer już od małego studiował Torę i miał zostać rabinem. Chłopaka pociągała jednak inna literatura. W wieku 12 lat zaczytywał się w Dostojewskim, a jako 20-latek pochłonięty był Owidiuszem i Rousseau. Ku niezadowoleniu dziadków porzucił edukację religijną i wsiąkł w środowisko kulturalne Nowego Jorku. Teraz prace nad swoim magazynem literackim musi kontynuować w innym mieszkaniu. Jego znajoma cytowana przez „New York Times” mówi, że nowy lokal jest większy. A to oznacza, że zmieści w nim jeszcze więcej książek.

[am]
fot. mrsiraphol/Magnific

Tematy: , , ,

Kategoria: newsy