Zachar Prilepin poszedł na wojnę. Bierze udział w walkach na Ukrainie po stronie Donieckiej Republiki Ludowej

1 marca 2017


Jeden z najpopularniejszych rosyjskich pisarzy, Zachar Prilepin, poinformował, że objął dowództwo batalionu działającego w ramach sił zbrojnych tzw. Donieckiej Republiki Ludowej. Tym samym oficjalnie potwierdził, że czynnie włącza się w walki rozgrywające się na wschodzie Ukrainy. Decyzja pisarza spotkała się z oburzeniem zachodnich środowisk literackich, podzieliła również pisarzy w Rosji.

Prilepin wyjawił, że powołany przez niego batalion zaczął nabierać kształtu latem ubiegłego roku i należy do pułku specjalnego przeznaczenia w siłach zbrojnych Donieckiej Republiki Ludowej. Tych, którzy zastanawiają się, na czym polega rola jego podwładnych, pisarz informuje: „Batalion jest bezpośrednio na linii kontaktu, wykonuje zadania bojowe”. Prilepin nie ukrywa też, że sam w walkach bierze czynny udział: „Przywódca to nie nauczyciel z przedszkola”. Jak twierdzi, jego poczynania są podyktowane troską o dobro ojczyzny. Walczy o swobody demokratyczne, tak aby rosyjskojęzyczni mieszkańcy Donbasu mieli możliwość uczenia się języka rosyjskiego i historii rosyjskiej.

Autor powieści „Klasztor” uważa się za duchowego spadkobiercę rosyjskich pisarzy. „Samozwańcy literatury rosyjskiej przekonują, że rosyjski pisarz to cherubinek na chudych nóżkach, którego obchodzą tylko łzy dzieci i tym podobne poruszające rzeczy” – mówi w wywiadzie tłumaczonym na polski przez Xportal. „Od XVIII wieku naliczyłem ponad stu poetów i pisarzy rosyjskich, których życie było bezpośrednio związane ze służbą wojskową”. O rosyjskich literatach, którzy chwytali za broń, traktuje zresztą jego najnowsza książka.

Prilepin zastrzega, że przyłączenie się do sił zbrojnych Donieckiej Republiki Ludowej, która wspierana jest przez Rosję, nie oznacza, że rezygnuje ze swoich antyrządowych przekonań. „Wystarczy spojrzeć w przeszłość i przeczytać uważnie poezję, listy i publicystykę Puszkina, Wiaziemskiego lub Czaadajewa, a wszystko ułoży się w jedną całość” – mówi Prilepin w wywiadzie dla portalu Izborsk Club. „Każdy z tych pisarzy miał trudne relacje z rządem, ale jak tylko przyszło do obrony ojczyzny, ich pretensje i ambicje natychmiast poszły w odstawkę. Kiedy zaczęła się wojna, ich antyrządowe poglądy, a nawet śmierć kolegów dekabrystów – wszystko to poszło wówczas w niepamięć. Dla ojczyzny w kłopocie – wszystko, dlatego spakowałem się i poszedłem na wojnę”.

Prilepin i jego kamraci kategorycznie odrzucają ideę niepodległej Ukrainy, szczerze wierząc, że Kijów i wszystko wokół powinni podlegać wyłącznie Moskwie. Taka postawa Prilepina spotkała się z krytyką zachodniego środowiska literackiego, do którego przyłączyła się część twórców rosyjskojęzycznych. Niemiecka agencja literacka Wiedling zrezygnowała z reprezentowania autora przed europejskimi wydawcami. Jednocześnie zapewniła, że wywiąże się z wszystkich zobowiązań, jakie ma wobec wydawców publikujących przekłady jego książek. Jednak płatności z tego tytułu zamierza przekazać na Amnesty International. Zdaniem Prilepina to dowodzi zakłamania europejskiej demokracji, która w rzeczywistości nie uznaje innych poglądów od powszechnie przyjętych na zachodzie, ponieważ od czasu, kiedy zaczęły się walki w Donbasie, jego książki rzadziej tłumaczono na inne języki i otrzymywał mniej zaproszeń na międzynarodowe imprezy literackie.

O wiele bardziej dosadnie o autorze wypowiadają się niektórzy jego rosyjscy koledzy po piórze. Młoda rosyjska poetka Vera Polozkova zapowiedziała, że otworzy „najlepszą butelkę szampana”, gdy ktoś „odstrzeli Prilepinowi głowę”. Z kolei Leonid Józefowicz wyraża się w bardziej wyważony sposób: „Zachar Prilepin, który jest prawdopodobnie najbardziej znaczącym ze wszystkich żyjących pisarzy rosyjskich, poszedł na wojnę. Stał się instruktorem politycznym w batalionie sił specjalnych DRL, stworzonym przez niego lub z jego udziałem. Nie podoba mi się wiele rzeczy, które mówi na ten temat, ale doskonale rozumiem, że nie mógł postąpić inaczej”.

Niektórzy próbują doszukać się psychologicznych przyczyn postępowania Prilepina. Szok wielu przedstawicieli środowiska literackiego może brać się z tego, że w świadomości publicznej ugruntowało się określenie: „pisarz Zachar Prilepin”, które w rzeczywistości może być ogromnym błędem semantycznym. Zdaniem portalu „Politua” autor jest w rzeczywistości weteranem wojen w Czeczenii, któremu literatura pozwoliła ulokować w dobrym miejscu ból i cierpienie. Kiedy jednak nadszedł sukces, a postsowiecka trauma zaczęła powoli znikać, bagaż życiowych doświadczeń się wyczerpał. Prilepin więc coraz częściej funkcjonował jako celebryta – grał niewielkie role w filmach, współpracował z mało znanymi raperami i zespołami rockowymi, uruchomił własną markę odzieży. Wojna w Donbasie stała się dla niego prawdziwym „darem z niebios” – oto ma znowu gdzie łapać wiatr w żagle.

[am]

Tematy: , , , , ,

Kategoria: newsy