W wieku 87 lat zmarł gigant europejskiego komiksu Hermann Huppen

W niedzielę, 22 marca, w wieku 87 lat zmarł belgijski rysownik Hermann Huppen, publikujący pod pseudonimem Hermann. Był jednym z najważniejszych twórców komiksu europejskiego, autorem takich głośnych serii, jak „Wieże Bois-Maury”, „Jeremiah”, „Comanche” czy „Bernard Prince”.
Jak informuje oficjalna strona internetowa Hermanna Huppena, rysownik zmarł po dwuletniej walce z rakiem. Do końca jednak pozostał aktywny zawodowo. „Odszedł od nas fizycznie, ale pozostanie z nami na zawsze dzięki swojemu monumentalnemu dorobkowi” – napisano.
Hermann Huppen urodził się 17 lipca 1938 roku w Bévercé w prowincji Liège (Belgia). Zanim zwrócił się w stronę komiksów, uczył się na stolarza i pracował w biurze architektonicznym. Świat opowieści obrazkowych odkrył dzięki szwagrowi, Philippe’owi Vandoorenowi, przyszłemu redaktorowi naczelnemu magazynu „Spirou”. Pierwsze krótkie komiksy opublikował w 1965 roku. W tym samym roku rozpoczął współpracę ze scenarzystą Michelem Regnierem, znanym pod pseudonimem Greg. Jak przyznał po latach, nauczył się od niego fachu. Panowie razem stworzyli kilka serii publikowanych najpierw w magazynie „Tintin”, a potem w formie albumów.

Pierwszym ich wspólnym dużym projektem był sensacyjno-przygodowy „Bernard Prince”. Publikowane od 1966 roku komiksy opowiadały o perypetiach byłego oficera Interpolu, który został marynarzem. Na pokładzie „Kormorana” Bernardowi towarzyszą szyper Barney Jordan oraz Djinn, mały hinduski sierota. Bohaterowie płyną ku egzotycznym miejscom, gdzie napotykają przeróżne kłopoty. Seria ukazała się w Polsce nakładem Wydawnictwa Kurc.

W 1969 roku, również we współpracy z Gregiem, rozpoczął publikację serii westernowej „Comanche”. Osadzona w XIX wieku na Dzikim Zachodzie historia koncentrowała się na tytułowej młodej farmerce, która prowadziła odziedziczone po ojcu ranczo w Wyoming. Pomaga jej stary zarządca Ten Gallons. Kiedy przeróżni awanturnicy coraz bardziej dają im się we znaki, Comanche zatrudnia nikomu nieznanego przybysza Reda Dusta. Zbiorcze wydania serii wydaje w naszym kraju Ongrys.

W 1977 roku Hermann zaczął pisać własne scenariusze. Pierwszym w pełni autorskim tytułem była postapokaliptyczna seria „Jeremiah”, którą artysta tworzył aż do śmierci. Komiks opowiada o niekończącej się wędrówce dwóch poszukiwaczy przygód, Jeremiaha i Kurdy’ego, przez Amerykę odradzającą się po nuklearnym kataklizmie. Albumy z tej serii publikuje w Polsce wydawnictwo Elemental.

W 1983 roku Hermann rozpoczął pracę nad nową serią, „Wieże Bois-Maury”, której akcja osadzona została w średniowieczu i opowiadała o walecznym i honorowym rycerzu Aymarze, przemierzającym gościńce i bezdroża ówczesnej Europy. Pozbawiony domu, poszukuje szansy na odzyskanie rodzinnych ziem i możliwości ponownego zobaczenia tytułowych wież, które uważa za „najpiękniejsze i najwyższe w całym świecie chrześcijańskim”. Seria ukazała się w Polsce nakładem Wydawnictwa Komiksowego, a od niedawna przypomina ją w zbiorczych tomach oficyna Elemental.

Hermann od 1991 roku tworzył też jednoalbumowe komiksy, w tym słynne „Krwawe gody” do scenariusza współtwórcy „Thorgala” Jeana Van Hamme’a. Niektóre albumy, jak „Staruszek Anderson”, były efektem współpracy z synem, który został scenarzystą komiksowym publikującym pod pseudonimem Yves H.
Rysunki Hermanna charakteryzowały się realistycznym stylem. Historie były częstokroć ponure i gniewne. Dało się w nich wyczuć rozczarowanie rodzajem ludzkim. Artysta eksperymentował z narracją, odchodząc od klasycznej formuły przygodowej. Na przykład plansze „Wież Bois-Maury” wypełniają scenki obyczajowe, które odmalowują ducha średniowiecza. Sam główny bohater zaś czasami nie występuje przez wiele stron, oddając pole innym postaciom, by pojawić się dopiero w zaskakującym momencie.
Poza graficznym kunsztem i natychmiast rozpoznawalnym stylem Hermann posiadał rzadką cechę w świecie europejskiego komiksu: był niesamowicie szybki, a przez to niezwykle płodny. W ciągu 60 lat kariery stworzył około 120 albumów komiksowych.
Przed śmiercią Hermann zdążył ukończyć swoje kolejne dzieło, album zatytułowany „Cartagena”, którego akcja rozgrywa się we współczesnym Meksyku. „Osłabiony, ale wciąż dzielny, zdołał ukończyć swój ostatni album. To pokazuje, jak bardzo był oddany swojej pracy i jak zawsze starał się robić wszystko dobrze” – czytamy na oficjalnej stronie Hermanna.
[am]
fot. główna: Selbymay/Wikimedia Commons
Kategoria: newsy
















